Kobiety zmienne są. I wymienialne bywają. Kiedy kurs jednej powoli spada – w tym samym czasie kurs innej gwałtownie idzie w górę. Skąd biorą się aż takie kursów wahania? Przyczyn może być wiele.
„Są we dwoje”
(z płyty „Zbieram siebie” 4ever MUSIC - 2009)
sł. Jerzy Harasymowicz
muz. Ela Adamiak
aranżacja: Jacek Skowroński
śpiew: Ela Adamiak
Już dzień przeleciał i noc
I na jej zgiętym kolanie
Jaśnieje świt –
Nie widzą nic
Ref. Tyle dni minęło
I czy na pewno
Ona jest Tą a on Tym
To jeszcze zwiewne , niepewne
Z leszczyn dym
Ref. Tyle dni minęło
I czy na pewno
Ja jestem nią, a Ty nim
To jeszcze zwiewne , niepewne
Z leszczyn dym
Łódź, 17 września 2011
Kobiety zmienne są. I wymienialne bywają. Kiedy kurs jednej powoli spada – w tym samym czasie kurs innej gwałtownie idzie w górę. Skąd biorą się aż takie kursów wahania?
Przyczyn może być wiele.
O! SECUNDO PIERWSZA….:
Amerykańscy naukowcy podali niedawno do publicznej wiadomości, iż słynna „chemia” między panią a panem trwa dwa lata, sześć miesięcy i 23 dni.
Pozostałe dni, miesiące i lata, spędza się w związkach na:
1. miłości
2.przywiązaniu
3. lojalności
4. potrzebie wychowywania potomstwa
Długoletnie pożycie związkowe (dawniej: małżeńskie) najbardziej udane jest wtedy, kiedy punkt drugi, trzeci i czwarty zmieści się (bez reszty) w punkcie pierwszym.
Dotyczy to par, które nie wnoszą do słowa MY zbyt wygórowanych oczekiwań względem siebie oraz akceptują barwną paletę wad. Swoich i cudzych.
Przysłowiowe „schody nie do nieba” zaczynają się wtedy, kiedy usilnie chcemy dopasować cały Świat do naszego - o nim - wyobrażenia.
I niejedna Młoda Para, z powodu trzeszczących, łamiących się pod ciężarem codzienności, oraz braku chęci na zatrudnienie Stolarza – łamie sobie na tych „schodach” wszystko, co złamać się da.
A w szczególności – serce. Czasami nawet dwa.
Drogie Panie! (nie sądzę bowiem , aby wywody me wzbudziły zainteresowanie panów)
Nie chcę dziś smucić, pouczać czy oceniać. Ale na Wasze samopoczucie – nic nie poradzę.
Spójrzmy na tzw. damsko - męskie związki z ironicznym przymrużeniem oka.
Jednego oka. Bo drugie jest już przymknięte. I to –broń Boże! – nie z powodu, iż „zupa była za słona”.
Wręcz przeciwnie...
Czuję się jak Temida. Bez opaski na oczach – też nic nie widać. Gdy zobaczyć się nie chce.
Ostrożnie układam na szalach następne słowa. Próbuję je równoważyć.
![]() |
| „Są we dwoje..Już wyszły na jezioro góry”. Do góry drzewami. Fot. E.Adamiak |
Ech! SECUNDO DRUGA:
Co zatem spowodować może spadek kursu Pierwszej kobiety? Tej Drugiej – inne zalety.
Właścicielami kantorów Wymiany Zalet bywają zarówno młodzi, jak i „ młodzi raczej”, panowie.
Kawalerowie spod znaku „Miecza i Szpady” oraz ci żonaci, nieco starsi. Herbu „ Pieca i Zwady”.
Pod drzwiami kantorów, na długo przed ich otwarciem, ustawiają się w kolejce damy, które liczą na zwyżkę wartości swej w oczach właścicieli w/w punktów, z małą gastronomią na zapleczu.
W tej kolejce – nie ma uprzywilejowanych. Reguły są proste. Jeśli nie możesz długo stać z powodu np. bólu kręgosłupa w jego odcinku przy- lędźwiowym – weź ze sobą rozkładany stołeczek rybacki. Albo leżak.
Jeśli zaś musisz stać w kolejce z małymi dziećmi – to przytulaj je tak długo aż przestaną płakać.
Niektóre niewiasty (dawniej: białogłowy) usiłują kolejkę zignorować. Arkana sztuki uwodzenia mają w jednym palcu i zawsze osiągają swój cel. I choć bywają już w wieku głęboko po-prokreacyjnym - na zasłużoną emeryturę iść nie chcą.
„Ignorują” najczęściej w środowiskach twórców, odtwórców, piosenkarzy, dziennikarzy, pisarzy, poetów, aktorów….jednym słowem – Ludzi Kultury, szeroko pojmowanej.
Jest jednak jeden warunek, który „mężczyźni życia” takich kobiet spełniać powinni. Jaki?
Panowie owi muszą być już znani i lubiani.
Bo gdy kulturalny właściciel swoich zalet stoi na piedestale - jest dobrze widoczny. An face. Czasem z lewego lub prawego profilu. A w jego glorii i chwale - szybciej podgrzewają się wystudzone „ fiolki z chemikaliami”.
I łatwiej jest odnieść sukces nie tylko w pracowni „chemicznej”.
Pierwszej z kolejki, zakochanej kobiecie – nieśmiało podpowiadam.
Można połączyć dwie zasady dobrego wychowania w jedną. I nie przejmować się kwasami! :
„Mądrzejsza powinna ustąpić…starszej”. Zachowanie przy tym dobroduszności i wyrozumiałości dla „króliczka doświadczonego” - jakieś efekty przynieść powinno.
![]() |
| Szyld do remontu bez kolejki. Fot.E.Adamiak |
Ach! SECUNDO TRZECIA:
Zjawia się Ona. Zmysłowa, trochę zawstydzona, ciepła, radosna, cierpliwa, cicha, lękliwa, wyśniona, rozmarzona, pierwsza, ostatnia, spóźniona …miłość.
Najpiękniej opowiadają o niej słowa pisane przez poetów.
Wybór wierszy Jerzego Harasymowicza pt.„Erotyki ” wydany został w 1992 roku. I to w nim, dwadzieścia lat temu, znalazłam dzisiejszy utwór „Są we dwoje”. Napisany jest pięknym, prostym a jakże literackim językiem. Wiele w nim delikatności, niepewności i ciepła.
Muzyki szukać nie musiałam. Od zawsze miałam ją pod ręką. Ale tylko słowa przeze mnie wybrane miały szansę na „udźwiękowienie”. Wiersz z dobrą muzyką , dociera szybciej i skuteczniej do wielbicieli literackiego talentu jego Autora. I nie spotkałam do tej pory poety, który miałby na ten temat inne zdanie.
![]() |
| Fragment jesiennego wianka ze Szklarskiej Poręby. Fot. E.Adamiak |
Ostatnia SECUNDA. CZWARTA ( już pali się lont…):
Nieprawdo-podobieństwo
Erotyzacja prozy życia nie każdego poety.
Rymowanie – na kolanie. Estety.
Ja już nie kocham pana tragicznie!
Przestałam grać Julię.
A i pan, Romea frak,
Odwiesił na hak.
Powiem panu tak:
Kiedy kocham Poetę-
To kocham Go…
lekko i zwiewnie,
Zmysłowo, odjazdowo.
Semantycznie, trochę ironicznie.
Lirycznie i romantycznie.
I wszystko, co Piękne między nami -
Śpi i spać będzie jedynie między Wierszami.
Powiadają ludzie, że chce pan zatrudnić, w Stajni Pegaza,
„blondyneczkę nie dużą” z piosenki Mistrza Wojciecha M.
I, że czytał pan już CV
Jednej z „Sióstr Miłosierdzia” , o których nie mówił (bo śpiewał ) Mistrz L. Cohen.
One „za” i „przed” Twórczością Męską latają przez długie lata.
I dniami, nocami, czasem z rana
Przed twórczością ową - padają z uwielbieniem. Na kolana.
Chodzą plotki, że i Pan ...głowę swą, w tej zgranej farsie pragnie nurzać?
I na trasie „Pagórek - Dwa Wzgórza” –
Stare strofy latami odkurzać?
Nie targa Panem Miłość? Poezja też nie….?
No…cóż…
NIC tu PO MNIE….
Z wyrazami frasunku – Muza.
Otwieram oczy… A cóż to za dziwny tekścik? Muszę go natychmiast zaznaczyć i skasować. Gdzie jest klawisz do „dele(k)towania”… Jest! Znalazłam! Przyciskam go…i nic. O Boże!…zaciął się…Naciskam jeszcze raz…Bez skutku. Komputerku mój kochany…Proszę Cię…nie „zawieszaj” mi się….
Chwilami wydaje się, jakbym pisała do Państwa nie swoimi słowami. Bo…im człowiek starszy – tym większym zasobem słów nabytych dysponuje. I powinien (człowiek) robić z nich użytek.
Przecież bez przerwy Coś czytamy, Kogoś słuchamy, Czemuś się przyglądamy.
Ale wyrywa się czasami spod kontroli naszego Rozumu - rubaszna, dosadna, cyniczna i nie „nasza” Poetyka.
I jak bomba – tyka. Potem wybucha. I znika. Tych z Państwa, którzy ( podobnie jak ja) oburzeni są i zniesmaczeni po przeczytaniu mojego(?) „po(u)twora literackiego” – odsyłam do innych źródeł internetowych. W celach poznawczych.
Linków Państwu nie podam. Z prostej przyczyny.
Nie trzymam w Ulubionych żadnej takiej witryny. W żeglowaniu po Internecie wprawy też nie posiadam. I moją żaglówkę, jedynie przypadkiem, wpuścić można aż w taaaki kanał.
O! „Z POPIELNIKA NA WOJTUSIA ISKIERECZKA MRUGA….”
Warszawski Teatr „Kamienica” zaprasza we wrześniu na premierę komedii Bernarda Slade’a
pt.„Za rok o tej samej porze”. Amerykańska premiera spektaklu odbyła się na Brodway’u w 1975r., z Liz Taylor i Richardem Burtonem w rolach głównych. Dwa lata później powstał film na motywach tej sztuki. Parę lat temu obejrzałam go w polskiej telewizji. Świetne kreacje aktorskie Ellen Burstyn i Allan’a Aldy pozostawiły w mej pamięci, do dziś niezatarte, ślady.
Bohaterowie filmu (Doris i Georg), przez większą część roku, wiodą w miarę spokojne i ustabilizowane życia rodzinne. Jeden weekend, raz w roku, od dwudziestu kilku lat spędzają wspólnie….
Jak ładnie ogląda się tę opowieść o miłości i przyjaźni, która nikogo nie rani, nie jest zachłanna i nie czyni złego…Polecam!
Kończę już dziś siedemdziesiąty trzeci odcinek śpiewnego dialogu, prowadzonego nie tylko ze sobą.
I dziękuję, że zechcieliście go Państwo posłuchać i obejrzeć.
Polubiłam ten serial. A powierzona mi przez Wirtualną Polskę rola „desygnatki adresatki” – nie jest nudna. Ani tak trudna , jak myślałam.
Zmyślił mi się przed chwilą dialog do następnego felietonu:
- Byłaś kiedyś prostolinijną, otwartą i ufną dziewczyną.
- Zaczynam ją powoli w sobie budzić..
- To dobrze, bo przecież za rok możesz zakochać się w starszym od siebie Młodym Poecie!
- W którym?
-Tego się ode mnie nie dowiecie……
Coś dziwnego pojawiło się znowu na ekranie…
Fraszka o przenikaniu
Kto, kim przenika?
Muza – Poetą?
Czy poeta - muzą bez stanika?
No proszę…. znowu to samo…
Jutro wzywam informatyka w celu odwirusowania mego kompute…ru?...nie….ra!
Proszę mi wybaczyć. Przepraszam za chwilowe usterki.
PA, (a sio! Nie pchaj się tak…),The End.
PAAA….(jutro ty czy ona?)…
RA…(małolaty na koniec kolejki! )…
NO…(ready steady go!)
JA. (nareszcie…)
Jaka to mądra kobieta!
Pięknie śpiewa i mądrze pisze. Ja bym brał ją w ciemno.
ech!
...samo życie...
czasami może lont dłuższy, ale i tak wybuch nieunikniony
Pani Elu, pozdrawiam z Tarnowa
trafione
Ile mądrych i przemyślanych treści w tym tekście. Pani Elu nie każdy potrafi tak czytać życie i wyciągać wnioski z jego prozy aby nie powtórzyć błędów kolejny raz. Dziękuję i polecam innym

Wywiad z Christianem Kerezem, który miał zaprojektować budynek warszawskiego Muzeum Sztuki Nowoczesnej

Jeszcze zanim nastały czasy saskie, w których sztukę picia doprowadzono do doskonałości, wiele było uczt, które kończyły się tragicznie

Kilkadziesięcioro sympatyzujących z antyputinowską opozycją artystów
spacerowało w sobotę ulicami Moskwy, ciągnąc lub pchając na wózkach swoje obrazy, rzeźby i inne
dzieła
