Jestem na wyspie. Niedaleko ujścia rzeki Wisły. Spaceruję po lesie i zbieram tylko prawdziwki. Słyszę już jego szum…Pod stopami szeleszczą rudawe liście. Sosny kontrolują granicę między niebem a ziemią.
„Wywar z przywar”
(z płyty „Zbieram siebie” 4ever MUSIC - 2009)
sł. Andrzej Poniedzielski
aranżacja: Jacek Skowroński
śpiew: Ela Adamiak i Kasia Poniedzielska
Ref. Małą część naszych przejść
Tego co się nam zdarzyło
Inni ludzie uważają już za miłość
Ref. Małą część naszych przejść.........itd. x 2
![]() |
| Fot. E. Adamiak |
Łódź, dn. 30-09-2011
Jestem na wyspie. Niedaleko ujścia rzeki Wisły. Spaceruję po lesie i zbieram tylko prawdziwki. Słyszę już jego szum…Pod stopami szeleszczą rudawe liście. Sosny kontrolują granicę między niebem a ziemią. Przepuszczają niewiele promieni słonecznych. Spokój i cisza. Wchodzę na wydmy. Widzę je…Fala goni falę…A potem obydwie wracają do morza. Rozkładam koc. Jesienne słońce ogrzewa plecy…Twarz skrywam pod szerokim rondem kapelusza. Okulary przeciwsłoneczne nadają morzu kolor sepii. Wracają wspomnienia. Miotają się w sieci Retoryki Zdarzeń….
Parę dni temu wróciłam znad morza. Przywiozłam ze sobą trzy wiadomości:
dobrą, radosną i złą. Od której zacząć? Spróbuję od pierwszej.
Mam dla Państwa dobrą wiadomość!
Otóż…nie podzielę się dziś z Państwem wiadomością złą!
Natomiast z ogromną przyjemnością pragnę donieść, iż autor „Wywaru z przywar”,
Andrzej Poniedzielski, został uhonorowany zaszczytnym tytułem MISTRZA MOWY POLSKIEJ 2011! Z okazji tego pięknego zbiegu okoliczności, pisać dziś będę monograficznie. I trochę nostalgicznie.
„mamy czas, na niebie znaki, plan Sodomy, plan Itaki, biegun zła, swoją biel, swoją czerń”. Trudny orzech do zgryzienia. Zacierają się granice. Miłość, namiętność, , przyjaźń, naśladownictwo, uzależnienie, zazdrość, prześladowanie, ucieczka, wybór, tajemnica, zakłamanie, strach, odwaga, talent, sława, odpowiedzialność, niefrasobliwość, zabawa, powaga, satyra, żart, smutek, radość, złość …Nieskończony zbiór uczuć i emocji. Człowiek. Podobny do siebie i różny od innych. Jedyny w swoim rodzaju…
![]() |
| Fot. Ela Adamiak |
Wiersz „Wywar z przywar” powstał w Polsce na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Muzyka powstała w Turcji. W ramach wypoczynku wakacyjnego jej kompozytora.
Piosenka została nagrana po raz pierwszy w1995 roku.
Ania Treter zaśpiewała ją (po polsku…) na płycie zespołu „Pod Budą”.
Ja włączyłam tę piosenkę do swojego repertuaru 14 lat temu.
I śpiewam ją prawie na każdym koncercie. Bo uważam ten wiersz za jeden z najpiękniejszych wierszy o Miłości. O bezwarunkowym uczuciu do nas samych, do ludzi obok nas i do tych, którzy razem jedynie bywają…
Tysiąc dziewięćset siedemdziesiąty siódmy lipiec XX wieku. Ciepły i słoneczny. Festiwal Artystyczny Młodzieży Akademickiej w Świnoujściu. W amfiteatrze trwa próba do wieczornego koncertu. Przyszłam za wcześnie. Ze sceny dolatują do mnie słowa:”Tak się zaczyna moja ballada o Kołobrzegu”. Cytat z Młynarskiego. Na scenie – ten sam chłopak, który wygrał w maju Festiwal Piosenki Studenckiej w Krakowie. Tak….przypominam sobie fragment „Kardiogramu”: „Gonisz gdzieś wciąż prędzej, prędzej, prędzej. Nie wiesz gdzie i nie wiesz czy doganiasz. Twoje serce - musi razem z Tobą. Odpoczywa, gdy twarz rękami zasłaniasz”.
Cała zamieniam się w słuch: „Koło brzegu, koło brzegu, koło brzegu niedaleczko…”. Mą wrażliwość na poetyckie frazy poraża rozwój „wypadków” w dalszej części piosenki. Z trwogą słucham dalej…Jest! Genialna puenta!
Ależ to musi być piekielnie inteligentny i wrażliwy człowiek….
Moja znajomość z Anią, Jaśkiem, Andrzejem Sikorowskim, z jego żoną Franką i pozostałymi „Podbudzistami”- trwa nieprzerwanie od 1976 roku. Spotkałam ich wszystkich w krakowskim kabarecie „Pod Budą”. Andrzej pisał piosenki, Jasiek – muzykę, Franka i Ania – śpiewały.
Czasami śpiewały w ojczystym języku Frani. Czyli po grecku.
Na ślub Ani Treter i Jaśka Hnatowicza (1979) – nie zdążyłam. Pociąg z Jugosławii do Krakowa, którym wracałam po koncertach do kraju, miał spore opóźnienie. Wpadłam na chwilę na wesele, aby złożyć im życzenia i wręczyć prezent przywieziony z Belgradu..
Do końca wesela – nie zostałam.
Rano byłam już w Kielcach. W mieście rodzinnym mojego przyszłego męża.
Czasami życia prywatne przylegają do żyć zawodowych tak bardzo, że pojawia się potrzeba rozdzielności.
Twórczej i artystycznej.
Grupa „Pod Budą”, w swoim starym składzie, występuje już bardzo rzadko.
Andrzej Poniedzielski znalazł dla siebie nowe miejsce w twórczości teatralnej.
Ja pozostałam wierna śpiewaniu pięknych, mądrych piosenek. Czasami piszę do nich teksty (mądre nieco mniej…). Sporadycznie śpiewam w duetach.. Z córką (tak jak dziś) albo z mężem (tak jak dawniej).
Syn zajmuje się oprawą graficzną większości naszych wydawnictw fonograficznych.
Andrzej Sikorowski koncertuje solo lub z córką - Majką. Franka zajmuje się organizacją ich koncertów.
Jasiu Hnatowicz gra na gitarze, komponuje i aranżuje piosenki dla swojej żony.
Ania Treter nagrywa solowe płyty, pisze teksty, założyła Fundację Piosenkarnia.
Od kilku lat organizuje w Krakowie muzyczny Festiwal „Korowód”.
W tym roku, w ramach kolejnej edycji festiwalu, tworzy z Andrzejem Poniedzielskim koncert Jego piosenek.
W Krakowie, 19 listopada, będzie nas można posłuchać i zobaczyć. Potem - w Kielcach. Tydzień później.
To będzie piękny koncert! Skąd we mnie taka pewność? Może stąd, że na temat talentu Andrzeja myślę podobnie jak pan Wojciech Młynarski, Mistrz Mowy Polskiej 2004. Cytuję: „Małe berło” przyznałem bez żadnego zastanowienia Andrzejowi Poniedzielskiemu, którego działalność śledzę już od dość dawna i uważam, że jest on z jednej strony subtelnym, dowcipnym autorem tekstów, bardzo dobrym poetą, a z drugiej uroczym konferansjerem, wspaniale zapowiadającym i tworzącym jedyną w świecie atmosferę spektakli, w których bierze udział”. Koniec cytatu.
Jesteśmy na wyspie. Niedaleko ujścia rzeki Świny. Za chwilę, na nadmorskiej plaży , oglądać będziemy poranny seans pt. Wschód Słońca. Zaczyna świtać. W wiklinowych koszach plażowych siedzą widzowie. W skupieniu obserwujemy gładka taflę morza. Nadajemy wszyscy na tych samych falach: talentu, młodości i beztroski. Słowa łączymy ze sobą według zasad Gramatyki Marzeń. Czuję delikatny, ciepły dotyk budzącego się dnia. Z morza wynurza się powoli Wielka Pomarańcza. Dzielimy ją na dwoje…
I dzielmy się Nią. Codziennie. Z tymi, którzy razem, z sobą i obok.
Zanim przyjdzie nam zobaczyć, naszej Pomarańczy zachód ostatni…
Dobranoc
Ela Adamiak
![]() |
| Fot. Ela Adamiak |
Pe-eS. Gdybym chciała zatytułować pisane kursywą wspomnienia - to strawestowałabym tytuł dzisiejszej piosenki: „Słodki smak kleiku na (zalet i wad) styku”. Ale nie chcę. Niechże wspomnienia bez tytułu pozostaną. A na zakończenie spotkania z Państwem – zacytuję (z pamięci!) puentę „Ballady o Kołobrzegu” Andrzeja Poniedzielskiego:
I tak się kończy moja ballada o Kołobrzegu…
I z powyższego morał wytaczam:
Najlepiej jednak graniczyć z morzem,
Bo co zabierze – to chociaż zwraca
![]() |
| Fot. Ela Adamiak |
jesienna zaduma
Pani Elu...Pani teksty są takie jak Pani.... niesamowite i jesienno zadumane. Uwielbiam czytać Pani felietony i marze by wybrać się kiedyś na koncert.Jest szansa usłyszeć Panią gdzieś w okolicach stolicy? Pozdrawiam bardzo serdecznie
Bartosz
jesieni sień
Ten wywar na mnie wywarł wrażeń moc....czekam zawsze na Pani felietony:) pozdrawiam...
Pani Elżbieto
Serdecznie pozdrawiam ze słonecznej... jesieni!
Wywar z przywar
Wywary z przywar bywają czasami dość cierpkie, ale doprawione poetycką recydydywą smakują znakomicie. Bardzo dziękuję Panu Andrzejowi Poniedzielskiemu oraz Pani za tę piękną piosenkę.Felieton wzruszył mnie ogromnie! Pozdrawiam i czekam z niecierpliwościąn a kolejny, mam nadzieję, że równie pogodny i wzruszający
Bardzo lubię tę piosenkę, tym bardziej że i ja mam ciepłe wspomnienia z nią związane... Pozdrawiam, Pani Elu!
Pani Elu!
Ileż w Pani tekstach jest ciepła i dobroci.. Dziękuję i już nie mogę doczekać się kolejnego felietonu! Pozdrowienia z krainy jezior:)
Ania

Wywiad z Christianem Kerezem, który miał zaprojektować budynek warszawskiego Muzeum Sztuki Nowoczesnej

Jeszcze zanim nastały czasy saskie, w których sztukę picia doprowadzono do doskonałości, wiele było uczt, które kończyły się tragicznie

Kilkadziesięcioro sympatyzujących z antyputinowską opozycją artystów
spacerowało w sobotę ulicami Moskwy, ciągnąc lub pchając na wózkach swoje obrazy, rzeźby i inne
dzieła
