szukaj:
z ostatnich:
Znaczeń cięcie-gięcie
Znaczeń cięcie-gięcie

Jeżeli nawet ktoś nie rozumie mojej sztuki, to przynajmniej może na niej usiąść – twierdzi Bartosz Mucha
dodane 2010-06-22 (12:24)
  A A A
 
Jeżeli nawet ktoś nie rozumie mojej sztuki, to przynajmniej może na niej usiąść – twierdzi Bartosz Mucha. Z jednym z najbardziej obiecujących młodych polskich projektantów 2 i 3 D rozmawiamy o designie, muzyce, przełamywaniu granic dyscyplin i stereotypów.

Beata Zimnicka: Dlaczego we wrocławskim BWA zaproponowałeś tylko 12% normy [*] ?
Bartosz Mucha: Pokazywałem efekt mojej rocznej pracy. Założenie było proste: każdego miesiąca projektuję i wykonuję jeden przedmiot. W kolekcji można znaleźć przedmioty bardziej i mniej użytkowe. Czasem zupełnie surrealistyczne, jak np. biegnący wieszak. Szczotka do butów ze sztabki złota nawiązuje do powiedzenia „od pucybuta do milionera”. Ażurowy miś to przytulanka, której nie ma, a jednak można się do niej przytulić. Jednymi z najbardziej wyrazistych obiektów są, trochę przerażające w wymowie, ludziki wyrastające z piłki plażowej. W założeniu są naprawionym błędem projektantów.

B.Z.: Z wykształcenia jesteś grafikiem. Jak zaczęła się twoja przygoda z designem?
B.M.: Studiując na Wydziale Grafiki na ASP równolegle projektowałem dla siebie. To pochłaniało mnie zupełnie, choć konserwatywna edukacja nie pozwalała mi jeszcze rozumieć tej pracy jako działalności artystycznej. Miałem zbyt mocno implantowane przeświadczenie o tym, czym jest sztuka. 10 lat temu, kiedy zaczynałem studia, świat zatrzymał się na koloryzmie Kapistów. Wykonywałem np. czarny sześcian z wydobywającym się ze środka światłem. Kolejne wersje sześcianu powstawały w pokoju akademika, aż doszedłem do ostatecznego rozwiązania – łamigłówki, jak stopniowo wydobywać światło z zamkniętej formy. Po ukończeniu Sześciopopa posypała się lawina kolejnych obiektów. Grafikiem projektowym znów się staję, gdy na stronie www dorabiam do przedmiotów cały branding.

B.Z.: W ramach jednoosobowego studia Poor Design promujesz „efekt lichoty” i technologię low-tech. Wykorzystujesz tanie materiały. Czy takie myślenie o przedmiotach jest nam potrzebne?
B.M.: Nie lubię snobistycznego podejścia do przedmiotów, fetyszyzowania krzesła lub lampki. Moje projekty to rodzaj manifestu. Ten sposób myślenia jest też dla mnie charakterystyczny w codziennym działaniu. Jeżdżę rowerem lub zatłoczonym autobusem. Wybieram proste jedzenie. Działalność Poor Design nie jest formalnie zarejestrowana, choć istnieje od 5 lat. Długo nie miałem pracowni, a całym moim zapleczem przez kilka lat były szkicownik, ołówek, kawa i łóżko.

B.Z.: Mówisz, że przedstawiasz „alternatywną propozycję codziennego funkcjonowania, model życia produkowany w wyimaginowanej fabryce utopijnego wynalazcy”. Czy design musi być użytkowy?
B.M.: Uznaję swoje przedmioty za instalacje komentujące, krytykujące postawę człowieka, ale jednocześnie nie potrafię zrobić czegoś absolutnie niefunkcjonalnego. Funkcja to słowo, którego jestem niewolnikiem. Mam wrażenie, że przelewałbym z pustego w próżne wykonując instalacje tylko do kontemplowania. To byłoby niesprawiedliwe w stosunku do pani na poczcie czy stolarza. Mam takie powiedzenie: jeżeli nawet ktoś nie rozumie mojej sztuki, to przynajmniej może na niej usiąść. Proponowane przeze mnie sposoby użytkowania przedmiotów często prowokują jednak do innego postępowania – nonkonformistycznego i alternatywnego. I to jest cenne.

Przypis:

[*] Wystawa 12% normy – Galeria Design BWA we Wrocławiu, 20 listopada – 12 grudnia 2009 r. powrót ⇑

1 2 z 2
oceń
0
0
Podziel się

Wiadomości powiązane

Wyznania anarchisty
Mucha Bartosz
Matejko popkultury
Alchemia designu
Ubranie na miarę współczesnej sztuki

Zobacz więcej w serwisach WP

Media

Euro

Teleshow.pl

Sport



Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Wywiady

Kerez: przeżyłem w Polsce wspaniałą przygodę


Wywiad z Christianem Kerezem, który miał zaprojektować budynek warszawskiego Muzeum Sztuki Nowoczesnej więcej

Moda i obyczaje

Tragiczny koniec uczty polskiej


Jeszcze zanim nastały czasy saskie, w których sztukę picia doprowadzono do doskonałości, wiele było uczt, które kończyły się tragicznie więcej