szukaj:
z ostatnich:

”Zdecydowanie za gruba. Do widzenia”

dodane 2012-01-20 (12:08) 5 lat 10 miesięcy 22 dni 22 godziny i 9 minut temu
  A A A
 


Serdecznie witam i zapraszam na tendencyjny przegląd prasy kolorowej i tabloidów, w którym dziś…
- Kinga Rusin nie zamieszka z ukochanym…
- Anna Mucha nie oszczędza na córeczce…
- Krystian Wieczorek nie potwierdza swojej męskości…
- Katarzyna Cichopek nie ukrywa…
- Katarzyna Rozz i Piotr Adamczyk nie będą się rozstawać.

Dlaczego? Bo nie. Po prostu tak postanowili. Że nie będą się rozstawać. Oczywiście na tyle, na ile to możliwe. Krążą więc między Paryżem (gdzie mieszka ona) i między Warszawą, gdzie mieszka on. Uczą się życia w drodze. Kiedyś Piotr na pytanie: „Gdzie jest twój dom?”, odpowiadał: Tam, gdzie rozpakuję walizki.” Teraz rozpakowuje walizki tam, gdzie jest Kasia.

Pobrali się, można przeczytać w najnowszej „Vivie”, w niedzielę 8 stycznia tego roku, o 17-tej, w kapliczce błogosławionego Edwarda Detkensa na warszawskich Bielanach. Na dworze było ciemno, wiał wiatr i padał deszcz. W tak niepięknych okoliczności przyrody, Kasia wyglądała pięknie w koronkowej, bezowej sukience od Macieja Zienia. Na rozpuszczonych włosach miała koronę z perełek. Piotr w ciemnym garniturze. Bez korony. Córeczka Kasi (z jej pierwszego małżeństwa) Mia w złotej sukieneczce do ziemi. Kiedy nowożeńcy wypowiadali słowa przysięgi, oboje mieli łzy w oczach. Mszę odprawiał przyjaciel Piotra, ksiądz Wojciech. Po ceremonii spontanicznie zaprosił wszystkich na skromny poczęstunek.

Był kapuśniak z wielkiego garnka i wiejski chleb. Żółty ser i jabłka. Później, w domu u przyjaciół, wypili szampana. Było intymnie, rodzinnie, mistycznie. „A mogli – zauważa Katarzyna Przybyszewska, autorka tej prawdziwej (jak czytam na pierwszej stronie „Vivy”) historii miłości, ilustrowanej wyjątkowymi zdjęciami Roberta Wolańskiego z Paryża…No więc „mogli się nie zauważyć, minąć, choć los łączył ich ze sobą kilka razy. Ale kiedy postanowili, że będą razem, wystarczyło im pół roku, by stworzyć wspólny świat. 8 stycznia Kate Rozz i Piotr Adamczyk ślubowali sobie miłość. Na dobre, złe i na zawsze.”

Wszyscy by tak chcieli! Niestety. Nie wszystkim wychodzi. Jak będzie w przypadku Kasi i Piotra, pożyjemy, zobaczymy. A na pewno przeczytamy w kolorowych pisemkach i tabloidach, które pilnie śledzą życie i związki naszych znanych i lubianych.

Do takich niewątpliwie należy Kinga Rusin. Od ponad roku związanej z warszawskim prawnikiem, Markiem Kujawą. Jak donosi otóż „Fakt" ich miłość kwitnie. Postanowili wiec zrobić kolejny krok i razem zamieszkać. Pomysł ten nie spodobał się jednak córkom dziennikarki. 12- letnia Iga i 15-letnia Pola, po rozwodzie Rusin z Tomaszem Lisem, mieszkające z matka, poczuły się ponoć zazdrosne. Znajomi gwiazdy twierdzą, że pierwszy wspólny urlop zakochanych i dziewczynek, okazał się niewypałem . Wszelkie próby zaprzyjaźnienia się Kujawy z nastolatkami spełzły na niczym. Nic dziwnego, że pomysł wspólnego zamieszkania wywołał prawdziwa burzę. Kinga, konkluduje gazeta, zachowała się rozsądnie i zamierza dać córkom więcej czasu, by przywykły do nowej sytuacji, zaakceptowały jej przyjaciela i zrozumiały, że nie zamierza on zabierać im miłości matki.

O.K. A jeśli, zastanawiam się, pannice nigdy tego nie zrozumieją? Że w życiu nie zawsze jest – albo, albo? Że tak jak można myć i uszy, i nogi, tak można kochać i dzieci, i mężczyznę? I dlatego dyskutowałabym z konkluzją „Faktu”, że „to dobrze, że dla Rusin matczyna miłość jest najważniejsza.” Choć, nie wątpię, jest bardzo ważna.

I dlatego nie zdziwił mnie inny news „Faktu”. O tym, że Anna Mucha „nie oszczędza na swojej córeczce i kupiła jej wózek za 4300 złotych i do tego dwie boczne sakwy po 430 złotych każda.” Tak wypasiony pojazd, ekscytuje się gazeta, to prawdziwy mercedes wśród wózków! Na dowód zamieszcza zdjęcie helikoptera Mi-24, pytając, czy nie przypomina wózka córeczki Ani. Moim zdaniem – nie. Ale mogę się mylić.

Podobnie jak ci, którzy uważają, że wszyscy mężczyźni lubią szpanować super autami. Krystian Wieczorek (gwiazdor, jak dowiaduję się z „Faktu”) serialu „M jak miłość” mówi, cytuję: „Nie potwierdzam swojej męskości samochodem. Jeżdżę rowerem. Dzięki czemu nie odkłada mi się tłuszczyk od wożenia się w fotelu po bułki.” Zgoda. Ale ostrzegam, że od białego pieczywa, jedzonego w dużych ilościach, przywożonego nawet na rowerze, też może odłożyć się tłuszczyk. Który, nie ukrywajmy, podobnie jak wypasiony samochód, nie przedłuża nie tylko męskości, ale i życia.

A skoro już o o tuszy i n i e ukrywaniu.
Katarzyna Cichopek nie ukrywa, że początki jej kariery nie należały do przyjemnych. Podczas castingów do serialu „Boża podszewka”, do których zgłosiła się jako 15-latka, spotkało ją wielkie upokorzenie. Po 15 latach zdecydowała się się o tym opowiedzieć. Była typowana do scen, gdzie wcielałaby się w młodą Jurewiczowi, którą w dorosłych latach grała Danuta Stenka.

- Ze wszystkich dziewczynek – wspomina Cichopek – wybrano własnie mnie. Czułam, jakby ktoś uchylił mi kawałek nieba. Ale reżyserka serialu, Izabella Cywińska, powiedziała :”Zdecydowanie za gruba. Do widzenia”. Tak prosto w twarz. To była dla mnie – wspomina 30-letnia dziś aktorka – wielka trauma. Podejrzewam, że gdyby „Boża podszewka” była dziś realizowana i Kasia zgłosiła się na casting do tej samej roli, przeżyłaby jeszcze większą traumę, bo mogłaby usłyszeć, że jest za stara.

Na szczęście teraz marzy się jej rola współprowadzącej , obok Macieja Dowbora, nowy show Polsatu „Tylko taniec”. Czy Dowborowi – zastanawia się magazyn „Na żywo” – uda się przekonać Ninę Terentiew, by zatrudniła Kasię? To byłaby dla niej wspaniała szansa, by wrócić na szczyt w wielkim stylu.

No cóż…każdy ma swój Mont Everest. Trzymam palce, a teraz już żegnam i do usłyszenia za tydzień.

Maria Czubaszek

oceń
11
0
Podziel się

Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!