szukaj:
z ostatnich:

Jaka jest prawda? Dokładnie nie wiadomo!

dodane 2011-12-09 (09:46) 6 lat 2 dni 4 godziny i 22 minuty temu
  A A A
 


Serdecznie witam i zapraszam na przegląd prasy kolorowej i tabloidów, w którym dziś między innymi:

- Anna Mucha zaraz wraca…
- Katarzyna Skrzynecka promienieje…
- Edyta Górniak wyręcza Mikołaja…
- Robert Janowski nie daje sobie obciąć…
- Weronika Marczuk pyta psychologa:
„Czy to możliwe, że moja mama 35 lat pracowała w jednym miejscu, a ja kocham robić kilka projektów naraz?”

A mówi się, że nie ma głupich pytań… Zawsze podejrzewałam, że tak się tylko mówi. Ale wracając do zacytowanego pytania, które piękna Weronika zadała znajomemu psychologowi. W odpowiedzi usłyszała otóż, że „jedni lubią święty spokój, a inni mają własne wizje i muszą podejmować się co chwilę nowych zadań.” Marczuk, w przeciwieństwie do swej mamy, widocznie musi. I musi z tym żyć. Na szczęście, jak zdradza na łamach magazynu „Show”, dzięki udziałowi w „Tańcu z gwiazdami”, odzyskała wiarę w to, że może iść do przodu. I czuje, że idzie. Ku lepszemu. No i dobrze.

W tym samym magazynie jeszcze jedna dobra wiadomość. Anna Mucha, która 23 listopada urodziła śliczną córeczkę, uspokaja, że bardzo szybko wróci do pracy. - Dziecko musi zrozumieć – zapowiadała w jednym z wywiadów tuż przed porodem – że jeśli dziecko chce jeść, to mamusia musi pracować.” Zwłaszcza, jak podkreśla dziennikarka magazynu, że dłuższa nieobecność w mediach może zaszkodzić jej karierze. Dziś jest gwiazdą numer jeden. Nie ma dnia bez publikacji w prasie i Internecie na jej temat. Ciąża jeszcze bardziej podsycała to zainteresowanie. To jest jej najlepszy czas i Anna ma tego świadomość. Podobnie jak tego, że na swoją szansę czekają równie piękne, młode i zdolne aktorki, które chętnie zajęłyby jej miejsce. Wszystko jednak wskazuje na to, że muszą uzbroić się w cierpliwość. Mucha wróci do pracy tak szybko, jak tylko będzie to możliwe. A może i szybciej. Medycyna zna takie przypadki. Zwłaszcza w show biznesie. Bo gwiazdy w ciąży kwitną i promienieją, a po porodzie promienieją jeszcze mocniej.

Jak na przykład Katarzyna Skrzynecka. Która już w dwa dni po przyjściu na świat córeczki (Alikii Ilii Łopuckiej) donosiła, że mała czuje się dobrze, a ona sama dochodzi już do siebie. Dochodzących gwiazd, jak zauważył jeden z dziennikarzy, więcej u nas ostatnio niż dochodzących pomocy. Cokolwiek to znaczy, trudno się z tym nie zgodzić.

Podobnie jak z tym, że Edyta Górniak jest super mamą. W tym roku postanowiła otóż (jak doniósł „Super Express” ) wyręczyć Świętego Mikołaja i dla swego ukochanego jedynaka, Allanka, mikołajkowe prezenty kupiła osobiście. Na klocki Lego, grę PlayStation i dwie książki (edukacyjną o wszechświecie oraz biografię słynnego piłkarza Lionela Messiego) piosenkarka wydała lekką ręką blisko 450 złotych! Jakby tego było mało, na Święta zabiera synka do Singapuru. Takiej mamy tylko pozazdrościć!

Powody do zazdrości mają również koledzy Roberta Janowskiego pracujący z nim przy programie „Jaka to melodia”. Z tym, że nie chodzi, oczywiście, o mamę popularnego prezentera i aktora, tylko o jego zarobki. Jak dowiedział się nieoficjalnie „Fakt” zachowa on swoją dotychczasową pensję (10 tysięcy za odcinek). Postawił się i nie dał sobie obciąć, podczas gdy stawki reszty ekipy mają być niższe niż dotychczas. Nie ma się co dziwić, zauważa gazeta, że w tej sytuacji atmosfera na planie programu stała się dość napięta. A że praca pod napięciem jest niebezpieczna, nie zdziwiłabym się, gdyby Janowski wynegocjował stawkę jeszcze wyższą.

Chyba nikt, konkluduje „Fakt”, nie wyobraża sobie programu „ Jaka to melodia” bez niego. Podobnie jak serialu „M jak miłość” nie wyobrażano sobie bez Hanki Mostowiak. Niestety. W tym drugim przypadku scenarzystka wykazała się większą wyobraźnią, ukochaną przez widzów bohaterkę uśmierciła a show must go on. Ale kto by pomyślał, że znajdą się ludzie, którzy na śmierci Hanki zechcą żerować? No więc ja tak pomyślałam. Poważnie. I, jak się okazuje, dobrze pomyślałam. Na jednym z popularnych serwisów akcyjnych można kupić ( po 10 zł.) fragmenty kartonów, przez które zginęła gwiazda serialu „M jak miłość.” Każdy kawałek tektury, donosi „Super Express”, jest oprawiony w ramkę i posiada certyfikat autentyczności. Jak twierdzi wystawiający je Sławomir Olek, w posiadanie kartonów wszedł dzięki koledze z planu serialu.

- Te kartony – mówi Karolina Baranowska z biura promocji programu – nie były nikomu przekazywane. Ktoś mógł je ukraść albo zabrać po tym, jak zakończono zdjęcia na cmentarzu. Nie wydaje mi się – dodaje – aby były autentykami.

Jaka jest prawda? Dokładnie nie wiadomo. Wiadomo natomiast jak bezgraniczna jest głupota. I to było na tyle. Na kolejny przegląd zapraszam tydzień. Do usłyszenia.

oceń
7
0
Podziel się

Opinie

Ocena: 0 [0]
~natalia [2011-12-10 09:36]

Ta pani czubaszek to złośnica jest...
nie ma żadnej "hanki mostowiak", jest jedynie serial, a w serialu aktorka, pani kozuchowska, małgorzata zresztą jakby czubaszek nie wiedziała, ale wie,o taką tempotę jej nie posądzam, robi to złośliwie.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi