Na pierwszej stronie styczniowej „Gazety Wyborczej” wzrok przyciąga fotografia wybitnych twórców kultury – w tym gronie między innymi Wisława Szymborska i Maja Komorowska – chwilę wcześniej odznaczonych przez prezydenta Komorowskiego na krakowskim Wawelu najwyższymi państwowymi odznaczeniami za osiągnięcia na niwie artystycznej. Tuż obok zaś artykuł o egzekucji w biały dzień na jednym „z przywódców kiboli Cracovii” dokonanej przez „kilkunastu bandytów” uzbrojonych w noże, maczety i pałki. A kilka stronic dalej sądowy finał sprawy „trzech młodych mieszkańców” jednej z polskich miejscowości, którzy dla zabawy zamordowali psa.
Truizmem jest powtarzać, że żyjemy w świecie, w którym życie biegnie dwoma skrajnie różnymi nurtami. Przywykliśmy, że serwowany przez media codzienny raport o kondycji cywilizacji współczesnej ogranicza się raczej do odnotowania „wiadomości dobrych i złych”, niż bawi się w selekcjonera czy cenzora treści – stąd też w medialnym misz-maszu relacje z noblowskich gali przeplatają się z doniesieniami o zamachach, w których wynalazek Alfreda Nobla odegrał pierwszoplanową rolę. Ale też przecież nikt o zdrowych zmysłach nie wierzy, że przemilczanie nieszczęść dotykających świat i jednostki od nieszczęść tych nas uwolni. Oczywiście, rozum nam podpowiada, że lepiej nie znaleźć się na drodze uzbrojonych w maczety bandytów ani nie narazić się młodym katom, którzy dla żartu urwali psu głowę. Jak dowodzi jednak statystyka, unikanie zagrożeń nie na wiele się zda, skoro w pojęcie „banalności zła” wpisany jest również ślepy przypadek.
Żeby śmierć opisać, trzeba ją jakoś nazwać. Śmierć psa zakatowanego przez trzech bandytów ma ponoć na imię „alkohol”. Co do przypadku kibica Cracovii, policyjni eksperci wstępnie wskazują na „porachunki gangsterskie” albo „wojnę między kibicami”. Język – żargon prawniczy i prasowy zwłaszcza – okazuje się zbyt ułomnym instrumentem na opisanie ciemnej strony ludzkiej natury. Warto jednak pamiętać, że językowy i behawioralny chaos tylko powiększamy nadużywając określeń typu: „zezwierzęcenie oprawców” czy „ze zwierzęcym okrucieństwem”. Lepiej nie przypisujmy zwierzętom tego, co przynależne wyłącznie człowiekowi.
Z ostatniej chwili: Jestem pod wrażeniem informacji, że pewien goryl z brytyjskiego zoologu sam z siebie stanął na tylnych kończynach i odtąd chodzi w pozycji homo sapiens, najwyraźniej znajdując satysfakcję w oglądaniu świata z nowej dla siebie perspektywy. Ponieważ jednak wiem, że świat nie znosi luk, mogę bez obawy pomyłki założyć, że są już teraz takie punkty na kuli ziemskiej, gdzie przedstawiciele rodzaju ludzkiego zeszli do niższego poziomu i poruszają się na czworakach.
Idzie nowe...
Autor zastrzega sobie hurtem wszelkie prawa do wszystkiego, oświadczając zarazem, że przedstawione tu poglądy i opinie niekoniecznie muszą odzwierciedlać jego prywatne opinie i poglądy.
dyskusyjnie
juz mielismy na kolanach spoty...i jeszcze je zobaczymy
PSNie stawiajmy poprzeczek za wysoko,by nam robaki pod nie przepełzły.

Wywiad z Christianem Kerezem, który miał zaprojektować budynek warszawskiego Muzeum Sztuki Nowoczesnej

Jeszcze zanim nastały czasy saskie, w których sztukę picia doprowadzono do doskonałości, wiele było uczt, które kończyły się tragicznie

Zajęcia jednoznacznego stanowiska ws. budowy Muzeum Sztuki Nowoczesnej w
Warszawie domagają się w liście do prezydenta Bronisława Komorowskiego, prezydent m.st. Warszawy
Hanny Gronkiewicz-Waltz i ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego reprezentanci środowiska
naukowego
