szukaj:
z ostatnich:

Czy Pudzian da radę z przewodem?

dodane 2010-06-18 (12:11) 7 lat 5 miesięcy 25 dni 23 godziny i 1 minutę temu
  A A A
 


Serdecznie witam i zapraszam na tendencyjny przegląd prasy kolorowej i tabloidów, w których, na szczęście, nie obowiązuje zasada, że z ł a wiadomość, to ż a d n a wiadomość. Na szczęście, bo dzięki temu, mam dzisiaj dla państwa mnóstwo d o b r y c h wiadomości. Bo nawet te, które zdają się być złymi, są, wbrew pozorom, dobre. Na przykład: Poniedziałkowy Super Express doniósł, że (cytuję):”W Ameryce nie chcą Marty Żmudy - Trzebiatowskiej.” Planowane, w Chicago i Toronto dwa przedstawienia komedii „Motyle są wolne”, w której (obok Lesława Żurka) gra Żmuda – Trzebiatowska, w ostatniej chwili zostały odwołane. W Chicago bowiem, na salę, gdzie wchodzi 2 tysiące osób, sprzedano trochę ponad 100 biletów.

Co w odwołaniu (przez organizatorów z Ameryki) występu naszych gwiazd dobrego? Moim zdaniem to, że nie będę lecieć taki kawał drogi, żeby wystąpić (nawet za 2 i pół tysiąca dolarów) przed garstką Polonusów.

Przykład drugi. Jak dowiedziała się nieoficjalnie ta sama gazeta, w kolejnej, ponoć jeszcze atrakcyjniejszej edycji „Tańca z gwiazdami”, Edyta Górniak nie będzie (jak w niedzielnym finale edycji XI-tej), ś p i e w a ć, tylko tańczyć. W pierwszej chwili uznałam to za z ł ą wiadomość. Bo moim zdaniem Edyta śpiewa świetnie. Ale z drugiej strony, lepiej chyba, że będzie tańczyć. Niż miałaby mówić. Lub płakać. Czyli, tak naprawdę, to d o b r a wiadomość.

Podobnie jak ta, że Katarzyna Grochola, po wspomnianym już niedzielnym finale XI-tej edycji „Tańca z gwiazdami”, wyjeżdżając z parkingu, stuknęła stojącą obok jej wozu taksówkę. Taksówka została porysowana, a w terenówce pisarki, oprócz karoserii, ucierpiało również boczne lusterko. Nie dramat, ale żadna przyjemność. I już się zmartwiłam, bo bardzo lubię Katarzynę Grocholę. Ale, jak już mówiłam, nawet niedobra wiadomość, może mieć dobry wydźwięk. W przypadku sympatycznej pani Kasi okazało się otóż, że natychmiastowym przyznaniem się do winy i podpisaniem stosownego oświadczenia, w osobie stukniętego pana taksówkarza zyskała sobie jeszcze jednego fana. Czyli nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Kolejna wiadomość, która początkowo mnie zaniepokoiła. Mariusz Pudzianowski, po obronie tytułu magistra, zapowiada, że jeśli da radę, będzie otwierał przewód doktorski. Zaniepokoiłam się, że jeśli nasz strongman d a radę z przewodem, to może nie da rady (przynajmniej przez jakiś czas) bawić nas w programach rozrywkowych. A to byłaby strata niepowetowana. Tak myślałam, dopóki Kuba Wojewódzki nie uzmysłowił mi (w swojej kronice popkulturalnej w „Polityce”), że (cytuję): „Biorąc pod uwagę wygłąd Mariusza po ostatniej walce z Timem Sylwią, to w przyszłości doktor może mu się przydać.” To prawda. A więc znów wiadomość (o ewentualnym otwarciu przez Dominatora przewodu doktorskiego) dobra.

A skoro już o kronice popkulturalnej Kuby Wojewódzkiego. Pozwolę sobie zacytować inny news: „Swój związek z najsłynniejszym krajowym bramkarzem, Radkiem Majdanem, ogłosiła modelka, Agnieszka Orzechowska. Pani Agnieszka, nazywana polską Angeliną Jolie, tak jak Radek nazywany był polskim Beckhamem. W obu przypadkach jest to gruba przesada. A w jednym, to nawet duża grubsza.”
Zgadzam się. Widziałam w jednym z tabloidów zdjęcie pani Agnieszki. Rzeczywiście grubsza od Angeliny Jolie.

Ale, jak powiedziała Kasia Cichopek (kiedy jej przyszły partner w programie „Tylko nas dwoje”) kabareciarz, Mariusz Kałamaga, nazwał ją ‘ciepłą kluchą”…no więc jak wtedy powiedziała gwiazda Polsatu:” kochanego ciałka nigdy za wiele”.
Część internautów, sadząc po komentarzach, odczuwa już jednak chyba pewien przesyt.

Na szczęście, w mijającym tygodniu, mniej trochę (przynajmniej w prasie kolorowej i tabloidach) naszych gwiazd showbiznesu. Na pierwszych stronach, i nie tylko zresztą, zagościli, z rodzinami, bohaterowie sceny politycznej. Przedstawiani tak ciepło, że nie przeszkadzały nam chłodne, jak na tę porę roku, poranki i wieczory.

Kiedy na przykład przeczytałam w przedwczorajszym Fakcie o szalonej, młodzieńczej miłości Jarosława Kaczyńskiego….a we wczorajszym zobaczyłam, jak według opisu przyjaciela pana Jarosława, wyglądała ukochana pana prezesa, to, sorry, ale para Cichopek - Hakiel, nie wydaje mi się ani najgorętsza, ani najpiękniejsza.
Z drugiej jednak strony warto zwrócić uwagę na ostrzeżenie byłego premiera, który już za czasów swego premierostwa lubił gościć na łamach prasy kolorowej i tabloidów, a kiedy później zakochał się w pięknej blondynie w Londynie, zostawił dla niej zonę i gromadkę dzieci, postanowił nie ukrywać swego szczęścia i dzielił się nim szczodrze z mediami.
Mowa, oczywiście, o premierze Kazimierzu Marcinkiewiczu. Jego wyznanie, będące jednocześnie ostrzeżeniem, cytuję (za dziennikiem „Polska”) tygodnik „Polityka”: „Z tabloidami przegiąłem, i tyle. Wykorzystały mnie, karmiły się mną, a potem wypluły. Przestrzegam wszystkich polityków: uczcie się na moich błędach. Tabloid jest nienakarmioną bestią i będzie połykać, pożerać, wszystko, co mu się natrafi. Wciąż będzie szukać pożywienia.”
Tako rzecze Kazimierz Marcinkiewicz. I, choć stał się ofiarą mediów na własne życzenie, coś jest na rzeczy. I wprawdzie były premier kieruje swe ostrzeżenie do polityków, myślę, że nie tylko oni powinni je przemyśleć.
Życzę więc przemyślanego weekendu, a na kolejny, tendencyjny przegląd prasy kolorowej i tabloidów, zapraszam za tydzień.
oceń
0
0
Podziel się

Wiadomości powiązane

Dzięki Ali skończył z piciem, ćpaniem, paleniem i niezdrowym jedzeniem
Andrzej Gołota w nowej roli
Wykopane z piwnicy
Zapach mężczyzny
Zamiast odcinać się od swej prywatności, lepiej odcinać od niej kupony..

Opinie

Ocena: 0 [0]
~Myśliciel [2010-06-20 13:28]

Mariusz!!!
Za Twoim przewodem złączym się z narodem.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~x man [2010-06-20 02:56]

pobieznie przeczytalem japonia rzadzi

odpowiedz