szukaj:
z ostatnich:

Ale dlaczego Henia?

dodane 2011-10-07 (13:21) 6 lat 2 miesiące 9 dni 8 godzin i 10 minut temu
  A A A
 


Serdecznie witam i zapraszam na tendencyjny przegląd prasy kolorowej i tabloidów.
W którym dziś:
- Katarzyna Herman marudzi…
- Andżelika Piechowiak myśli…
- Anna Dereszowska pociesza…
- Edyta Herbuś zdradza...
A ja coraz częściej nie mogę się połapać, o co chodzi. Bo kiedyś było oczywiste, że jeśli nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o pieniądze.

Nie dziwiło mnie więc, że aktorka Katarzyna Herman jest, od dłuższego czasu, kojarzona głównie, żeby nie powiedzieć – wyłącznie - z najróżniejszymi sosami i fixami znanej firmy. Jak zapewnia „to jej sposób” na pyszne dania . Tudzież na zarobienie niezłych pieniędzy. Ponoć 400-tu tysięcy. O czym artystka akurat nie wspomina, ale donosi „Super Express”.
Słowem – trochę pichcenia i do kasy. Osobiście nie widzę w tym nic złego.

Niestety. Artystka zaczyna widzieć. I podobno marudzi. W kampanię zaangażowała całą swoją rodzinę (męża Tomasza Brzozowskiego i 7-mioletniego syna Leona). Razem gotowali, przekomarzali się, uśmiechali i przyrządzali sosy z torebek. Nie sądzili jednak, że reklama będzie tak często emitowana.
No cóż…dobrego nigdy za wiele…

Jednak aktorka żaliła się na czacie „Dzień dobry TVN” , że intensywność reklamy lekko jej doskwiera.
Na szczęście i na to znalazła sposób. Z g o d z i ł a się otóż na udział w serialu „Układ warszawski” i trzeba przyznać, podkreśla Super Express, „że na nowe wcielenie pani Katarzyny patrzy się dużo przyjemniej”.

Należy tylko czekać, kiedy, jak w rodzinnych scenkach kulinarnych, puści do nas oko.
Chyba, że wymyśli jakiś nowy sposób na siebie.

Nowy, ale nie sposób, lecz mężczyzna, pojawił się natomiast w życiu aktorki, Andżeliki Piechowiak. Po zakończeniu związku z aktorem, Michałem L., serialowa Mirka z „M jak Miłość” poznała dyrektora programowego jednej z radiowych stacji, Rafała Olejniczaka. Mężczyzna, jak dowiedział się „Fakt”, skradł jej serce i sprawił, że aktorka znowu uwierzyła w miłość. Ich związek trwa zaledwie kilka miesięcy, ale Angelika jest już pewna, że w końcu spotkała mężczyznę swego życia. Przy Michale nigdy nie była tak pewna siebie i swojego związku. Tymczasem Rafał daje jej poczucie bezpieczeństwa. Zakochani bardzo szybko zamieszkali razem i, jak donoszą ich znajomi, coraz częściej rozmawiają o dziecku.

I bardzo dobrze! Zanim coś się zrobi, warto o tym porozmawiać. A o czym warto było przeczytać w tym tygodniu?
Między innymi o tym, że Anna Dereszowska jest nie tylko piękną i utalentowaną aktorką, ale również bardzo czułą mamą. Jakiej jej trzyletniej córeczce Lence może pozazdrościć każde dziecko. Pani Anna wykazała się otóż nie lada talentem, gdy jej pociecha spadła z rowerka. Bo choć gwieździe z pewnością trudno było patrzeć na łzy córeczki, zachowała, jak pisze „Fakt”, zimną krew i pospieszyła dziecku na ratunek. Czule masowała bolące kolanko dziewczynki i tuliła małą w ramionach. Po tych zabiegach, relacjonuje gazeta, na twarz Lenki wrócił uśmiech, a na pocieszenie, mama kupiła jej słodką bułkę. W drodze powrotnej do domu, gdy dziewczynka zajadała się swoją bułeczką, aktorka cierpliwie niosła jej rowerek. Mała rzecz, a waży. Przepraszam. Mała rzecz, a wzrusza.

Nie ukrywam jednak, że w mijającym tygodniu najbardziej chyba poruszyło mnie (w Super Expressie) wyznanie Edyty Herbuś: - Mam jedną taką perełeczkę, jest wstydliwa, ale byłam wtedy bardzo młodą osobą – mówi 30-toletnia dziś gwiazda – wiec może już najwyższy czas nabrać do tego dystansu. Nazywano mnie Henia Rozkraczewska.
Tak myślałam. Ale dlaczego Henia?
- Tę ksywkę - wyjaśnia Herbuś – nadał mi popularny dziś projektant i stylista, Robert Kupisz. Przed laty był moim trenerem tanecznym i wspólnie wyjeżdżaliśmy na obozy. Podczas jednego z obchodów Robert sprawdzał, czy wszyscy poszli już spać, bo rano, wiadomo, osiem godzin trenowania, więc trzeba dzieciaki do łóżek powciskać. Podobno…nie wiem, nie pamiętam…spałam w szpagacie. Nie chciałam tracić czasu od rana na rozgrzewkę, więc intensywnie wykorzystywałam noc. I stąd ten szpagat i ta Henia Rozkraczewska, która przylgnęła do mnie na kilka dobrych lat.
No dobrze. Ale dlaczego Henia?
Więcej pytań nie mam. A zatem miłego weekendu i do usłyszenia za tydzień.

oceń
5
0
Podziel się

Wiadomości powiązane

…To musiał być dla niej wielki dramat
Niektórzy być może pomyśleli, że się mnie pozbyli
Teraz nie może być wątpliwości, że to coś poważnego
Swój piękny biust zawdzięcza...
Nie praca, nie kariera, nie błysk fleszy

Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!