szukaj:
z ostatnich:

Koszmar senny każdego faceta...

dodane 2012-04-23 (10:13) 5 lat 7 miesięcy 19 dni 1 godzinę i 9 minut temu
  A A A
 


Serdecznie witam i zapraszam na tendencyjny przegląd prasy kolorowej i tabloidów, w którym dziś, między innymi:
- Czego chcą Marcin i Rafał Mroczek?
- Czego nie ma Zbigniew Wodecki?
- a czego powinien się bać Maciej Dowbor?

Otóż Maciej Dowbor powinien, zdaniem „Super Expressu”, bać się, że Joanna Koroniewska puści go z torbami. Aktorka bowiem wynajęła najostrzejszą mecenas od spraw alimentacyjnych i podziału majątku, Karolinę Bodnar. To właśnie ona wynegocjowała byłej żonie Zbigniewa Zamachowskiego, Aleksandrze Juście, 18 tysięcy alimentów miesięcznie. Wprawdzie na czwórkę dzieci, a Joanna i Maciej mają tylko jedną, trzyletnią córeczkę, ale też zaboleć może.

Tym bardziej, że według informacji gazety, oprócz alimentów, jest o co walczyć. Koroniewska i Dowbor mają na Podhalu dom wart około 2 mln zł., willę na warszawskim Wilanowie wartą około półtora miliona, volvo xc 90 warte 150 tysięcy złotych oraz skuter vespa wart 10 tysięcy.

Przez 9 lat związku trochę się tego nazbierało. I całe szczęście, bo teraz jest co dzielić. A wprawdzie mówiłam ostatnio, że czasem łatwiej dzielić radości i smutki niż majątek, podzielam opinię „Super Expressu”, że Joanna Koroniewska, z pomocą pani mecenas Bodnar, wyjdzie na tym podziale lepiej niż Maciej Dowbor.

Ale, wbrew pozorom, nie to spędza sen z powiek przystojnego prezentera. Jak donosi „Fakt”, Dowbor obawia się, że nowej partnerce może się nie spodobać…jego ciało.
- Chciałbym – mówi – żeby nie zaczęła się śmiać. Koszmar senny każdego faceta, kiedy ona patrzy na niego, a on widzi w jej spojrzeniu, że inaczej to sobie wyobrażała. A że kobiety wyobrażają sobie czasem za dużo, prezenter już się boi.

No cóż… strach ma wielkie oczy, ale kobieta patrzy nie tylko na oczy. I jeśli widzi nie to, co sobie wyobrażała, też może zrobić wielkie oczy.

Podobnie jak wielu, którzy dowiedzieli się (dzięki, oczywiście, tabloidom) o rozwodzie Haliny Młynkowej i Łukasza Nowickiego. Przez lata uważani za najbardziej zgraną i kochającą się parę, zdecydowali się rozstać. Jak dowiedział się „Fakt”, małżonków poróżniła praca i kariera. Młynkowa twierdzi ponoć, że ich związek zaczął się sypać, od kiedy postanowiła wrócić na scenę.

- Przez kilka lat – zdradza gazecie przyjaciółka byłej gwiazdy Brathanków – siedziała w domu z synem i poświęcała się tylko jemu. I mężowi. Ale nie zapomniała o muzyce. Gdy chłopiec poszedł do szkoły, Halina postanowiła wrócić do śpiewania. Żeby znów poczuć się spełnioną artystką. Nie tylko matką i żoną. Co mężowi podobno się nie spodobało.
No i mleko się rozlało. Miało być do śmierci, a jest jak często bywa, do rozwodu.

Który zresztą nie zawsze musi być tragedią.
- Rozwiodłam się – mówi na przykład Ilona Felicjańska – i dobrze!
Można nie dramatyzować? Można. Nawet, gdy opiekę nad dwoma synami, sąd przyznał ich ojcu.

- Zgodziłam się na to – wyjaśnia „Faktowi” modelka – bo nie będę miesiącami walczyć w sądzie. I to teraz, na początku mojego trzeźwienia.

Patrząc na to trzeźwo, jestem za. Tym bardziej, że pani Ilona ma prawo do codziennego widywania się z chłopcami. Co jest raczej łatwe, bo mimo rozwodu, cała czwórka nadal mieszka razem.

- To moje mieszkanie – tłumaczy Felicjańska – a ja po prostu pozwalam byłemu mężowi mieszkać z dziećmi na pięterku.
Do czasu, kiedy nie uda się jej mieszkania sprzedać. Potem będą musieli już radzić sobie sami. Z jej pomocą zresztą, bowiem modelka ma płacić po 500 zł. miesięcznie na każdego z dwóch synów. Bez przepychu? Fakt. Porównując na przykład ze 100 tysiącami złotych, które Colin Farrel płaci co miesiąc Alicji Bachledzie -Curuś na ich synka…

No ale po pierwsze, pani Ilona musi płacić na dwóch, a po drugie, zarabia, jak podejrzewam, mniej niż hollywódzki gwiazdor. Choć pewnie by chciała. Może nie płacić po 100 tysięcy na każdego z synów, ale przynajmniej tyle zarabiać. Przynajmniej do 67-ego roku życia. Myślę zresztą, że tak to każdy by chciał.

A czego chcą bracia Marcin i Rafał Mroczek?
Chcą, jak przeczytałam w magazynie „Gwiazdy”, być najlepsi. W czym? W serialu „M jak miłość”.
Po odejściu Małgorzaty Kożuchowskiej podobno j u ż czują się największymi gwiazdami serialu. Nie spoczywają jednak na laurach i podczas pracy na planie wciąż by coś poprawiali.

- Potrafią zamęczać reżysera – zdradza osoba z produkcji – bardzo drobiazgowymi pytaniami. Na przykład jak podwinąć rękaw koszuli, by dobrze się prezentować na ekranie. Gdy mają natomiast scenę z bardziej znaną aktorką, potrafią ją poprosić, by przesunęła się w bok, żeby mogli zaprezentować widzom lepszy profil. Co mnie dziwi, bo wydaje mi się, że obaj o b a profile mają lepsze.

A co wydaje się Zbigniewowi Wodeckiemu?
- Teoretycznie – mówi piosenkarz – wydaje mi się, że jestem fantastycznym dziadkiem wskoczyłbym za wnukami w ogień. Ale w rzeczywistości nie mam do nich cierpliwości. Nie umiem z nimi wytrzymać dłużej niż 15 minut.
Panie Zbyszku, gratuluję! Nie, że wytrzymuje pan z wnukami kwadrans, lecz, że ma pan odwagę przyznać się, że d ł u ż e j pan n i e wytrzymuje. Podejrzewam, że mało jest dziadków, którzy potrafią się przyznać, że nie maja cierpliwości do wnuków.

I to by było na tyle. Na kolejny przegląd zapraszam 2-go maja. Do usłyszenia.

oceń
6
0
Podziel się

Opinie

Ocena: 0 [0]
~mroczkowie [2012-04-23 23:38]

Tak jak panowie Mroczkowie ,zachowują się pseudo aktorzyny . Ceniony w środowisku reżyser szybko by doprowadził w/w do pionuja. Ja po 30 tu latach pracy na planie zdj.eciowym uważam że,za dużo amatorstwa na planie zdjęciwym ,całe rodziny królika gadających z ap. komórkowych siedzących w bufetach planowych , udających filmowców .

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź