Z wiadomości w mijającym tygodniu , najbardziej interesującą, była dla mnie z Super Expressu. Cytuję: „Młodziutka, choć ma już 17 lat, piosenkarka Ewa Farna, wciąż jest dziewicą.”
Nie mając jasności, czy dzisiaj jest to powód do dumy, czy wprost przeciwnie (bo za czasów,
kiedy ja byłam młodziutka, choć miałam już 17 lat) była to raczej normalka, z ciekawością przeczytałam, co następuje: „ Sława nie przewróciła w głowie piosenkarce, której piosenki „Cicho” i „ La, la, la” śpiewa cała Polska. (To ja nie wiedziałam, że cała Polska to śpiewa. Przepraszam.) No więc „sława nie przewróciła jej w głowie i przyznaje w r ę c z ,że jest dziewicą I wciąż nią będzie, dopóki nie spotka tego jedynego.”
Brawo! Tylko, zastanawiam się, skąd będzie miała pewność, że to właśnie ten jedyny? Większość dziewcząt, za każdym razem, ma taką pewność. Niestety. Najgorsza jest ta pewność.
Polsat na przykład , jak pisze Fakt: ‘miał pewność, że Kasia
Cichopek i Mariusz Kałamaga
będą kołem napędowym nowego show „Tylko we dwoje” i z brawurą, godnych najlepszych,
poprowadzą program.”
A było, jak było. Kto program oglądał, ten wie. Kto nie oglądał, nie ma czego żałować.
Zamiast pewnej siebie, najjaśniejszej gwiazdy Polsatu, była słodka Kasia „Od tej słodyczy –
komentuje gazeta – mogło aż zemdlić.” Faktycznie. Wiem to po sobie. Rozczarował również Mariusz Kałamaga, na którego luz i swoiste wariactwo liczyli chyba fani kabaretu, którego jest gwiazdą.
Na szczęście (dla prowadzących) , jak dowiedział się Fakt, Polsat zapewnił i
Cichopek i Kałamadze szkolenie, jak prowadzić program rozrywkowy. Czy do jutra się nauczą, zobaczymy. Nie chcę krakać, więc teraz słowo o jury.
Jeśli miało być łagodne i przychylne dla uczestników, to było. Nawet Doda, znana z ostrego języka, pozwoliła sobie na złośliwość jedynie w stosunku do Edyty Górniak,(która w końcu nie zdecydowała się na jurorowanie w tym programie.) Mimo to, a może właśnie dlatego, Doda zapewniła: „Edzia jest z nami! Na mojej głowie!” Dokładnie, na jej nakryciu głowy z wielkim bananem ujeżdżanym przez lalką Barbie z czarnymi włosami.”
Śmieszne, ale średnio.
Zdecydowanie bardziej Elżbieta
Zapendowska ośmieszyła (na łamach Super Expressu) występujących w tym programie piosenkarzy, którzy uczą swych partnerów śpiewania.
Dodając, że kilka osób z grona „nauczycieli” nie zasługuje, jej zdaniem, na miano artysty.
„Nie będziemy tego komentować – stwierdził menedżer Jacka Stachurskiego.”
I chyba słusznie.
Reszta ripostuje, że kto jest lub nie jest artystą, zależy nie od Zapendowskiej, tylko od słuchaczy. Obawiam się, że to, niestety, prawda.
A według Piotra Kupichy np. „Artysta to człowiek, który pisze teksty, komponuje muzykę, a do tego porywa tłumy. To osoba, która ma w sobie jakąś magię i charyzmę.” Łatwo się domyśleć, że lider grupy
Feel, mówi o sobie. Cóż Kubuś poradzi, że taki magiczny i charyzmatyczny. I do tego śliczny. Kiedy więc w programie „Tylko nas dwoje” Kupicha miał uczyć śpiewania aktorkę, Joannę Koroniewską, jej mąż, Maciej Dowbor, jak zdradza Fakt, wolał nie ryzykować i zażądał dla małżonki mniej charyzmatycznego nauczyciela. W rezultacie panią Joasię uczy śpiewu Łukasz Zagrobelny. Co, podejrzewam, może jej wyjść tylko na dobre.
Podobnie, jak zdaniem tegoż Faktu, Julii Kamińskiej, serialowej Brzyduli, wyjdzie na dobre jej wyznanie, że „nagość (zwłaszcza jej własna) nie przeraża jej i nie ma najmniejszego problemu ze scenami rozbieranymi”. Zawsze powtarzam, że niektóre kobiety łatwiej rozebrać niż ubrać. Co, oczywiście, nie znaczy, że zasugerowałam się opinią stylisty, Tomasza Jacykowa, że Julia ubiera się nie najlepiej. I dlatego nie ma problemu z rozbieraniem się.
A propos…niedawno czytałam o pewnej aktorce, którą fotograf spytał, czy mógłby zrobić jej zdjęcie nago. Kiedy gwiazda wyraziła zgodę, fotograf się rozebrał i pstryknął jej fotkę.
Z innych ciekawostek…Niezawodny Fakt przykuł moją uwagę tytułem: „Wszyscy chcą umyć Małgosi!”
C o chcą umyć ? Samochód. „Gdy do myjni samochodowej wjechał terenowy volkswagen, z którego wysiadła Małgorzata Foremniak, kto żyw rzucił wcześniej wykonywaną pracę i pobiegł na złamanie karku do aktorki. Aż trzech panów pucowało i szorowało auto, by móc choć przez chwilę przebywać obok gwiazdy. Ona surowym okiem oceniała ich pracę. Na koniec przybył szef myjni, aby sprawdzić, czy samochód jest na pewno czysty, a artystka zadowolona z usługi. Tym razem pani Małgorzata nie mogła narzekać na swoja popularność – konkluduje gazeta - W końcu kto z nas nie chciałby zostać w tak profesjonalny i solidny sposób obsłużony?
Naprawdę warto być gwiazdą. Bo trawestując znaną kiedyś piosenkę, ‘gwiazda to ma fajne mycie’!. Życie zresztą też.
Marek Włodarczyk np.,, który przez ostatnie dwa lata grał ojca serialowej „Brzyduli”, zarobił na tym około pół miliona i teraz, jak mówi, może nie pracować nawet przez rok. Na waciki i tak starczy! Do następnego serialu. A czego, jak czego, ale seriali u nas dostatek.
Z nowych najbardziej podoba mi się serial „Usta, usta”, m.in. ze świetną Sonią Bohosiewicz i znakomitym Pawłem Wilczakiem.
W mijającym tygodniu spodobała mi się również rozmowa (w magazynie „Twoje Imperium”) z Robertem Kudelskim, z serialu „Na Wspólnej.”
36-cioletni aktor szczerze przyznaje, że po wielu latach kawalerskiego życia trudno byłoby mu zmienić ten stan. I choć nie wyklucza, że jeszcze może się zakochać, nie zamierza żenić się w popłochu. Kiedy pytają go: ”A co będzie na starość? Zostaniesz sam i nikt ci szklanki wody nie poda”, odpowiada, że na starość będzie bogaty i wynajmie sobie młodą pielęgniarkę. A dzieci, pytają dalej, nie chciałbyś mieć? Podobno lubisz.
Owszem – przyznaje aktor – lubię. Ale wiadomo, jak bywa z dziećmi. Oddajesz im życie, a potem one, nie dość, że nie podadzą ci szklanki wody, to jeszcze emeryturę ukradną.
Czego, nikomu, oczywiście, nie życząc, zapraszam na kolejny przegląd prasy kolorowej i tabloidów za tydzień. A na razie – miłego weekendu.