szukaj:
z ostatnich:

Plan ślubny odwołany!

dodane 2010-07-16 (10:11) 7 lat 4 miesiące 28 dni i 57 minut temu
  A A A
 


W miniony weekend, kiedy żar lał się z nieba, Super Express donosił: „Ta wiadomość spadła na wszystkich jak grom z jasnego nieba! - Jestem w stanie błogosławionym – wyznała dziennikarzowi gazety Doda Rabczewska. Do wyznania doszło na jubileuszowej, z okazji 10-lecia, imprezie MTV. Piosenkarka (a prywatnie od roku narzeczona Nergala) poinformowała jednocześnie, że w związku z jej stanem, „plan ślubny jest odwołany.”

Czasy, jak widać, się zmieniają. Kiedyś ciąża przyspieszała termin ślubu, teraz oddala. Nowa, świecka tradycja? Trudno powiedzieć. Doda też nie chciała nic więcej na ten temat powiedzieć i, nagabywana przez fotoreporterów i dziennikarzy, zamiast o ciąży, opowiadała o swej nowej płycie, która ma się ukazać już wkrótce. Agent gwiazdy również nie chciał mówić na temat jej zaskakującego wyznania. Podkreślił, że nie miesza się w prywatne sprawy klientki, ale „w każdej sytuacji życzy jej szczęścia.” Co, zdaniem Super Expressu, zabrzmiało z n a c z ą c o.

Osobiście zdania tego nie podzielam, więc przechodzę zgrabnie do innego wyznania innej gwiazdy.

Anna Mucha otóż, przebywająca obecnie na wakacjach w Indiach, zdradza, że uwielbia poranny seks.

-Jakie to szczęście – mówi przy okazji – że mam wolny zawód i nie zasuwam w biurze od siódmej rano! „

Dzięki temu, że jest aktorką, tłumaczy (na wypadek, gdyby ktoś aluzji nie zrozumiał) Super Express, piękna Ania może do woli cieszyć się porannym seksem, czego, niestety, nie może o sobie powiedzieć pracownik biura, fabryki czy dziennikarz.

No cóż…artyście może nie wolno w i ę c e j,(jak powiedział Maciej Maleńczuk, czym wywołał zresztą prawdziwą burzę) ale, udawania Anna mucha, można w c z e ś n i e j. Nawet o poranku. Jeśli, oczywiście, ktoś lubi.

A z tym, jak wiadomo, bywa różnie. Jeden lubi róże, drugi zupełnie coś innego.

Joanna Brodzik na przykład wyznała swego czasu, że najbardziej lubi gotować. Do tego stopnia, że żadna z zagranych przez nią ról, nie dała jej tyle satysfakcji, co właśnie gotowanie.

Niestety. Gotowanie na ekranie (TVP, w programie „Brodzik od kuchni”) nie usatysfakcjonowało zbyt wielu widzów i, jak dowiedział się Fakt, jesienią aktorka nie będzie już nam zdradzała tajników robienia pulpetów”. Słowem, w jesiennej ramówce program nie jest przewidziany. A dokładnie – nie z Joanną Brodzik. Ma ją ponoć zastąpić profesjonalny kucharz.

I bardzo dobrze, bo zawsze powtarzam, że kuchnia to nie jest miejsce dla kobiety i że do garów bardziej nadają się mężczyźni. Też zresztą, na szczęście, nie wszyscy.
A skoro już o mężczyznach
„Mam już dość – oświadczyła w magazynie Na Żywo Katarzyna Cerekwicka - słabych facetów.”

Oświadczenie to złożyła w związku z zakończeniem swego kolejnego związku.
I wprawdzie , jak twierdzi, to nie o n a podjęła decyzję o rozstaniu, chyba nie żałuje. „Chciałabym, mówi, mieć prawdziwego mężczyznę, a nie troczki od kalesonów.”
Cokolwiek to znaczy, rozumiem i popieram.
Choć…o prawdziwego mężczyznę , pani Kasiu, dziś nie łatwo. Ba! Zdaniem aktora, Piotra Pręgowskiego „dziś prawdziwych facetów już nie ma. Ci, co są, (twierdzi popularny Pręgol) są jak toaleta: albo zajęci, albo za….tu kropki. Ostatni prawdziwi zbliżają się już do finiszu.”

Czyżby aktor zaliczał się to tych ostatnich? Nie sądzę. A już na pewno nie myślą tak o nim jego fanki, które zasypują go listami. Wprawdzie aktor, (jak zapewnia w magazynie Świat&Ludzie) nie wygląda przez okno listonosza i nie wyrywa mu listów, ale, przyznaje, ich lektura sprawia mu przyjemność. Nagle okazało się bowiem, że Pęgowski jest…boski. Kobiety go uwielbiają. Gratulują roli i występów, proszą o autografy i nie przeszkadza im nawet jego wzrost. Powiedzmy sobie szczerze, bez przepychu.
- A panu – pyta dziennikarz – nie przeszkadza?
- Zawsze chciałem być wysokim, przystojnym blondynem – odpowiada wymijająco Pręgowski – Ostatecznie jednak mam to, co widać. I widać, że mu to nie przeszkadza. A nawet wprost przeciwnie. Bardzo dobrze, bo należy cieszyć się z tego, co się ma, a nie martwić tym, czego się nie ma.

Otylia Jędrzejczak na przykład, zwana naszą „Złotą Oti” od dłuższego czasu nie ma formy. Wierząc, że ją odzyska, cieszyła się już na start w sierpniu, w Mistrzostwach Europy w Budapeszcie.
Niestety. Na jednym z treningów podskoczyła (być może z radości) tak niefortunnie, że zerwała więzadło. „Nie podskakuj, miła nie podskakuj…chciałoby się zaśpiewać…nie jest z ciebie taki znowu cud…”

Żartowałam. Ale cudów nie ma i naszej Oti, która będzie musiała teraz leczyć kontuzję, nie ma na liście startowej mistrzostw. Ale nic to! Na wypadek, gdyby nigdy już nie miała wrócić do sportu, Jędrzejczak ma już plan B. Chodzi otóż na kursy dykcji i aktorstwa. Przyjaciele pływaczki mówią, że marzy się jej praca komentatora sportowego a także prowadzenie programów niekoniecznie sportowych. Sama tańczyła już przecież w „Tańcu z gwiazdami” i wprawdzie zwycięstwa nie wytańczyła (mimo, że juror Wodecki mówił: Otylko, naród cię kocha!”) to może teraz poprowadzi, jak nie program, to przynajmniej poloneza? Jestem pewna, że i w tej roli naród ją pokocha. Bo kocha się nie coś, tylko mimo wszystko. I tym optymistycznym przypomnieniem kończę dzisiejszy przegląd. Życzę chłodno niezbyt upalnego weekendu i zapraszam za tydzień.

oceń
0
0
Podziel się

Wiadomości powiązane

Braffiterka radzi: zaokrąglać, wydobywać, podnosić
Jusia uwielbia wielkie kaktusy
Zapach mężczyzny
Andrzej Gołota w nowej roli
Czy Tomasz Kammel nie wygryzie aby najmłodszego czterdziestolatka, Krzysztofa Ibisza…?

Opinie

Ocena: 0 [0]
~antydodzia [2010-07-22 08:49]

dość
czy w tym kraju już nie ma ważniejszych spraw niż ciąża pseudo-gwiazdki dody paranoja-wszystkie gazety o tym piszą jakby był to ktoś pokroju królowej angielskiej...

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~gość [2010-07-20 16:29]

kocha się....
chyba powinno być: Bo kocha się nie ZA coś, tylko mimo wszystko. pozdrawiam :)

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~fanka-emerytka [2010-07-18 17:46]

lek na cale zlo
Pani Mario, jeszcze raz przekonalam się,dowcipny,ale madry tekst moze być"lekiem na cale zło".Zbolała ,fizycznie i duchowo,po przeczytaniu kolejnego Pani felieton znow radosniej spojrzalam na Swiat. Dziękuję

odpowiedz