szukaj:
z ostatnich:
Śpiewnik uczuć

Po trójkącie (75)
Po trójkącie (75)

Słucham ostatnio dużo piosenek. Starych i nowych. Różnych i podobnych zarazem. Bowiem każdą z nich śpiewa mężczyzna. Inny mężczyzna
Fot. Michał Poniedzielski
dodane 2011-10-24 (13:33)
  A A A
 

Po trójkącie
(z płyty „Zbieram siebie” 4ever MUSIC - 2009)

sł. Ela Adamiak
muz. Lhasa de Sela, Yves Desrosiers
aranżacja: Jacek Skowroński
śpiew: Ela Adamiak





Jest wiara.......
Gdy umiesz sam siebie
miłować w potrzebie
Jest wiara......
Gdy każdy dzień
Kończy się
Spełnieniem

Nadzieja......
Otula wspomnienia
Buduje marzenia
Nadzieja....
Studnia bez dna
Gasi co dnia
Duszy pragnienia

To w Tobie ukryta jest wiara i nadzieja
Obudź się, szukaj….
Gdy odnajdziesz wiarę w siebie i nadzieję – pokochasz….

Jest miłość....
Serca drżeniem
Oczu pragnieniem
Jest miłość....
Gdy z nocy w dzień
Przepływa się wzruszeniem

Na dnie serca śpią wiara, nadzieja i miłość
Obudź je i kochaj…..

Warszawa, 20 października 2011

Słucham ostatnio dużo piosenek. Starych i nowych. Różnych i podobnych zarazem.
Bowiem każdą z nich śpiewa mężczyzna. Inny mężczyzna.
Pozwolę sobie dziś na fragmentaryczne „motto-wanie”.
Bo z mottem bywa raźniej. Bywa też - mam nadzieję - prościej i wyraźniej.

1. „Spacerologia” i Mariusz Lubomski
„Chciałem zrozumieć wilka wycie,
Zaszyłem się samotnie w las.
I wiodłem wilkołacze życie,
We wnyki wchodząc raz po raz.
Chciałem zrozumieć co ptak śpiewa,
Dotykać czasem rąbka chmur,
Przesiadywałem więc na drzewach,
Skończyło się porażką znów.

Minęła naiwności pora,
To było dawniej, a od wczoraj:

Mam ręce w kieszeniach, a kieszenie jak ocean,
Powoli chodzę i rozglądam się,
Kieszenie jak ocean, a ręce mam w kieszeniach,
Dlatego wiem gdzie żyję, dobrze wiem.”

Chodzę sobie wolnym krokiem „Po trójkącie”. Od pięćdziesięciu paru lat. Drogę wskazali mi rodzice i dziadkowie. Potem wędrowałam tym szlakiem z moimi dziećmi. Od niedawna – dołączyły do nas wnuczki.
A i przyjaciół spora gromadka „trójkątną spacerologię” powoli studiuje.
Wiara, nadzieja i miłość. Pojemne i uniwersalne pojęcia zarówno dla ludzi religijnych jak i dla ateistów czy agnostyków. Ich wspólne pokonywanie tej drogi – napawa mnie otuchą. Bo droga łatwa nie jest. A nawet trudna bywa tak wielce, że o zwątpienie i rezygnację potykamy się co krok. I gdyby nie pomoc towarzyszy podróży – ciężko byłoby iść dalej. Czasami to może nawet zabawnie wyglądać, kiedy ktoś chodzi w kółko po trójkącie. Nie po to współczesny świat wyzuwa się konsekwentnie z czci i wiary, aby mu jakimiś przestarzałymi wartościami grać na nosie.
Albo Jemu – światu całemu - „Po trójkącie” pod nosem cicho nucić...
Ja jednak wierzę, że świat nie zdoła odwrócić się do siebie samego plecami.


Spacerologia stosowana poza kadrem. Wyzuta z wysokich obcasów. Bosa ale w ostrogach.
Fot. E.Adamiak

2. „Gdy poezja” i Grzegorz Turnau
gdy poezja Ci minie
nic nie załka w kominie
gdy poezja Ci odfrunie
nie powierzaj się fortunie
ona kołem się nie toczy
ona kołem
na amen
cię złamie

ta poezja
jest męcząca
z piedestału
ciało strąca
i pomału
przeciwstawia
ducha ciału (….)

gdy poezja ci odleci
tam gdzie jeszcze są poeci
bardzo mało
będzie miało
twoje ciało

Lubię zwiedzać Wesołe Miasteczka i patrzeć na rozbawioną ludzkość. Z atrakcji, oferowanych przez pracowników tychże miejsc – przestałam korzystać tuż po ukończeniu szkoły średniej. Ale pamiętam te gabinety strachów, sale krzywych zwierciadeł, młyńskie koła i wszelakiej maści i wielkości karuzele. Najwięcej wrażeń dostarczają te karuzele, których krzesełka wiszą na długich łańcuchach. Siła odśrodkowa jest w takich karuzelach duża. Pęd – szalony. Gdy „wirowanie” trwa zbyt długo – pojawia się złudzenie, że to nie my jesteśmy zakręceni. To świat kręci się wokół nas. I sami nie wiemy, czy to my gonimy krzesełko przed nami, czy krzesełko za nami goni nas. I choć mało komfortowo czujemy się po zejściu z takiej karuzeli – wyczekujemy (?) z utęsknieniem, aż obsługa zarządzi ostatni obrót. Sami nie umiemy przerwać tej kołomyi, gdyż nie wiemy, że przycisk z napisem „OFF” – mamy w zasięgu ręki. Ja mam nadzieję, że świadomość możliwości skorzystania z tego przycisku w każdej chwili – pozwoli kiedyś odpocząć zapracowanemu, zagonionemu, zmęczonemu światu współczesnemu.


Na karuzeli. Na drugim planie – po trójkącie wędrowanie.
Fot. E.Adamiak

3. Człowiek (Złota ryba) i Marek Dyjak
Małe psy
Dopadały mnie po drodze
Każdy z nich
Chciał dla siebie urwać kęs

Choć czasami
Miałem tego dosyć
Trzeba było się tą drogą wlec

Masz do skrzydeł
Przywiązaną złota rybę
Jeśli ty odfruniesz
Serce jej przestanie bić
Słuchaj, ptaku
W klatce nie jest ci najgorzej
Źle jest wtedy
Kiedy nie chce się już żyć

Od trzech tygodni mieszka w naszym domu nowy pies. Uratowałam go przed schroniskiem dla bezdomnych zwierząt. Dziewczyna, która go znalazła – nie mogła go zatrzymać ze względu na małe mieszkanie i obecność w nim jej kota. Kiedy zajrzałam w smutne oczy psiaka – nie miałam żadnych wątpliwości. „Zostaniesz u nas” – pomyślałam. Podjęłam decyzję i wcieliłam ją w życie. Kupiłam legowisko, smycz i miskę. Początkowo nadałam mu imię „Grom”. Chciałam zachować tradycję nazewniczą, której jesteśmy wierni od wielu, wielu lat. Mieliśmy Chmurkę, Pluchę, Cumulusa, Kropelkę, Ulewę, Grada. Niektórym znajdowaliśmy miejsce u innych „psich” rodzin.
Najdłużej żył z nami Dżdż. Odszedł w zeszłym roku. Grom spadł na mnie jak grom z jasnego nieba. Po kilku dniach zauważyłam jednak, że pies jest wylękniony, przestraszony i w niczym nie przypomina swojego imienia. Machnęłam ręką na tradycję i nadałam mu nowe imię: Button (czyt. Baton).
Bo gdy przyciskam go do serca – jest słodki.
Ma dopiero dwa lata. Musiał być nie najlepiej traktowany przez ludzi. Początkowo, gdy chciałam go pogłaskać – kulił ogon i uszy kładł po sobie. Albo uciekał. Miał w sobie coś ze zwierzyny łownej, która nie odróżnia myśliwego od gajowego. I na wszelki wypadek – ukrywa się w kniei. Powoli go ze sobą oswajam.
Nie ma z nami łatwo. Trafił do rodziny bardzo pod-różnej.
Próby, koncerty, premiery, spektakle. Zabieram go więc ze sobą. Z całym oprzyrządowaniem i odpowiedzialnością. Button okazał się wspaniałym podróżnikiem. Ze stoickim spokojem znosi jazdę samochodem i w każdym miejscu czuje się jak u siebie. W domu. Ze zdumieniem odkryłam, że lubi jeść kurze jaja. Dwa razy w tygodniu robię mu więc jajecznicę na maśle. „Przez żołądek do serca” – jak mawiały nasze babcie….
„Mam do skrzydeł przywiązaną złotą rybę”. I choć ona bardziej czarna niż złota – nie odfrunę.
Aby jej serce nie przestało bić.


Słodki Button.
Fot. E.Adamiak

Żegnać się z Państwem zaczynam. Niewiele mi już czasu zostało. Idą zmiany.
I nie po dzisiejszym Trójkącie idą. Ktoś włączył karuzelę. Powoli zaczyna się rozkręcać…
I jak nic – drogę mi przetnie. A niech przecina!

Drogie Panie, Kochani Panowie
niech wyjdzie na zdrowie Waszej zakręconej głowie
Wyparcie, niepamięć, delete i spacja.
Niech Wam służy strawnością późne śniadanie i obiado-kolacja.
Kiedy prawda z rzeczywistością w szranki staje
Rzeczywistość wygrywa. Prawda idzie dalej.
Zna swoje miejsce w szeregu i w rzędzie.
I po środku, tam gdzie leżała –– zawsze leżeć będzie.

Uśmiecham się do Państwa, bo jeszcze potrafię. A na pusty śmiech, dobiegający z Wesołego Miasteczka – przestałam się już złościć. „Tak źle i tak niedobrze” zamieniłam na twierdzenie „tak dobrze i tak nie źle”.
Czyli przyjemny i spokojny constans, wyczekujący consensusu.

Do usłyszenia za tydzień.

Ela Adamiak

Pe-eS. Przyfrunęło do mnie jeszcze jedno motto. Wyleciało ze Słownika Poprawnej Polszczyzny z XVII wieku. Mnie – ono się dziś już nie przyda. Może ktoś z Państwa z niego skorzysta?

– I tyś kruku, przed laty pięknym ptakiem bywał,

I białością z łąbęćmi dobrze porównywał.

Język, bezecny język i pióry czarnymi

Oszpecił cię, i z ptaki pomieszał grubymi.

oceń
29
0
Podziel się

Wiadomości powiązane

Są we dwoje (73)
Ty, który stworzyłeś (72)
Zbieram siebie (71)
Trwaj chwilo, trwaj (70)

Elżbieta Adamiak: Napisz do mnie



Opinie

Ocena: 0 [0]
~Ewa z ul. Tom... [2011-11-30 12:05]

/_\
Życzę powrotu do bezpiecznego i oswojonego trójkąta. Pozdrawiam z całago serca i z balkonu

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Wielbiciel [2011-10-29 12:04]

???
Pani Elu, dlaczego zaczyna się Pani z nami żegnać, cóż to za zmiany? Dziękuję za mądry felieton i kłaniam się -:)

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~manja [2011-10-25 10:37]

czekam
Pani Elżbieto, bardzo lubię te Pani felietony, bo działają rozgrzewająco na moje serce. Podobnie jak Pani piosenki. Czekam na kolejną płytę :)

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~kasia [2011-10-24 19:42]

cudo!
Przepiękna piosenka, świetny tekst!!! Pozdrawiam

odpowiedz

Ćwicz kicz

W dziedzinie wycinania osiągnął już chyba wszystko


Rozmowa z berlińskim artystą Timem Roeloffsem więcej

Moda i obyczaje

Tragiczny koniec uczty polskiej


Jeszcze zanim nastały czasy saskie, w których sztukę picia doprowadzono do doskonałości, wiele było uczt, które kończyły się tragicznie więcej