Salvador Dal
Métamorphose de Narcisse
detail, 1937
TATE, London
W którymś momencie wzajemnego obcowania widzimy na ścianie czyjeś cienie.
Pojawiają się nagle: często wbrew logice i przyjętym obyczajom. Wbrew zasadom.
Zaczynamy wodzić po nich drżącym z niecierpliwości palcem. Głodnym. Spragnionym.
Dostrzegamy w nich świat jakże inny, odmienny od starego. Zaczynamy wtedy tworzyć.
Zaczynamy tworzyć nowe twarze i kontury. Przyglądamy się im uwaznie: nie jesteśmy pewni.
Niczego. Ale to trwa. TO zaczyna być coraz mocniejsze. Coraz bardziej. I wciąż bardziej.
Ważniejsze i Prawdziwe. Takie, jakiego teraz chcemy. Jakiego teraz pragniemy.
Jeszcze teraz nie do końca zrozumiałe. Całkiem jeszcze chyba niezrozumiałe.
Ale TO jest: wciąż trwa i nie znika. Nie znika.
Staje się coraz bardziej nie do zniesienia.
CIENIE. Wspaniała wystawa w Museo Thyssen-Bornemisza w hiszpańskim Madrycie. Ponad 140 dzieł niemal stu artystów. Obrazy i grafiki, fotografie i filmy. A wszystkie o CIENIU. O tym, dlaczego jest tak ważny i dlaczego tak rzadko zwracamy na niego uwagę. Opowiadam dzisiaj o wszystkich cieniach świata. Tych znanych i tych trochę mniej znanych. A może nawet nie o wszystkich: może tylko o tych szczególnych. O wyjątkowych. O cieniu na kobiecie Pabla Picassa. Potem o cieniu mężczyzny Picassa, bez kobiety. O przemianie Narcyza Salvadora D. Nie wiem zupełnie, po co była ta przemiana i ten obraz. Ale jest wielki i cienie na nim mówią więcej nawet, niż im jest dzisiaj wolno. O Man’ie Ray’u: o białej twarzy i czarnej masce. O okropnościach Francesco de Goyi: o szaleńcach na szpitalnym podwórcu, pod jasnym niebem. Dalej, o skąpym cieniu Anioła podczas Zwiastowania i widoku na góry. O cieniu rzucanym przez półnagą kobietę René Magritte’a: ona trzyma w ręku fajkę, bardzo męski rekwizyt; ale jej prawa ręka gotowa jest już chyba na wszystko. To prawdziwa już chyba wreszcie wolność duszy, nie mówiąc nic nawet o ciele..
Jest na tej wystawie jeszcze parę innych wspaniałych scen. Ale wspomnę już tylko o dwóch: o akcie na żółtym tle, to Félix Vallotton, jest rok 1922. Czy ta młoda kobieta jest Nieznajomą Kobietą Stefana Zweiga, czy to ona jest naprawdę w ciąży ze znanym literatem ® ? I co potem: czy stać Cię już wreszcie na wyjście na pusty, oświetlony słońcem dziedziniec pałacu Giorgia de Chirico ? Jest rok 1912, to bardzo udręczony poranek: były takie i potem, bywały często, Kochana, czy wiesz, że zbyt często, aby kiedykolwiek móc o nich zapomnieć...? Potem jeszcze widziałem na ścianie cień twarzy 53-letniego mężczyzny o białych włosach, Andy Warhol’a; i na drugiej dostrzegłem jeszcze inne: to Émile Friant w 1891 roku.. Czy zapamiętacie Państwo cienie tych dwojga na ścianie ? Cienie ich twarzy i tego, co wyrażają ?
Zapraszamy w tę niezwykłą Krainę Cienia: tym razem do Madrytu.
Fotografie Floriana Maier-Aichen
są prawdopodobnie w technice HDR = Hight Dynamic Range. Takie fotografie bywają czasem dziwne i przypominają malarstwo. Jest tego trochę w e-galeriach, np. w pBase