szukaj:
z ostatnich:

Nie żałuje...

dodane 2011-09-23 (12:36) 6 lat 3 miesiące 26 dni 21 godzin i 47 minut temu
  A A A
 


Serdecznie witam i zapraszam na tendencyjny przegląd prasy kolorowej i tabloidów, w którym dziś…
- Katarzyna Dowbor jeździ tramwajem…
- Ivona Pavlovic nie żałuje…
- Małgorzata Socha stara się…
- Katarzyna Cichopek już nie chce…
- Natasza Urbańska myśli…
To tytuły z pierwszych stron, które w mijającym tygodniu zaintrygowały mnie do tego stopnia, że zajrzałam na dalsze strony, żeby dowiedzieć się, w czym rzecz.

A na dowód, że było warto, cytuję, czego się dowiedziałam. Najpierw z „Super Expressu”:
- „Gwiazda, a jeździ tramwajem! Znana prezenterka telewizyjna, Katarzyna Dowbor, jeździ komunikacją miejską jak miliony zwykłych ludzi w wielkich miastach. Nie boi się kontaktu z fanami, tak jak ma to w zwyczaju wiele naszych gwiazdeczek" .
Sorry. Ale nie porównujmy g w i a z d y z gwiazdeczkami. To tak, jakby porównać gwiazdę jury „Tańca z Gwiazdami” , Ivonę Pavlovic, z byłą jurorką innego programu… Nie ważne. Wracając do pani Ivony, zwanej Czarnej Mambą…

Zapytana przez dziennikarkę magazynu „Rewia”, jak to możliwe, że nie mając dzieci, wygląda na szczęśliwą, odpowiedziała:
- Bo j e s t e m szczęśliwa! Nie wiem, czy zostałam czegoś pozbawiona, ale nigdy nie czułam ciągot macierzyńskich. - Dlaczego?!? – zadziwia się pani redaktor.
(Bo nie - j a bym odpowiedziała)
Ale pani Pavlovic niemal się tłumaczy:
- Jestem tak pełna pomysłów i ciekawa życia, cały czas coś robię i nie chciałabym tego stracić. Nie mówię, że mieć dziecko to źle. Albo, że n i e mieć to źle. Każdy wybiera swoją drogę.

- I nie żałuje pani – nie odpuszcza pani redaktor – że nie została pani mamą?
- Absolutnie nie! I mówię do wszystkich kobiet, które nie chcą rodzić dzieci: jestem z wami. Nie róbcie tego tylko dlatego, że tak wypada, że ktoś tego chce, że mama oczekuje. Ważne jest to, co w y czujecie!

Tako rzecze Ivona Pavlovic. A ja się pod tym podpisuję. Co, oczywiście, nie znaczy, że nie rozumiem jednej z moich ulubionych aktorek, Małgosi Sochy, która zwierza się „Super Expressowi”, że z mężem, Krzysztofem Wiśniewskim, starają się u s i l n i e o dziecko.

- Niestety – mówi lekko zawiedziona– na razie nie spodziewam się dzidziusia. Gdybym spodziewała się, bardzo bym się ucieszyła. Trzymajcie za mnie – prosi – kciuki! Aktorka, dodaje gazeta, zdaje sobie sprawę, że kobiety nie zawsze od razu zachodzą w ciążę.

Czasem jednak trudno to zaakceptować, gdy dookoła widzi się koleżanki z ciążowymi brzuszkami. A jest ich troszkę – choćby Anna Mucha, Katarzyna Skrzynecka, Kasia Glinka i Ewa Gorzelak…

- Koleżanki – wzdycha Małgosia – są w ciąży, ale to nie jest choroba, która się przenosi.
Podobno, słyszałam, to w ogóle nie jest choroba. Tylko szczęście.
Którego serdecznie życzę swojej ulubionej aktorce. Nie życzę natomiast , przynajmniej w najbliższej przyszłości, d r u g i e g o dziecka Kasi Cichopek.

Dlaczego? Bo s e x y mama dwuletniego Adasia , wbrew poprzednim sugestiom, że nie chce by jej synek był jedynakiem, postanowiła z powiększeniem rodziny trochę odczekać . Na razie zamierza odrobić straty zawodowe, spowodowane, jej zdaniem, okresem ciąży i pierwszymi miesiącami macierzyństwa. Fakt, że kariera „słodkiej dziewczyny z sąsiedztwa” zwolniła. Żeby nie powiedzieć, utknęła w martwym punkcie. Chociaż…dlaczego nie powiedzieć? Utknęła.

Aktorka, zamiast więc na drugie dziecko, stawia, jak doniósł wczorajszy „Fakt”, na seks. A dokładnie na nowy, drapieżny, seksowny wizerunek. Zamierza w tym celu odważniej pobawić się modą. Opięte, skórzane kreacje, śmiało odsłaniające ciało, buty na jeszcze wyższych niż dotąd szpilkach i mocny makijaż. Czy widzowie, którym najwyraźniej przejadła się słodka , dobiegająca 30-tki dziewczynka, zaakceptują ją w wydaniu wampa? No cóż…Nowy wizerunek Cichopek albo, jak mawiają kabareciarze, „zażre”, albo nie. Pożyjemy, zobaczymy. Już natomiast można zobaczyć w kinach najnowszy film Jerzego Hoffmana „1920.Bitwa Warszawska”. A w nim sceny miłosne z Nataszą Urbańską i Borysem Szycem. Otóż piękna Natasza, na konferencji z okazji premiery filmu, wyznała, że całując się z Borysem myślała o swoim mężu, Januszu.

Wydaje się, że dopóki nie jest odwrotnie, Janusz Józefowicz może nie tylko spać spokojnie, ale również spokojnie patrzeć, jak jego żona całuje się z Szycem.

A jako, że jest na co popatrzeć, zapraszam do kina, a na kolejny przegląd za tydzień.

oceń
56
18
Podziel się

Wiadomości powiązane

Niektórzy być może pomyśleli, że się mnie pozbyli
Teraz nie może być wątpliwości, że to coś poważnego
Mozil płaci rachunek...
Na waciki, chciałoby się powiedzieć, starczy!
…To musiał być dla niej wielki dramat

Opinie

Ocena: 0 [0]
~ewa [2011-09-24 00:59]

dziwnea
bo ja jako jedyna w rodzinie pozno wyszlam za maz i wciaz nie mam dzieci i nikt nigdy nie wypytywal o moje decyzje, nawet kolezanki z pracy. Ningdy nikt ze mnie nie szydzi i nie wytykal palcami. Mam rodzine dosc staroswiecka, ale ja z tego dramatu nie robie i oni najwyrazniej tez. Pozdrawiam i zycze optymizmu.

odpowiedz