Do Wilanowa dotarły już z Krakowa
arrasy. Mają
360 lat. Ozdobią wystawę
„Święto Baroku”, do której Muzeum Pałac w Wilanowie przygotowuje się od wielu miesięcy.
Teraz, w specjalnych komorach, zostaną poddane dezynfekcji.
Brukselskie
arrasy przedstawiają historię ze starotestamentowej Księgi Rodzaju.
Jakub był młodszym synem Rebeki i Izaaka. Jego starszemu bratu Ezawowi przysługiwał przywilej pierworództwa. Jakub był jednak sprytniejszy: gdy Ezawowi doskwierał głód, zaproponował mu wymianę – oddanie pierworództwa za miskę soczewicy (stąd dziś powiedzenie „oddać coś za miskę soczewicy”, oznaczające: oddać coś bezcennego za rzecz niewiele wartą).
Gdy Izaak wysłał Ezawa na łowy, Jakub podstępem zdobył od niedowidzącego ojca błogosławieństwo, podając się za wracającego ze zwierzyną brata. Musiał potem opuścić dom, uciekając przed jego gniewem.
Ostatni gobelin przedstawia sen Jakuba, interpretowany jako ukazanie hierarchii niebiańskiej i jej odbicia na ziemi. Warto przyjrzeć się uważnie nie tylko głównym scenom, ale także bordiurom (ramom ujmującym przedstawienia), dekorowanym najróżniejszymi motywami – od roślinnych po fantastyczne. Jest to dość typowy repertuar dla warsztatów brukselskich, dla których projekty tworzył również sam
Peter Paul Rubens.
Wspaniałe
arrasy należały do prymasa
Michała Stefana Radziejowskiego do 1694 roku, sprzedał je potem biskupowi krakowskiemu
Janowi Małachowskiemu. Kwota dwóch tysięcy talarów okazała się dość dużym wydatkiem dla biskupa, a – zważywszy na wartość innych przedmiotów w posiadaniu prymasa –niewielkim zyskiem dla Radziejowskiego.
Zapewne też nie chęć zysku powodowała jego działaniami, a fakt, że
arrasy nie pasowały do wystroju nowo przebudowanej rezydencji w Radziejowicach.
Udokumentowany fakt sprzedaży dzieła z kolekcji do kolekcji to bodaj pierwszy (lub jeden z pierwszych) w Rzeczypospolitej Obojga Narodów przykład świadomego handlu zbiorami.
Muzeum Pałac w Wilanowie