szukaj:
z ostatnich:

Urbański lepszą wersją Kammela

dodane 2011-03-04 (09:12) 6 lat 9 miesięcy 8 dni 7 godzin i 34 minuty temu
  A A A
 


W mijającym tygodniu najbardziej chyba zaintrygowała mnie wiadomość z wtorkowego „Super Expressu”, zatytułowana „Wielka wojna o Kasię Chichopek”.
Tytuł okazał się, niestety, mocno przesadzony, ale fragmenty tekstu zacytować warto.
„Z dala od salonowego show-biznesu toczy się batalia. To wielka wojna o Kasie Cichopek. Bohaterka „M jak Miłość” nie ma ostatnio dobrej passy. Straciła mocną pozycję w Polsacie, nie ma nowych propozycji filmowych ani serialowych. Niektórzy mówią wprost; to dlatego, że mierna z niej aktorka. Jednak są i tacy, którzy stają w obronie słodkiej Kasi.
Któż to, ach, któż to? myślę z ciekawością i czytam dalej: - Zrobiła się wokół Kasi jakaś dziwna atmosfera – mówi szef warszawskiego teatru Kamienica, Emilian Kamiński - Kasia to, Kasia tamto… nie ma dyplomu, nie jest aktorką. Nie można tak atakować. Dajmy człowiekowi szansę!- apeluje aktor.
No cóż….wydaje mi się, że kto jak kto, ale Cichopek parę szans już dostała. Jedną zresztą właśnie od Kamińskiego, w teatrze którego grywa w spektaklu „Testament cnotliwego rozpustnika”.
- Jeśli widzowie chcą oglądać Kasię Cichopek i kupują bilety na sztukę z jej udziałem – wyraża swą dezaprobatę znany aktor Jan Nowicki – to niech to robią na własne ryzyko. Ja ruchem amatorskim się nie zajmuję.

Podobną zasadą kierował się w pracy mój ulubiony, nieżyjący już, niestety, reżyser Jerzy Dobrowolski, który tego typu aktorów zwykł nazywać „zawodowymi amatorami”.
Żeby jednak nie być tylko na „nie”, znalazłam w tym tygodniu również pocieszającą wiadomość o Kasi Cichopek. A dokładnie – potwierdzenie wiadomości z ubiegłego tygodnia. Samej artystce, jak większości widzów, przejadł się już wizerunek słodkiej mamy sexy.

Do stworzenia nowego chce ponoć zatrudnić byłą menedżerkę Edyty Górniak, Maję Sablewską. Czy jednak do tej współpracy dojdzie i czy Sablewska zrobi z Cichopek ponownie gwiazdę…niewiadomo. Bo na razie menedżerka sama będzie robić za gwiazdę, jako jurorka w programie „X Faktory”.

Z kolei konkurencyjnego ponoć dla TVN-owskiego „X Faktory” programu „Bitwa na głosy” w telewizyjnej dwójce nie poprowadzi, wbrew wcześniejszym przewidywaniom, Tomasz Kammel, tylko Hubert Urbański (dawniej „Milionerzy” TVN).
Zdaniem Katarzyny Sielickiej (zastępcy redaktora naczelnego „Faktu”) – Urbański to lepsza wersja Kammela. Bo nie tylko grzeczny i w garniturze, ale ma też poczucie humoru. Kiedyś na przykład w „Tańcu z Gwiazdami” zapytał Kingę Rusin o jej kreację: A co to za futro? Bo l i s to chyba nie jest?

A skoro już o Kindze Rusin…W programie „Dzień dobry TVN”, a dokładnie po programie, jej przyjaciel, choreograf Michał Piróg, zapytany przez dziennikarzy o liczbę jurorów programu „You can dance” powiedział: ”Niespodzianka! Trzy i pół.
I zrobił wymowną minę.
„Mogło chodzić – komentuje tę wypowiedź magazyn „Rewia” – tylko o Kingę Rusin. Ciąża?
- Nie zdążyłam poprosić Michała o wyjaśnienia, bo wyleciał do Los Angeles – mówi „Rewii” zaskoczona Rusin – Jak się jest w ciąży, to widać, byłam dwa razy i wiem coś o tym. Chyba ktoś mnie pomylił z Magdą Mołek – dodaje żartem. Sytuacja jeszcze nie ostygła – wraca do tematu wczorajszy „Super Express – a Michał Piróg uderzył ponownie. We wtorkowym, porannym programie, zapytany, co Kinga, jako jurorka, wniosła do „You can dance”, odpowiedział: Do tej pory to Augustin Egurrola był najgrubszy w jury, a teraz będzie zmiana.

Od razu po programie gazeta zadzwoniła do Michała . Próbował wykręcić się i obrócić wszystko w żart.:
- Nie pamiętam tego, co mówię przed godziną 11 rano. - Michała trzeba traktować na specjalnych warunkach. Są tacy, którzy brali sobie jego słowa do serca. Ja tego nie robię i się nie przejmuję – skwitowała całą sprawę Kinga Rusin. Jak więc jest naprawdę z tą ciążą, niewiadomo.

Wiadomo natomiast, że oglądalność programu „You can dance” wzrośnie jeszcze bardziej. I bardzo dobrze, bo o to chodzi. A poza tym to dobry program.
A to, czy Rusin jest w ciąży czy nie jest – to jej prywatna, osobista sprawa – chciałoby się powiedzieć.

Ba! Chciałaby dusza do raju. Ale nie żyjemy w raju, tylko w świecie prasy kolorowej i tabloidów. Które muszą wiedzieć wszystko i na wszystko reagować. Czego dowodem jest na przykład apel Super Expressu: - To niedopuszczalne! Piękna prezenterka Magdalenka Mołek, choć jest w błogosławionym stanie – alarmuje gazeta – sama robi zakupy i nosi ciężkie siatki.
Są zdjęcia. I komentarz:
Ze sklepu Magda wyszła obładowana torbami foliowymi wypełnionymi po brzegi zdrowymi owocami i warzywami. Szkoda tylko, że do samochodu niosła je sama.
Rzeczywiście, myślę, szkoda. Że robiący zdjęcia jej nie pomógł. Chociaż…gdyby jej pomógł, gazeta nie mogłaby napisać, że pani Magdzie ręce omal nie wyciągnęły się do ziemi.
I nie mogłaby zaapelować: „Madziu! Oszczędzaj się!” A to działa.
Tak jak zdjęcie Alicji Bachledy-Curuś w „Fakcie” i komentarz:
- Promienny uśmiech, hipnotyzujące oczy i figura modelki. Gdy pojawiła się na hollywoodzkiej imprezie Colin Farrel mógł sobie na ten widok tylko pluć w brodę. Czy gwiazdor pluł sobie?
Z tym pytaniem zostawiam państwa na weekend. A na kolejny przegląd zapraszam za tydzień. Do usłyszenia.

oceń
1
0
Podziel się

Wiadomości powiązane

Lis znowu zamiesza, ale w garach
Przebiśnieg, stokrotka czy może krokus?
Edyta Herbuś czuje się w tym Hollywoodzie jak ryba we wodzie
…nie jestem jeszcze taka stara…
Wiadomości na "nie"

Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!