szukaj:
z ostatnich:
Śpiewnik uczuć

Posiedzimy sobie razem w kuchni (69)
Posiedzimy sobie razem w kuchni (69)

Mało do lata podobne. Pogoda - stabilnie zmienna. Słońce z deszczem toczą spór o miejsce na Boskim Firma-mencie
Fot. Michał Poniedzielski
dodane 2011-07-15 (10:14)
  A A A
 

Posiedzimy sobie razem w kuchni
(z płyty „Zbieram siebie” 4ever MUSIC - 2009)

sł. Osip Mandelsztam (tłum. Maria Leśniewska)
muz. Ela Adamiak
aranżacja: Jacek Skowrońsk
śpiew: Ela Adamiak i Krzysztof Kiliański





1. Posiedzimy sobie razem w kuchni
Czysta nafta tak słodkawo pachnie

ref. Ostry nóż, bochenek chleba spory
Chcesz – napompuj prymus do oporu
Ostry nóż, bochenek chleba spory
Chcesz – napompuj prymus do oporu

2. Lub przygotuj jakiś sznur solidny
Zwiążę kosz nim jeszcze się rozwidni

ref. I na dworzec pojedziemy zaraz
Żeby nikt nas nie odnalazł
I na dworzec pojedziemy zaraz
Żeby nikt nas nie odnalazł


Kominek. W świetle lampy naftowej z Nepalu.
Fot. E.Adamiak


Łódź, dn.14 lipca 2011

Lato. Mało do lata podobne. Pogoda - stabilnie zmienna. Słońce z deszczem toczą spór o miejsce na Boskim Firma-mencie. W damskich torebkach – ciemne okulary i składane parasolki. W męskich plecakach – ubłocone kalosze i przewiewne sandały. Budynki szkół podstawowych, średnich i wyższych – pozamykane na cztery spusty. To jedyny przypadek, kiedy Wychowawcy, Wiedzy Mistrzowie i ich Uczennice i Uczniowie – są b e z k l a s y w miesiącach letnich. Nie wszyscy też, po wakacjach, do swych klas powracają.
Wielu z nich, w czasie wakacji, bezpowrotnie k l a s ę t r a c i.
Wieczni studenci, wyrośnięci uczniowie, poznawać będą młodsze roczniki . A studentki „Uniwersytetu Trzeciego Wieku” – nie spoczną w poszukiwaniu nowych, wzorcowych Wykładowców.
Jest takie powiedzenie: „lepiej być głupcem wśród mędrców niż mędrcem wśród głupich”. Niby tak. Do pewnego momentu. Bo zdarza się, że mędrzec otoczony plejadą nie mędrców – zaczyna mędrkować na temat życia.
Bo żyć mądrze wśród głupszych od siebie i nie zgłupieć - nie potrafi.


Okno w kuchni. Z ładnym widokiem na przyszłe lata.
Fot. E.Adamiak


Wakacje. Podniszczone tornistry, zeszyty, piórniki, pamiętniki – wciśnięte w kąt pokoju.
Już nie będą potrzebne. Po wakacjach – wszystko nowe. Długopisy, ołówki, gumki „Myszki” w kształcie „kaczora Donalda”, temperówki i nowe linijki do „pod” lub „wy”- kreślenia horyzontów myślowych. Od nikogo nie wy-pożyczonych.
Kiedy byłam szkolną dziewczynką – często zapominałam o zabraniu z domu własnych przyborów do pisania i rysowania. I bywało ,że pożyczonymi narzędziami skrobałam wypracowania, rozwiązywałam równania z dwoma niewiadomymi, rysowałam kolorowe szlaczki w kaczki- dziwaczki. Częściej jednak to ja użyczałam innym moje piórnikowe „zabawki”. Jagna, koleżanka z sąsiedniej klasy – pożyczyła kiedyś ode mnie żółtą kredkę. Na długiej przerwie. Potrzebna jej była (ta kredka) do rysowania szlaczków w słoneczka. Jagna była prymuską. Wszystko musiała mieć w najlepszym gatunku: piórnik, tornister, fartuszek szkolny (oraz to, co pod fartuszkiem), przyjaciół i koleżanki, świadectwa ( tylko te z czerwonym paskiem) itp.,itd.. Była najlepsza. Nieskazitelna. Dobra. Miła.
Miała tylko jedną, szkolną wadę. Za bardzo przywiązywała się do pożyczonych przyborów. Niektórych nie zwracała już nigdy, a te, które udało się odzyskać – nosiły znamiona dość intensywnego zużycia.
Jagna pozostała w łaskawej pamięci wszystkich swoich profesorów i nauczycielek. Aż do końca. Czyli do ich śmierci. I pozostanie, bo parę osób z naszej Rady Pedagogicznej jeszcze żyje.
Po latach - znalazłam Jagnę na Facebooku. Po ukończeniu szkół przeróżnych - została wziętą rysowniczką w małej, pod radomskiej miejscowości. Lubi używać kredek. Jej ulubiony format to 0,6 x 0,9m. Najczęściej rysuje wnętrza domów, oświetlone żółtymi promieniami Słońca.


„Dom Wschodzącego Słońca”, Słowa i Muzyki w Mrozach.
Fot. E.Adamiak


Ale i portretować potrafi niezgorzej. Przesłałam jej emailowy wierszyk pamiętnikowy:

Nie pozwól nam Boże
przyborzeć.
wiecznym piórem wiecznie być
W tornistrze cudzych żyć.

Nie każ nam Losie
W Twoim trzosie żyć,
Jak sardynki w puszce.
Pozwól nam Losie
Żyć we własnym sosie.
I zabierz cudze sny,
Śpiące na naszej poduszce.


Okno z widokiem na domowe wnętrze.
Fot. E.Adamiak


Dom. Temat – rzeka. Dziś – krótki tej rzeki dopływ. I nie za głęboki. Można w nim brodzić.
Ci z Państwa, którzy uznają, że zaczynam bredzić – mogą przeskoczyć strumyk po kamieniach i suchą stopą dotrzeć na drugi brzeg felietonu (czyli do Pe-eSów).
Bo woda jest mokra. Bez wątpienia. I czy ona dołem płynie, czy ze skarpy spływa, czy z nieba się leje – grozi nam przemoczeniem. Do suchej nitki.
Wiedzą o tym widzowie (i członkowie jury..) Olsztyńskich Spotkań Zamkowych „Śpiewajmy Poezję”. Wyposażeni w parasole, nieprzemakalne płaszcze i inne przeciwwodne narzędzia – siedzieliśmy razem 2 lipca na dziedzińcu zamkowym i słuchaliśmy pięknych piosenek w wykonaniu laureatów tego festiwalu.
Publiczność – w strugach deszczu. Wykonawcy – pod zadaszoną sceną.
Potrzebni i potrzebujący. Poezji.
We wspólnym, pełnym wierszy „domu”.


„Czy te oczy mogą kłamać?”. Na pewno nie. Ani jedne, ani drugie.
Fot. E.Adamiak
Dominika Barabas z Łodzi. Laureatka nagrody Grand Prix im. A.Osieckiej XXXVIII Spotkań Zamkowych „Śpiewajmy poezję”.


Zwieńczeniem tego wieczoru był Koncert Najskrytszych Marzeń. „Wydanie II”. Odmłodzone. Jedynymi łącznikami między pokoleniami byli dwaj Andrzejowie: Poniedzielski i Garczarek. Andrzej P. (wraz z autorem scenariusza Januszem Deblesemem) współtworzył „Wydanie I” koncertu. Dwadzieścia lat temu. Piękne to było wydanie. Niezapomniane. Andrzej G., przyturlał ze sobą swoje wspaniałe „Żółte kółeczko” i nadzieją rozświetlił, smutne (w większości) piosenki autorów młodszego od nas pokolenia. Uśmiechnęła się dusza niemłodej już przecież jurorki Elżbiety A. na wspomnienie słów mojej mamy: „nasza młodość była piękniejsza od Waszej” . Była? Jest i będzie. Od Waszej i Naszej starości.

Andrzej Garczarek w Olsztynie. Śpiewa „ Żółte kółeczko” przy gitarze. W żółtym kółeczku reflektora.
Fot. E.Adamiak

Pustoszeją domy. Ich mieszkańcy zaczynają zaludniać motele, hotele, wczasowiska, pola namiotowe i inne miejsca domo-podobne. Miejsca tymczasowe, bo urlopowe.
Ja też dziś „zwiążę kosz nim jeszcze się rozwidni”, by jutro rano wyruszyć z domu.
Zabieram ze sobą muzyków i moje piosenki. Szukajcie nas wakacyjnie m.in. w Borowicach, Sopocie, Gdyni, Działoszynie, Wadowicach, Iławie.
Zaśpiewamy Państwu łaskawie wszystko, co umiemy zagrać.
Potem - „na dworzec pojedziemy zaraz, żeby nikt nas nie odnalazł” .
Ale wrócimy. I w kominku – napalimy.
Do wyremontowanej kuchni zaprosimy Państwa jesienią.
Ja i pan naszego domu – Talent. Pan Talent to i prymus do oporu napompuje, i sznurem solidnym zwiąże koniec z końcem, i o piosenkowe, wiklinowe nosidełko zadba należycie. Nie wiem jeszcze, co zrobimy z tym muzycznym koszem na czas remontu….
Może wciśniemy go w kąt czyjegoś pokoju?
Nie będzie nam przecież chwilowo potrzebny….

U kosza – ona. Pakowaniem dobytku koncertowego nie zmęczona– Ela Adamiak

Pe-eSy:

Pozwolenie na umieszczenie w felietonie domowych zdjęć – dostałam od Pana modrzewiowego domu czyli Jacka Kleyfa. I od Pani Serca Jackowego czyli żony jego. Basia jest autorką wystroju wnętrz. Dumna z ich wspólnego dzieła - z radością udzieliła mi jednorazowej licencji na foto-publikację. Szkoda, że nie można sfotografować cudownego klimatu, jaki wspólnie tworzą d l a siebie i zaproszanych d o siebie Gości.

fonograficzny debiut dzisiejszej piosenki nastąpił w 1991r. na płycie „Koncert Najskrytszych Marzeń” (reedycja – 2010). Po raz drugi, piosenka ta wystąpiła w 1992 na płycie „Absolutnie nic” Maryli Rodowicz. Trzeci raz –w 2009 - na mojej płycie. Trwają przygotowania do jej czwartego występu. Tym razem w wersji angielskiej. Trzymam za nią kciuki. I za wersję, i za piosenki tej przyszłość.

Wakacyjne motto, znalezione w sieci: „Mędrzec nie mówi nigdy, co robi, ale też nie robi nigdy niczego, o czym nie mógłby mówić”. (Jean-Paul Sartre)

Olsztyński „Księżyc” nad sceną. Świeci od 38 lat. I oby promieni mu nie zabrakło. A zamkowy Dom Wiersza i Muzyki - niechże się nie rozleci i pustkami nie świeci.
Fot. E.Adamiak





oceń
26
0
Podziel się

Wiadomości powiązane

Nie ma już na co czekać (67)
Trwaj chwilo, trwaj (70)
Opisywanie mieszkania (66)
Zbieram siebie (71)
Cóż, cień się kładzie (65)

Elżbieta Adamiak: Napisz do mnie



Opinie

Ocena: 0 [0]
~fanka [2011-07-29 07:56]

zbieram siebie
Pani Elżbieto, piękna ta piosenka. Zresztą jak i cała płyta. Pozdrawiam serdecznie :)

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Wielbiciel [2011-07-18 10:48]

Marzenie
Chętnie posiedziałbym z Panią w tej kuchni z tak ładnym widokiem na przyszłe lata ...

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ir..ra [2011-07-16 00:12]

A ja..
A ja podziwiam umiejętność Autorki pisania na tematy rożne, "bawienie się " słowami,skojarzeniami, przenośniami w taki sposób,że powstają felietonowe PEREŁKI !!.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~koleś [2011-07-15 13:56]

Smutne
Coś Pani smędzi

odpowiedz

Moda i obyczaje

Tragiczny koniec uczty polskiej


Jeszcze zanim nastały czasy saskie, w których sztukę picia doprowadzono do doskonałości, wiele było uczt, które kończyły się tragicznie więcej