szukaj:
z ostatnich:

Edyta Herbuś czuje się w tym Hollywoodzie jak ryba we wodzie

dodane 2011-02-11 (13:20) 6 lat 10 miesięcy 5 dni 8 godzin i 10 minut temu
  A A A
 


Dzisiaj zacznę nietypowo, bo od Hollywood, gdzie od stycznia, w szkole Bernarda Hillera, pobiera lekcje aktorstwa Edyta Herbuś. Nasza gwiazda, jak sama poinformowała swych fanów na Facebooku, „czuje się w tym Hollywoodzie jak ryba we wodzie.”

-„Pustynia, kaktusy, wypalające słońce i pośrodku przepiękne filmowe opuszczone miasto, a w nim JA, niczym Sophia Loren.”

Cóż, konkluduje gwiazda, od przeznaczenia nie uciekniesz. Nie tylko zresztą od przeznaczenia. Jak doniósł wczorajszy Super Express, artystka nie może również uciec od wspomnianej Sophii Loren, o czym świadczy jej kolejny wpis na Facebooku:
- Dzień dobry ukochana Polsko! Byłam dziś na kawie w ulubionej Hollywoodzkiej kawiarni.
A tu wpada Sophia Loren i ściska mnie jak wariatka. Z nadzieją, że jestem jej siostrą bliźniaczką. No, to nie chciałam dziewczynie przykrości robić…A teraz wszystkie media o tym piszą. Ech, ciężkie jest życie gwiazdy…”

Zwłaszcza, jak widać, polskiej. Która, choć czuje się w Hollywoodzie jak ryba we wodzie, mimo wszystko czuje się nieswojo nagabywana przez starszą koleżankę po fachu. Udającą w dodatku jej siostrę bliźniaczkę. Zastanawiam się, czy w tej sytuacji, nasza aktorka nie powinna załatwić sobie w Los Angeles jakiejś ochrony.

Niestety. Życie gwiazd ciężkie jest nie tylko za oceanem. -„Pewna znana reżyserka – wyznaje w wywiadzie dla „Gali” piękna aktorka Ewa Kasprzyk – próbowała mnie posiąść fizycznie. Ale jej się nie udało. Kobiety, mówi pani Ewa, często się we mnie zakochują. Mam bardzo bliskie, wręcz neurotyczne relacje z kobietami. Niektóre przyjaciółki były ze mną naprawdę blisko. Ale nigdy – zapewnia – nie przekroczyłam granicy ciała.”
Cokolwiek to znaczy, brzmi uspakajająco.

W przeciwieństwie do wiadomości z Super Expressu, że Dorota Stalińska zamierza napisać książkę, jak dobrze wychować syna. Dodajmy, samotnie.
Dlaczego trochę mnie to niepokoi? Pamiętając otóż ostatnią edycję „Tańca z Gwiazdami”, w której wystąpił jej 22-letni syn, Paweł, obawiam się, że jest to wzór nie do prześcignięcia. Poza tym, wprawdzie aktorka zapewnia, że ‘nie ma dla matki większej nagrody, jak stwierdzenie, że jej dziecko jest dobrze wychowane i nie ma większej radości, jak dobre relacje z dorosłym już dzieckiem, myślę, że akurat w j e j przypadku n a j większą nagrodą i radością byłaby Kryształowa Kula dla Pawła w TVN-owskim programie.

A skoro już o „Tańcu z Gwiazdami”. Ostatnia edycja źle się skończyła dla ulubieńca (jak pisały przynajmniej tabloidy i kolorowe pisemka) wszystkich Polek, Jana Klimenta. Czeski tancerz, zdaniem „Faktu”, stracił głowę dla Edyty Górniak. Do tego stopnia, że jego dziewczyna, Lenka, z którą po programie, jakby na przekór plotkom o jego zafascynowaniu się Górniak, zaręczył się i zamieszkał, zorientowała się ponoć, że Kliment ciałem jest z nią, ale sercem i myślami z Edytą. Wyprowadziła się więc, kazać mu zdecydować, z kim tak naprawdę chce być. Wszystko wskazuje na to, że tancerz chciałby być z naszą divą.
Na szczęście (jego, moim zdaniem) diva, póki co, jest nadal ze swym ostatnim partnerem, znanym prawnikiem, a poza tym, chce iść do klasztoru. Chyba w Indochinach, a na pewno, żeby pozbierać się po rozwodzie z byłym mężem tudzież po niedawnym rozstaniu ze swą menedżerką. I trudno sądzić, by w jej relaksujących medytacjach, znalazło się miejsce dla wzdychającego do niej tancerza. I, powtarzam, moim zdaniem, dla niego to lepiej.

Kliment jak kocha, to poczeka. Aż mu przejdzie. A przejdzie na pewno.
Bo stara to prawda, że wszystko przemija. Nawet najdłuższa żmija. A co dopiero miłość. I ta nieszczęśliwa, nieodwzajemniona, jak i ta szczęśliwa. Która, wydaje się, będzie trwała wiecznie.
I rzeczywiście. Wydaje się.
-„Szczęście nie jest stanem wiecznym – pisze na swym blogu Isabel Marcinkiewicz – Znika równie szybko, jak się pojawia.”
To mało odkrywcze stwierdzenie młodej żony byłego premiera Marcinkiewicza nie umknęło uwadze „Faktu”. Gazeta zastanawia się, czy nie jest to aby sygnał końca gorącej miłości Isabel i pana Kazimierza? Do niedawna nierozłączni, wpatrzeni w siebie, nawet, jeśli nie szczególnie, na oczach śledzących ich fotoreporterów, ostatnio zostali przez nich przyłapani na cichej kolacji w głośnym lokalu. On w milczeniu popijał wino, ona bawiła się telefonem. A w czasie ostatniego pobytu w Warszawie Marcinkiewicz, jak wyśledził Fakt, poszedł na kolację nie z żoną, lecz z kolegami. I bawił się znakomicie. Co w tym czasie robiła jego małżonka? Tego gazecie nie udało się ustalić, więc tylko przypomina, że już kilka miesięcy temu, znany seksuolog, profesor Zbigniew Lew-Starowicz nie wykluczał rychłego końca tego związku. Jego zdaniem Isabel nie kocha Marcinkiewicza. Na pozór romantyczka, w rzeczywistości pragmatyczka.

Jeśli więc diagnoza pana profesora okaże się trafna, być może będziemy świadkami końca najgorętszej i najbardziej medialnej miłości ostatnich czasów. A na razie kończę dzisiejszy przegląd i zapraszam za tydzień.

oceń
1
0
Podziel się

Wiadomości powiązane

Hołdys wylany za gorzałę!
Lis znowu zamiesza, ale w garach
Jego wdzięk mnie powalił
Złapała kontakt z rozumem
Mąż nie cierpi, kiedy się rozbieram

Opinie

Ocena: 0 [0]
~er ze sfer [2011-02-15 11:56]

nasz człowiek w warszafce
ot.to.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~zaba rechotka [2011-02-11 18:42]

Poezja w odcinkach
Mowia, ze nie ma ludzi niezastapionych. To absolutny nonsens. Pani Marii nikt zastapic nie potrafi.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Ulala [2011-02-11 17:39]

Pani Maria...
Pani Maria jak zwykle jest świetna :))

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ewa [2011-02-11 17:34]

to jest lek
Pani Mario -jest Pani "lekiem na całe zlo" w tym smiesznym i zakłamanym społeczeństwie! Tak trzymac !!!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ITR [2011-02-11 16:28]

SZKODA......
Szkoda - pani Czubaszek kiedyś była satyrykiem. I to bardzo dobrym.Teraz jej przeszło. Jest gębą do wynajęcia. Jej zadaniem jest wywołac rechot młodych, podobno wykształconych. Sprostytuowała sie jak np. Fedorowicz, Daukszewicz. I nie zdaje sobie chyba sprawy p. Czubaszek że z górnej pólki satyry ześlizgnęła sie do, delikatnie mówiąc, toalety. Ale widocznie "pecunia non olet"

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~kola [2011-02-11 15:50]

tak to bywa
Pani Marysia ma tylko buzię mocno pomarszczoną, móżdżek równiuśki bez jednej fałdki i obrzydliwy charakterek. Czas odpoczywać.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~mister Python [2011-02-11 15:16]

to Zoska Loren zyje?
same divy znane na salonach.tudzię salonkach..Strumyk zimnej wody działa ozywczo , i sklania do pokory tzw gwiazdy.Gwiazdy nie wystepuja w tabloidach.nie musza.

odpowiedz