Piszę dziś do Państwa felieton przelotny. Trochę zalotny i jak zwykle – ulotny. Przed chwilą wróciłam z koncertu Basi Trzetrzelewskiej . I jak bym skrzydeł dostała!
„Przyjdź do mnie dwa”
(z płyty „Zbieram siebie” 4ever MUSIC - 2009)
sł. Andrzej Jakubowicz
muz. Muzyka Martyna Jakubowicz
aranżacja: Jacek Skowroński
Łódź, dn. 29/30 czerwca 2011
Piszę dziś do Państwa felieton przelotny. Trochę zalotny i jak zwykle – ulotny.
Przed chwilą wróciłam z koncertu Basi Trzetrzelewskiej . I jak bym skrzydeł dostała!
Ta cudowna kobieta, pogodna i ciepła, wyśpiewująca w sambowo - swingowych rytmach nuty niepospolite – dostarczyła mi takiej dawki sił i energii, że zasnąć będzie mi trudno.
Piękna noc! Jak z wiersza Konstantego Ildefonsa:
Ja jestem noc czerwcowa
królowa jaśminowa,
zapatrzcie się w moje ręce,
wsłuchajcie się w śpiewny chód.
Oczy wam snami dotknę,
napoje dam zawrotne
i niebo przed wami rozwinę
jak rulon srebrnych nut.
![]() |
| Fragment sceny przed koncertem. Nieostre widzenie „komórkowe”. Fot. aparat telefoniczny Eli Adamiak |
Ostatni raz byłam na koncercie Basi w 1994 roku. Przyjechała do Łodzi w dniu swoich urodzin. Przygotowałam dla niej urodzinowy prezent. Własnoręcznie wykonany patchworkowy obrazek, inspirowany Jej piosenką „New day for you”.
Moja nadzieja, że uda mi sie wręczyć prezent osobiście – była mniejsza niż niewielkie pudełko, w które opakowałam obrazek. Ruszyłam nieśmiało w kierunku zaplecza scenicznego Łódzkiej Hali Sportowej. Przedarłam się przez tłumy łowców autografów i pokonałam dwie „zapory” anglojęzycznej ochrony. Może dlatego, że język angielski nie jest moim językiem ojczystym i mało rozumiem, co się w nim do mnie mówi.
Na trzeciej bramce, ostatniej i bardzo szczelnej spotkałam polskiego organizatora koncertu – Piotra Niewiarowskiego. To on doprowadził mnie pod drzwi garderoby Basi. Szepnął po angielsku słówko (może dwa?) do osobistego ochroniarza artystki i po krótkiej chwili – byłam już w środku. Basia zaskoczyła mnie bardzo. I niezwykle przyjemnie. Okazało się bowiem, że słucha moich piosenek i bardzo lubi głos E. Adamiak.
Spłoniłam się jak licealistka, a na sercu poczułam miód.
Na dzisiejszy koncert zabrałam ze sobą opisywaną właśnie płytę „Zbieram siebie” .
Żeby tradycji stało się zadość – postanowiłam podarować Basi obrazek.
Namalowany „komputerowo” na okładce płyty przez Michała Poniedzielskiego. Syna mego.
Tym razem było mi o wiele łatwiej spotkać się z Basią, bo do garderoby weszłam razem z Mietkiem Szcześniakiem. Zaprosiła go do udziału w swoim koncercie. Zaśpiewali razem po mistrzowsku piosenkę z płyty, która dopiero będzie. Jesienią w sklepach.
Basia przywitała się ze mną bardzo serdecznie i powiedziała, iż moje 26- letnie patchworkowe dziełko – wciąż wisi na ścianie Jej salonu.
Ulatam, proszę Państwa Śpiewnikowstwa. Do Olsztyna.
Na Spotkania Zamkowe „Śpiewajmy Poezję”.
Przede mną długa podróż. Ale jakże przyjemny podróży tej cel.
Pozostawiam po sobie ślad w postaci mojej starej „namotywki”.
Przyjmijcie ją Państwo w prezencie ode mnie.
I podarujcie komuś bardzo ważnemu. Jedynej lub Jedynemu.
Koneserów sztuki malarskiej, zostawiam zaś - sam na sam - z obrazami Rene Magritte’a.
Ruszam w podróż. Z jednym z wielu „skrzydeł” od Basi.
Z piosenką „New day for you”. For me – too.
Przelotna Ulotnica – Ela Adamiak
W sentymentu mgle
(na motywach piosenki Edyty Geppert pt.Sentymentu mgła, autorstwa A. Poniedzielskiego i S. Krajewskiego)
W sentymentu mgle
Czarowna Twoja postać
Stoi obok mnie i słyszę :”Chciałbym zostać”
I sentyment w tle rozpływa się we mgle......
W sentymentu mgle
Popsute śpią zegary
W sentymentu mgle
Spadają krople wiary
Na ogrody dusz
Gdzie kwitną pola białych róż
W sercach jeśli śpi
To miłość, która już nie boli
Złości czarny lont
Przerwany...Do rany
Przyłóż plaster snu
I odrobinę dobrej woli
Tyle trzeba lat
By miłość dogonić...
Do nas
Co też przypłynie jutro do nas
Czy mgły zasłona
czy w pokłonach wrócą
Wrócą dobre dni
Kamień milczenia ponad miarę
Zamień w sylaby trzy:
„Ko-cha-nie
Wrócę WIOSNĄ
Zimowe ogrzać sny...”
![]() |
| „Kochankowie”. Unikają przeciągów. fot. E. Adamiak |
![]() |
| „Pokój przesłuchań”. Kradzione – nie tuczy. Fot. E. Adamiak |
CODA…..
Maciek Zembaty, w wieku 67 lat – przefrunął na Drugą Stronę Tęczy. „Jak ptak” Leonarda Cohena.
Zostawił po sobie wiele pięknych śladów. Jako człowiek i jako Artysta. Mam przed oczami (i w sercu) kadr z 1977. Studio telewizyjne, a w nim – Teresa Haremza, Roman Wilhelmi, Kora i Maanam, Waldek Chyliński, Andrzej Poniedzielski, Ela Adamiak. Kręcimy program o L. Cohenie. Atmosfera w studiu – nie telewizyjna. Luz, spokój, palenie papierosów na planie (strażaka spacyfikował Maciek). Snujemy przed kamerami opowieść o Człowieku. Czasami ułomnym w swych zachowaniach. Ale z gruntu - dobrym i wrażliwym. Śpiewam w duecie z Maćkiem „Nancy”. W zeszłym roku planowaliśmy nagrać tę piosenkę na płytę. Nie udało nam się zgrać terminów. I już się nie uda. Ale tylko na Tym świecie. Bo na Tamtym – będziemy mieć Czasu Nieskończenie Dużo. Dla wszystkich.
Do zobaczenia, Maćku. Zarezerwuj dla Nas Studio.
żal za tym, co nie wróci
Z lekkim opóźnieniem, ale z wielkim żalem: niestety odchodzi od nas przedwcześnie pokolenie Prawdziwych Wielkich Humanistów. Pan Maciej Zębaty zabrał ze sobą część świata, który bezpowrotnie umiera z ludźmi o tego rodzaju wrażliwości. Teraz już prawie nikt nie rozmawia w taki sposób, bo już prawie nikt w taki sposób nie myśli...Na moich oczach świat (i ludzie) zmienia się z refleksyjnego na świat, w którym sprawy zasadnicze trywializuje się, a znaczenie nadaje sprawom pospolitym. Pozdrawiam z całego serca i z balkonu
Książka
Polecam książkę w formie e'booka http://michalwrzecionek.poczytaj.to/ autor
:)
Droga Przelotna Ulotnico! Dziękuję bardzo za znakomity felieton, uroczą piosenkę, ciepłe słowa o Maćku Zembatym. Pozdrawiam serdecznie.
Pani Adamiak, jak zawsze, na najwyższym poziomie
Szkoda, że tak mało Jej w radiu i telewizji.

Wywiad z Christianem Kerezem, który miał zaprojektować budynek warszawskiego Muzeum Sztuki Nowoczesnej

Jeszcze zanim nastały czasy saskie, w których sztukę picia doprowadzono do doskonałości, wiele było uczt, które kończyły się tragicznie

Kilkadziesięcioro sympatyzujących z antyputinowską opozycją artystów
spacerowało w sobotę ulicami Moskwy, ciągnąc lub pchając na wózkach swoje obrazy, rzeźby i inne
dzieła
