szukaj:
z ostatnich:

Na dobre i na złe?

dodane 2012-04-10 (11:51) 5 lat 8 miesięcy 4 dni 19 godzin i 40 minut temu
  A A A
 



Serdecznie witam i zapraszam na tendencyjny przegląd prasy kolorowej i tabloidów, w którym dziś najważniejsze wiadomości z ubiegłego tygodnia.

Zachowałam je na dzisiaj z obawy, że w przedświątecznym rozgardiaszu mogłyby umknąć czyjejś uwadze. A potem byłoby na mnie. Że nie powiedziałam na przykład o rozwodzie Zbigniewa Zamachowskiego i Aleksandry Justy. To znaczy, wspominałam, oczywiście, wcześniej, że ich wieloletnie małżeństwo, w którym dochowali się czwórki dzieci, to raczej już przeszłość, bo aktor związał się jakiś czas temu z Moniką Richardson, (a następnie wyprowadził z domu) co jego żona miała mu za`złe. Ponieważ jednak ludzie wiążą się na dobre i na z ł e , niektórzy uważali, że sprawa nie jest jeszcze przesądzona. A jednak…w ubiegły wtorek, 2-go kwietnia, para wspólnie weszła na salę sądową, gdzie odbyła się ich pierwsza i ostatnia sprawa rozwodowa.

Jak dowiedział się „Fakt”, żona aktora (też aktorka) zażądała, by mąż zostawił jej ich dom pod Warszawą, przekazał założone wspólnie lokaty, zobowiązał się płacić co miesiąc 4 tysiące alimentów na ich dzieci i dodatkowo pokrywał koszty ich nauki. Jak twierdzą znajomi Zamachowskiego, aktor tak bardzo chciał już być wolny, że przystał na wszystkie warunki żony.

Po rozwodzie, donosił w środę „Super Express”, ona wyszła więc uśmiechnięta, on jakby troszkę mniej. Odzyskana wolność, jakby nie było, sporo go kosztuje. Do Moniki Richardson przeprowadził się z dwiema walizkami.
Przynajmniej, myślę sobie, nie musiał długo się rozpakowywać.
Czyli, nie bójmy się banału, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Tę starą prawdę potwierdził zresztą również czwartkowy „Fakt”, donosząc, że śmierć Ryśka Lubicza uratowała Klan.
Serial, wbrew wcześniejszej zapowiedzi, nie znika z anteny! Telewizyjna jedynka, zachęcona wysoką oglądalnością ekranowej śmierci jednego z głównych bohaterów i odcinków po jego dramatycznym odejściu, postanowiła, że „Klan” będzie kontynuowany co najmniej do końca roku.
Poświęcenie aktora Piotra Cyrwusa, grającego przez 14 lat postać gamoniowatego Ryśka, nie poszło więc na marne.

Podobnie zresztą jak pieniądze, wydawane przez popularne Grycanki, na jedzenie, markowe ubrania i biżuterię. Odkąd pojawiły się na salonach, nie milkną komentarze na temat ich wyglądu. Bo trzeba przyznać, że jest na co patrzeć:
- Śmiało można je nazwać – mówi Super Expressowi projektant Piotr Krajewski – ikonami mody XX size. Wszystko co noszą jest markowe i nie podkreśla ich krągłości.

Z tym ostatnim bym dyskutowała, ale osobiście nie znam się ani na modzie, ani na krągłościach.
Dlatego przytoczę jedynie, za Super Expressem wypowiedź znanej stylistki, Moniki Jaruzelskiej:
- Czy epatowanie kiczowatą sensualnością dzieci (najmłodsza, choć nie najszczuplejsza Grycanka ma 8 lat), bez znaczenia, w jakim rozmiarze (choć, oczywiście, duży rozmiar zwielokrotnia efekt), ale czy służy to – pyta stylistka – budowaniu zaufania do firmy Grycan? Celebrytą może zostać każdy. Popularność zdobywa się szybko, wiarygodność buduje latami. A więc po co?

Nie wie tego również Zbigniew Grycan, 71-letni właściciel lodowego imperium. Szum, który robią na warszawskich salonach żona jego syna, Marta i jej 3 córki, uważa za niepotrzebny, a nawet szkodliwy. W rozmowie z Super Expressem podkreśla, że zarówno dla niego, jak i jego żony, Elżbiety, zawsze najważniejsze było wyrobienie sobie rzetelnej marki, a nie wzbudzanie niezdrowej sensacji.
- Po prostu zawsze – dodaje nestor rodu – robiliśmy to, co umiemy najlepiej. Doskonałe lody.
Wydaje się, zauważyła ostatnio córka mojej sąsiadki, że synowa i wnuczki potentata lodowego, też kręcą lody. Tylko swoje własne. Też tak uważam. A zmieniając temat, ale pozostając przy „Super Expressie”…
4 –go kwietnia gazeta przytacza szokujący, jej zdaniem, wpis na blogu popularnej superniani, Doroty Zawadzkiej:
- Co czuje kobieta, niedługo przed pięćdziesiątką, gdy widzi dwie różowe kreseczki na teście ciążowym?

Na wszelki wypadek sprawdza drugi raz. Nie ma już wątpliwości. Co więc czuje? Radość, dumę, szczęście, przerażenie, zakłopotanie, a może wstyd? A jak na to zareagują dorosłe już dzieci i mąż?
Najgorsze – kontynuuje superniania – że dopiero co stracone kilkanaście kilogramów wróci jak bumerang…W tym wieku już nie jest łatwo zgubić nadwagę…

Na szczęście, pani Doroto, jeśli to prawda z tą ciążą (a nie, jak nie wyklucza Super Express, primaaprilisowy żart) zawsze można sięgnąć po poradnik Katarzyny Cichopek „Sexy mama”. Podobno przygotowuje już drugą część.

I tą dobrą wiadomością kończę dzisiejszy przegląd, a na kolejny zapraszam już w najbliższy Piątek. Do usłyszenia.

oceń
9
0
Podziel się

Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!