Zapewne chcąc zasłużyć na wysokie pensje, jakich im nie szczędzi pogrążona w gospodarczym kryzysie Europa, intelektualne tuzy Unii Europejskiej co rusz obdarowują nas wymiernymi dowodami swej twórczej aktywności. Najnowszym produktem biurokratycznej kreatywności jest kalendarz szkolny, jaki za sprawą Komisji Europejskiej ma trafić do tysięcy szkół w krajach członkowskich.
Przewodnik po wszystkich dniach roku skrupulatnie odnotowuje, kiedy przypada muzułmański Nowy Rok, sikhijskie Święto Światła, Światowy Dzień Nauczyciela, Dzień Ziemi czy Halloween. Próżno by w nim jednak szukać świąt chrześcijańskich, Bożego Narodzenia i Wielkanocy nie wyłączając. W ramach swoiście rozumianej politycznej poprawności jedna z najważniejszych instytucji Europy, kontynentu w większości wciąż zamieszkanego przez chrześcijan, zaznacza dni ważne dla kalendarza hinduskiego, sikhijskiego, żydowskiego, muzułmańskiego i chińskiego, tylko domyślności Europejczyków pozostawiając na przykład, co się wydarzyło 25 grudnia przed, bagatela, ponad dwoma tysiącami lat.
Ostro teraz krytykowani przez niektóre środowiska, decydenci z Komisji Europejskiej tłumaczą się... przeoczeniem. Wypada żałować, że wcześniej nie zasięgnęli rady u mieszkańców kraju nad Wisłą. W dziedzinie ekwilibrystyki symbolami mamy wszak spore doświadczenie – starsi Polacy pamiętają jeszcze, jak ideologicznie niepoprawnego Świętego Mikołaja próbowano nam zastąpić Dziadkiem Mrozem. Że zabieg w stu procentach się nie udał, to inna sprawa, dowiódł jednak już wówczas, że pozostawianie białych plam jest stokroć gorszym pomysłem niż narzucanie substytutów. Chętnie więc teraz podpowiemy autorom „poprawnego” kalendarza, jak zachowując political correctness w sprawie chrześcijańskich świąt zarazem uchronić się przed pozostawianiem dających do myślenia „białych plam”. Ograniczając inwencję do ledwie kilku przykładowych pomysłów, proponujemy Boże Narodzenie zastąpić „Świętem Karpia” albo „Dniem Kevina Samego W Domu”. A Wielkanoc? Skoro na przekór postępowym trendom niektórzy nadal chcą ją obchodzić, niech figuruje w kalendarzu jako „Święto Pisanki” bądź „Czas Odpalania Petard”.
Z ostatniej chwili: Tytułem gratisu dorzućmy jeszcze pomysł, by najważniejszym na gruncie europejskim świętem uczynić pierwszy dzień kwietnia. W kalendarzu od lat już funkcjonuje jako prima aprilis. Po angielsku nosi nazwę „All Fools’ Day” i z całą pewnością kandydatów na patronów tego święta Europie nie zabraknie.
Autor zastrzega sobie hurtem wszelkie prawa do wszystkiego, oświadczając zarazem, że przedstawione tu poglądy i opinie niekoniecznie muszą odzwierciedlać jego prywatne opinie i poglądy.
vivat dowcip?
"Świat sie śmieje" i to oficjalnie, za przyzwoleniem z pointą.
To lubię. Nie wszystkim w tym momencie może się podobać nadal.
PS Tak jak niespodziewany pewnik -'K. sam w domu" jak zazwyczaj przed świetami. Bo miało nie byc....cieszyć sie czy przeciwnie.

Wywiad z Christianem Kerezem, który miał zaprojektować budynek warszawskiego Muzeum Sztuki Nowoczesnej

Jeszcze zanim nastały czasy saskie, w których sztukę picia doprowadzono do doskonałości, wiele było uczt, które kończyły się tragicznie

Zajęcia jednoznacznego stanowiska ws. budowy Muzeum Sztuki Nowoczesnej w
Warszawie domagają się w liście do prezydenta Bronisława Komorowskiego, prezydent m.st. Warszawy
Hanny Gronkiewicz-Waltz i ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego reprezentanci środowiska
naukowego
