szukaj:
z ostatnich:

Przebiśnieg, stokrotka czy może krokus?

dodane 2011-03-11 (09:09) 6 lat 9 miesięcy 2 dni 18 godzin i 24 minuty temu
  A A A
 


Zacznę od końca. U b i e g ł e go tygodnia, a dokładnie od wiadomości z ubiegłego piątku, których nie zdążyłam przejrzeć. A wiadomości są ważne. Dla niektórych nawet szokujące. Małgorzata Kożuchowska odchodzi z serialu „M jak Miłość.” Co zaskoczyło ponoć nawet producentów serialu.
Choć, jak dowiedział się „Fakt”, aktorka już od dłuższego czasu prowadziła rozmowy z produkcją o swoim odejściu z serialu. Nikt jednak nie przypuszczał, że gwiazda podejmie ostatecznie taką decyzję. W dodatku tak szybko. Jednak podjęła i złożyła stosowne oświadczenie:
- Po 11-tu latach wcielania się w postać Hanki Mostowiak, przyszedł czas rozstania. To jedna czwarta mojego życia i dlatego nie jest to łatwa decyzja. Podejmuję ją jednak z pełną świadomością i odpowiedzialnością. Nawet najpiękniejsza przygoda musi się kiedyś zakończyć.”

Też tak uważam. I mam nadzieję, że rola Hanki Mostowiak nie okaże się n a j p i ę k n i e j s z ą przygodą w karierze Małgorzaty Kożuchowskiej. Myślę, że tak dobrą aktorkę czeka jeszcze wiele, jeszcze p i ę k n i e j s z y c h przygód. Czego serdecznie jej życzę.

Podobnie jak znakomitej Katarzynie Pakosińskiej, która również ogłosiła swoje odejście. W jej przypadku ze znakomitego Kabaretu Moralnego Niepokoju.
- Kabaret pojawił się nieoczekiwanie i przez wszystkie te lata pozwalał rozwijać się we wspaniałym gronie utalentowanych ludzi. Gdy jednak zgranie artystyczne zanika, to pora iść dalej, odważnie otworzyć kolejne drzwi – mówi artystka.
Jak dowiedział się „Fakt”, te kolejne drzwi są już otwarte. Już na przełomie maja i czerwca zobaczymy Pakosińską w serialu „Hotel 52 „ a po wakacjach dołączy na stałe do polsatowskiego serialu „Linia życia”.”
A ja życzę jej samych sukcesów na nowej drodze życia zawodowego.. Bo jest tego warta.

Czego nie mogę powiedzieć….przepraszam. powiem inaczej. We wczorajszym „Super Expresie” przeczytałam z pewnym zdziwieniem,, że tak, jak przed laty, aktorka Joanna Szczepkowska ogłosiła w telewizji koniec komunizmu, tak teraz, artystka Katarzyna Cichopek, ogłosiła koniec zimy.
Pokazując, na prezentacji programów Polsat Cafe, „swoje śliczne (cytuję za gazetą) nóżki bez pończoszek, w odkrytych pantofelkach. Fakt ogłoszenia przez Cichopek końca zimy potwierdził również „Fakt”. Zamieszczając otóż na pierwszej stronie zdjęcie gwiazdy „M jak Miłość” i „sexy mamy” tabloid pyta:
- Przebiśnieg, stokrotka czy może krokus?
I dla ułatwienia podpowiada:
„Nie! Kasia Cichopek!
To uroczy znak nadchodzącej wiosny!”

Zdziwiłabym się, gdybym nie przeczytała już o tym w „Super Expressie’. Ale „Fakt” dodaje jeszcze, że kusa spódniczka i modne, beżowe szpilki z kokardkami, to tylko dodatek do zgrabnych nóg, fali czarnych włosów i wielkich oczu.
Przy czytaniu tego, t e ż miałam wielkie oczy.
Co poza tym ciekawego?

Kinga Rusin 7 marca skończyła 40 lat i wyprawiła z tej okazji imprezę. Ale co ciekawsze, zapytana przez „Fakt”, jakich prezentów oczekuje od gości ? powiedziała, że żadnych.
- Nie oczekuję już – dodała - niczego . Ani od życia ani od nikogo. Jestem osobą spełnioną, a 40-te urodziny nie różnią się od poprzednich.
A czy kolejne urodziny będą się różniły od tych?
Na to pytanie, zdaniem „Super Expressu”, odpowiedziała poniekąd znana wróżka, Maja Błaszczyszyn.
Zaglądając w przyszłość dziennikarki TVN oznajmiła, że sukni ślubnej Kinga już nie za założy. Kompletnie nie ma na ochoty. I rzeczywiście, potwierdza gazeta. Kinga Rusin najlepiej czuje się we własnym towarzystwie. Sama chodzi na obiady, zakupy i do kina. Na dowód są zdjęcia. Gwiazdy jedzącej pożywną jajecznicę, gwiazdy wybierającej się na ulubione sushi i gwiazdy idącej do kina. Na warszawskim Muranowie. Jak widać na wszystkich tych zdjęciach, gwiazda rzeczywiście czuje się we własnym towarzystwie bardzo dobrze. Żeby nie powiedzieć „jak ryba w galarecie”, jak by powiedziała Viola z „Brzyduli” czy ”jak ryba w e wodzie” jakby powiedziała Edyta Herbuś.

A propos….Edyta, choć, jak zapewniała na swej stronie, „czuła się w Hollywoodzie jak ryba we wodzie” i zamierzała tam zostać dłużej, wróciła jednak do Polski, by swoje 30-te urodziny spędzić u boku Mariusza Trelińskiego i w gronie najbliższych przyjaciół. Impreza była huczna, ale, jak donosi „Fakt”, goście byli nieco rozczarowani. Spodziewali się bowiem, że dyrektor Opery Narodowej oświadczy się wreszcie ślicznej tancerce i aktorce.
Niestety. Do zaręczyn nie doszło.
Może, sugeruje gazeta, Mariusz Treliński czeka na jeszcze bardziej odpowiednią okazję?
Za dwa tygodnie będzie obchodził własne, 49-te urodziny. Może to będzie właśnie ten moment?
Osobiście nie trzymałabym się kurczowo tej myśli, ale…kto wie? Z tym pytaniem zostawiam państwa na ten weekend, a na kolejny przegląd zapraszam za tydzień. Do usłyszenia.

oceń
1
0
Podziel się

Wiadomości powiązane

Urbański lepszą wersją Kammela
…nie jestem jeszcze taka stara…
Wiadomości na "nie"
Lis znowu zamiesza, ale w garach
...im szybciej posklejam serce, tym szybciej wydam płytę

Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!