szukaj:
z ostatnich:

Jusia uwielbia wielkie kaktusy

dodane 2010-07-23 (12:26) 7 lat 4 miesiące 19 dni 21 godzin i 52 minuty temu
  A A A
 


Serdecznie witam i zapraszam na tendencyjny przegląd prasy kolorowej i tabloidów, w których, na szczęście, nie ma sezonu ogórkowego.

Zamiast przysłowiowych ogórków są między innymi wielkie, włochate kaktusy sfotografowane przez Justynę Steczkowską podczas wakacji na płaskowyżach Ameryki Łacińskiej .
I już jest news. Na pierwszą stronę Super Expressu: „Jusia uwielbia wielkie kaktusy.”

Ja natomiast uwielbiam takie newsy. Jak na przykład ten (również z Super Expressu): „ Dramat wielkiej artystki Dody. Opadają jej piersi!” „Szepty, dziwne uśmieszki, przecieranie oczu ze zdziwienia! Taką reakcję – relacjonuje gazeta – wywołał widok Doroty Rabczewskiej obiadującej ostatnio w modnej knajpce na warszawskim Mokotowie. Jej piersi, niegdyś krągłe i dumnie się opierające ziemskiemu przyciąganiu, obecnie wyglądają na smutne. Aż trudno uwierzyć, że to te same krągłości, które znamy z milionów zdjęć ponętnej wokalistki. Nawet obcisła bluzka nie pomagała. Piersi zamiast w górę, leciały w dół.”

I wprawdzie moim zdaniem na zamieszczonych zdjęciach tego nie widać, po zacytowanym tekście nie radzę pytać artystki : „Jak ci leci?” Bo może się zdenerwować. Może nie aż tak, jak przedwczoraj, na komisji hazardowej, na przewodniczącego Mirosława Sekułę, posłanka Beata Kempa…Kto nie widział, niech żałuje! Ze złości trzęsły się jej uszy i ryczała jak żubr! A może jak bóbr. Tak czy inaczej, wszystko po literkach opisał wczorajszy Fakt. Są zdjęcia. I muszę przyznać, że zdecydowanie ładniej płacze Edyta Górniak. A propos. W życiu gwiazdy pojawił się, jak donoszą Super Express i magazyn Show, nowy mężczyzna.
Spodziewałam się tego. Wprawdzie przed rozwodem z Dariuszem Krupą, gwiazda zapewniała, że „najważniejszym mężczyzną w jej życiu jest jej synek, Allanek”, czułam, że prędzej czy później pojawi się jeszcze jakiś inny.
No i pojawił się. Przystojny, elegancki (co na zdjęciach akurat w oczy się nie rzuca) i podobno zamożny.
„Wokół Edyty – mówi menedżerka i przyjaciółka divy – ciągle kręcą się mężczyźni. Ale ona wolała najpierw uporządkować swoje życie zawodowe. Teraz, gdy jej kariera weszła już na właściwe tory, może zadbać o nowy związek.”
„W moim życiu – mówi sama Edyta – znów pojawiły się czyste i prawdziwe relacje.”

Cokolwiek to znaczy, piosenkarka jest chyba znowu szczęśliwa. Bo, jak konkluduje Show – „znów kocha i jest kochana.” Co jednak nie przeszkadza, że jest (zdaniem wczorajszego Faktu) „zachłanna i przesądna.” Oczywiście nie wobec swego nowego mężczyzny, ale wobec producentów TVN-owskiego „Tańca z gwiazdami”, w którego nowej edycji Edyta ma wystąpić.

Tyle tylko, że za każdy odcinek gwiazda chce 60 tys. złotych i nie chce Rafała Maseraka jako partnera. Boi się bowiem, że widzowie nie dopuszczą, by wygrał po raz trzeci z rzędu.
Konia z rzędem temu, kto zgadnie, co zrobi w tej sytuacji TVN. Proponuje ponoć artystce 40 tys. za odcinek i partnera, jakiego sobie zażyczy. Ale partner to mały pikuś. Za to 40 tys. to nie 60. Rozmowy utknęły więc w martwym punkcie. Kto postawi na swoim? Nie chcę krakać (bo lubię TVN) ale stawiam na Edytę Górniak. Gwieździe się nie odmawia.

Za to niektóre gwiazdy ponoć odmawiają udziału w tanecznym show. Bo wprawdzie, jak się przekonaliśmy, tańczyć każdy może, niezależnie od tego czy potrafi, czy nie, niektórzy nie widzą się w takim programie. Jak np. Edyta Pazura. Nie dosyć, że zrezygnowała z udziału w programie Polsat Cafe to odmówiła udziału w „Tańcu z gwiazdami”. Dlaczego? Nie wiadomo dokładnie. Może nie czuje się gwiazdą? Gdyby rzeczywiście tak było, byłaby c h l u b n y m wyjątkiem w naszym showbiznesie. W którym więcej gwiazd niż dobrych aktorów, piosenkarzy czy tzw. prowadzących.

Ale skoro gwiazdą została i była swego czasu nic nie potrafiąca, oprócz lansowania się, panna Jola Rutowicz
Miałam nadzieję, że jej 5 minut minęło bezpowrotnie, ale wczorajszy Super Express nadzieje może rozwiał. Donosząc o „wielkim powrocie Joli.”
O, matko!, pomyślałam i nie wierząc własnym oczom, włożyłam okulary.
Niestety. Dobrze przeczytałam. Panna Jola wystąpi w filmie o Przemysławie Salecie „Bokser.” Czyżby Saleta chciał się boksować z różowym , pluszowym koniem panny Rutowicz?
Na szczęście - nie. W filmie właścicielka najdłuższych tipsów i najgłupszych wypowiedzi zagra (obok zresztą świetnego aktora Szymona Bobrowskiego) samą siebie. Z czasów kiedy gwiazdorzyła w programie „Gwiazdy tańczą na lodzie „. , w którym brał również udział Przemysław Saleta.
Jolka – zdradziła Super Expressowi osoba związana z produkcją filmu - mignie widzom parę razy na lodowisku.
Można powiedzieć…jaki talent, taka rola.

Trudno natomiast powiedzieć, co było prawdziwą przyczyną rozpadu trzeciego już małżeństwa Michała Wiśniewskiego. Czy jego zazdrość o solową karierę żony, czy jej zazdrość o coraz większą ponoć zażyłość męża z nową solistką „Ich Troje”, czy jedno i drugie. Wiadomo tylko, że kiedy ktoś chce od kogoś odejść, to zawsze jakiś pretekst znajdzie. Kiedy jednak muzyk usłyszał, że żona chce od niego odejść, wpadł, (jak zdradzili Faktowi jego znajomi) w rozpacz. Próbował wszystkiego, by ją zatrzymać. Ze łzami w oczach prosił, błagał i krzyczał. Wszystko na nic. Anna odeszła, Michał zapowiedział na jednym z portali internetowych : Żadnych kobiet! Już nigdy więcej nie będę błagał o miłość! Najważniejsze, że mi się nie chce. Ile razy można zaczynać od zera?!?
Myślę, panie Michale, że w i e l e razy można. Bo kto raz połknie bakcyla małżeństwa…
Najtrudniej jest łyknąć pierwszy raz. Ale w życiu nawet najbardziej zatwardziałego kawalera, przychodzi taka chwila…że otworzy usta z zachwytu i…łyka.

Borys Szyc na przykład (32 lata) kiedy zobaczył swą dziewczynę, Kaję Sródkę (27 lat) w ślubnej sukni, na pokazie mody Macieja Zienia, tak mu się spodobała, że (jak wyznał Faktowi) natychmiast zaproponował jej ślub.
I wprawdzie, dodaje asekuracyjnie, nie były to jeszcze oficjalne oświadczyny, ale skoro się rzekło „a”…”znaczy się – konkluduje Fakt –koniec świata! Borys chce się żenić!”
Jeśli więc tylko mu się nie odechce, czeka nas najgorętszy ślub w showbiznesie. Póki co życzę jednak nieco chłodniejszego weekendu i zapraszam za tydzień.

oceń
0
0
Podziel się

Wiadomości powiązane

Plan ślubny odwołany!
Prokreacja jest niezbyt wybitną sztuką pozostawiania po sobie śladu na ziemi
Braffiterka radzi: zaokrąglać, wydobywać, podnosić
Czy Tomasz Kammel nie wygryzie aby najmłodszego czterdziestolatka, Krzysztofa Ibisza…?
Zapach mężczyzny

Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!