W tym roku Tadeusz Różewicz obchodzi 90. urodziny. Lektura wydanego pod koniec ubiegłego roku tomu zatytułowanego Margines, ale.... dowodzi, że nestor polskich poetów jest twórcą ze wszech miar młodym - młodym aktualnością spostrzeżeń i osądów. Zebrane przez wrocławskie Biuro Literackie "teksty rozproszone", podane do druku przez Jana Stolarczyka, obejmują mniej więcej ostatnie pięćdziesiąt lat życia autora. Pół wieku to okres wystarczająco długi, by na naszych oczach powstawały i upadały reżimy, sojusze, partie, potęgi gospodarcze - o prądach artystycznych, karierach czy sławach literackich nie wspomnę. Na tym tle jawi się swoistym fenomenem, że uwagi zawarte w komentarzach, listach i mowach okolicznościowych, jakie składają się na Margines, ale..., bynajmniej się nie zestarzały.
"W dawnych czasach istniało takie powiedzenie: 'poświęcić się sztuce', 'poświęcić się literaturze'... Jest to staroświeckie powiedzenie i młodzi ludzie nie bardzo wiedzą, co to znaczy 'poświęcić się' ... u nas bardzo modne są obecnie słowa 'sukces' i 'kariera'. (...) Młody człowiek nie myśli o czekającej go pracy, tylko o 'sukcesie' i 'karierze'... Im niższy jest poziom naszej literatury, piosenki, muzyki rozrywkowej, tym częściej słyszy się o 'sukcesach' ". Czytam te słowa i przewijają mi się przed oczami nazwiska i twarze tych dzisiejszych celebrytów, którzy pięć minut sławy zawdzięczają ekscentryczności poglądów, obrazoburczej postawie, przebojowości czy skąpemu strojowi. A przecież Tadeusz Różewicz powyższy osąd wygłosił w roku 1985, kiedy 'męskie penisy' nie udawały jeszcze 'dzieł sztuki' w polskich galeriach, a poważnym dziennikarzom nie przyszłoby do głowy silikonowy biust artystki estradowej mylić z umiejętnościami wokalnymi.
Pisarz, który nie tworzy ku pokrzepieniu serc lecz po to, by serca poruszyć, ma prawo do ferowania ostrych wyroków. Różewicz pisze: "Zdawało się, że bez wiary, nadziei i miłości człowiek nie może żyć... ale pod koniec XX wieku rodzi się w nas podejrzenie, że ten ssak może rozmnażać się bez miłości, może żyć bez wiary i umierać bez nadziei. Wydobył się z głębiny, żyje na powierzchni. Nie żyje, ale konsumuje. Poeta zrozpaczony odkryciem tej prawdy... zamienia się w działacza, polityka, felietonistę: zamiast tworzyć poezję, poszczekuje przez sen&". Skoro tak, to nie powinno dziwić, że - powtórzę za Tadeuszem Różewiczem -; choć "Wiersz jest zjawiskiem częstym, poezja jest zjawiskiem rzadkim". W innym miejscu myśl ta przybiera formę niemal przestrogi: "Poetów przybywa, poezji ubywa". Parafrazując słowa autora Pułapki - sztuczność, udawanie, pozerstwo, przykrywanie nieudolności efektownymi sztuczkami i zabawą w eksperymenty zbliża nas niebezpiecznie blisko granicy, 'która dzieli poezję od cielęcia z dwoma głowami'. Sztuka staje się parodią samej siebie.
Spróbujmy w przytoczonym wcześniej cytacie słowa 'poeci' i 'poezja' zastąpić pojęciami odnoszącymi się do innych sfer działalności człowieka, a przekonamy się, że myśl zachowuje aktualność bez względu na kontekst i okoliczności. W muzyce, sztuce, literaturze, hasłach politycznych i gospodarczych liczy się dzisiaj to co efektowne, choć często powierzchowne, co dobrze się sprzeda. Doprawdy: "Słów przybywa, sensu ubywa".
Stary Poeta wcale się nie zestarzał i wciąż "wie lepiej". Warto go słuchać.
Z ostatniej chwili: Ci czytelnicy, którzy wbrew obiegowej opinii o internautach nie poprzestali na lekturze trzech pierwszych zdań, domyślają się zapewne, że zapiski na temat Tadeusza Różewicza wcale nie przypadkiem pojawiły się w felietonie sygnowanym liczbą 100. Podczas gdy niżej podpisany dobiwszy do setnego odcinka również obchodzi skromny jubileusz, pozwala sobie we własnym i czytelników imieniu życzyć Poecie wielokrotności kalendarzowej 'setki'.
Autor zastrzega sobie hurtem wszelkie prawa do wszystkiego, oświadczając zarazem, że przedstawione tu poglądy i opinie niekoniecznie muszą odzwierciedlać jego prywatne opinie i poglądy.
Gratulacje!
I jeszcze jeden i jeszcze raz! - o felietonie rzecz jasna mowa
Gratuluję
A ja- Panu życzę kolejnej wielokrotności "setki" . Jubileuszowy felieton Pana poruszył mnie niebywale. Tak na marginesie: poezja - zawsze mnie porusza i wzrusza. Proza zycia - czasami nudzi, denerwuje, boli, choruje.Ale też kocha, wiary nie skąpi i nadziei nie zabiera.Konsumpcyjny człowiek współczesny przestaje życie przeżywać, odczuwać. On je coraz częściej jedynie ogląda, kupuje. To i poezji w nim coraz mniej. Cieszę się, że nie stępiła mi się wrażliwość na dobre i mądre słowo. I choć coraz trudniej o nie - nie ustaję w poszukiwaniach.
Dziękuję Panu za umożliwienie znalezienia.
marginalne
Niestety zajeło nam wiele całych stroniczek , a sens schował się w miejscu bzdury. Zamiana.
Za bardzo nawet nie ma co polemizować z toczeniem twórczosci art. - diagnostycznie.
Czekając na wiosne swojego życia, która bedzie świadczyć o moich racjach- takiego roku :)

Jeszcze zanim nastały czasy saskie, w których sztukę picia doprowadzono do doskonałości, wiele było uczt, które kończyły się tragicznie

Zajęcia jednoznacznego stanowiska ws. budowy Muzeum Sztuki Nowoczesnej w
Warszawie domagają się w liście do prezydenta Bronisława Komorowskiego, prezydent m.st. Warszawy
Hanny Gronkiewicz-Waltz i ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego reprezentanci środowiska
naukowego
