szukaj:
z ostatnich:

"Kupowałam ciuchy od prostytutek..."

dodane 2011-12-16 (13:38) 5 lat 11 miesięcy 25 dni i 31 minut temu
  A A A
 


Serdecznie witam i zapraszam na tendencyjny przegląd prasy kolorowej i tabloidów, w którym dziś między innymi:
- Najpopularniejszy i najbardziej lubiany dziennikarz...
- Karolina Korwin - Piotrowska zamierza się stoczyć...
- Beata Kozidrak wyznaje...
- Edyta Górniak nie wie...

A państwo wiedzą? Kto jest dziś najpopularniejszym i najbardziej lubianym dziennikarzem programów informacyjnych w Polsce? Bo ja, przyznaje ze wstydem, nie wiedziałam. Dopóki w tym tygodniu, w ostatnim numerze "Życia na gorąco" nie przeczytałam po literkach, cytuję: "Bezspornym pozostaje fakt, że dziś najpopularniejszym i najbardziej lubianym dziennikarzem telewizyjnych "Wiadomości" jest... Krzysztof Ziemiec. Kiedy wiec pod koniec listopada gruchnęła, jak grom z jasnego nieba, wiadomość, że 17 grudnia kończy mu się kontrakt z TVP 1, cala Polska (przypomina magazyn) zamarła. (n.s.) Nawiasem mówiąc, d o b r z e , że przypomina, bo umknęło to mojej uwadze. Ale skoro piszą, że zamarła, to widocznie zamarła. Bo czy można sobie wyobrazić "Wiadomości" bez Krzysztofa Ziemca?

No wiec nawet jeśli można, to nie ma takiej potrzeby, bo kontrakt z najpopularniejszym i najbardziej lubianym prezenterem został przedłużony. Kamień z serca. A co z serca to i z oczu. A może odwrotnie. Nieważne, bo i tak bez sensu. Najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło.

A nie zawsze tak bywa. Karolina Korwin - Piotrowska, współprowadząca świetny, moim zdaniem, telewizyjny "Magiel Towarzyski", straciła (jak doniósł wczoraj "Super Express") posadę w portalu tvn.pl.
- "Ale ja - napisała na swoim profilu na Facebooku - zamierzam się stoczyć w alkoholizm i przytyć.”
Wygląda na to, konkluduje gazeta, ze showmanka nie jest w najlepszej formie. A moim zdaniem wygląda raczej na to, że gazeta nie ma poczucia humoru, którego, na szczęście, nie brakuje pani Karolinie.

Podobnie jak mojemu ulubionemu Kubie Wojewódzkiemu, który wyznanie Beaty Kozidrak (że w latach 80-tych, gdy sklepy świeciły pustkami, kupowała ciuchy od prostytutek) skomentował w swojej kronice popkulturalnej następująco:
"To wyznanie, to prawdziwy szok i niemała odwaga. I coś jeszcze. Jak jadę czasem trasą Warszawa-Katowice, to czuję się jak na koncercie."
Śmieszne? Dla mnie - bardzo. I trafne. Bo jeśli przypomną sobie Państwo stylistykę wokalistki zespołu "Bajm", to jadąc trasą Warszawa- Katowice ( każdą inną zresztą też) będziecie państwo mieli podobne odczucia jak Kuba Wojewódzki.

A skoro już o naszych gwiazdach estrady...
Na co - zastanawia się "Fakt" - mogą one liczyć? I dla ułatwienia odpowiada. Pełnym zdaniem. Wielkie gwiazdy mogą liczyć na wielkie pieniądze. Niecodziennie jednak nawet wielkim gwiazdom zdarza się zastanawiać, czy lepiej zarobić 900 tysięcy czy nie zarobić, a wyjechać na egzotyczne wakacje w Singapurze.

A taki właśnie dylemat ma ponoć Edyta Górniak. Jak dowiedział się otóż "Fakt", piosenkarka dostała propozycję występu aż na trzech, dużych, zamkniętych imprezach sylwestrowych. Wszystko zostało tak zaplanowane logistycznie (i fantastycznie), by gwiazda nie miała problemu z szybkim przemieszczeniem z jednej imprezy na drugą. A z drugiej na trzecią. Wszystkie trzy odbywają się bowiem w Warszawie i jej okolicach, a harmonogram występów byłby rozpisany tak, by artystka zdążyła wszędzie zaśpiewać kilka piosenek i wziąć za każdy występ 300 tysięcy złotych. Co razem daje niebagatelna sumkę 900 tysięcy. Tyle tylko, że Edyta Górniak wcale nie pali się, by w tegorocznego Sylwestra występować. Woli, z synkiem i z partnerem wyjechać na egotyczne wakacje do dalekiego Singapuru.

Każdy by wolał! Powiem więcej. Może p r a w i e każdy. bo ja wolałabym zarobić 900 000 złotych. A nawet mniej. Grosz do grosza... ziarnko do ziarnka, a zbierze się sumka, żeby było co włożyć do garnka.

Bracia Łukasz i Paweł Golcowie na przykład biorą za koncert tylko 45 tysięcy, ale w tym roku zagrali ich 70, dzięki czemu na ich konto, jak wyliczył "Fakt", wpłynęło ponad 3 miliony złotych. Może, jak na takie gwiazdy, nie fortuna, ale koniec z końcem związać można.

Niektórzy wiążą za mniej. I nie narzekają.
Ale to już ciekawostka, bo my, Polacy, narzekać lubimy.
A dlaczego mielibyśmy sobie nie ponarzekać?
Z tym pytaniem zostawiam państwa na przedświąteczny weekend, a na kolejny przegląd zapraszam za tydzień. Do usłyszenia.

oceń
8
0
Podziel się

Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!