szukaj:
z ostatnich:

Pamiętnik znaleziony przy wannie

dodane 2010-12-22 (10:00)
  A A A
 


Czarowne, grudniowe dni! Nawet do mnie przez plusk wody w wannie docierają odgłosy radosnej krzątaniny w odległych kwartałach mieszkania, pobrzękiwanie choinkowych bombek i szelest papieru pakowego. Wdycham miłą memu sercu woń igliwia, choć ta przypomina mi czasy chaotycznie i durnie przeżywanej wolności. Nie żal było ją stracić dla prestiżu wyróżnienia, jakie stało się mym udziałem! Miło wiedzieć, że jestem cząstką czegoś większego, czego jeszcze nie ogarniam danym mi rozumem, co jednak prawem młodzieńczej ciekawości napełnia mnie radością wyczekiwania niespodzianki. Śnieżnobiałą wannę oddano do mej wyłącznej dyspozycji! Jeśli czasem ktoś z domowników uchyli drzwi łazienki i stąpając na palcach zajrzy do środka, to po to tylko, by z szacunkiem pochylić nade mną głowę i pełnym serdeczności uśmiechem zapewnić, że dane mi będzie wkrótce na równych prawach dołączyć do pochłoniętej świątecznymi przygotowaniami ludzkiej rodziny.

Dłużące mi się godziny spędzam okrążając leniwie wannę lub, dla odmiany, dwoma szybkimi ruchami płetw przemierzając ją na przestrzał. Powie ktoś, że bezkres rybnego stawu zamieniłem na ciasny karcer. Podczas jednak gdy tam byłem zaledwie jednym pośród wielu, tutaj stałem się bezsprzecznie jedyny – niepodzielny władca żeliwnej wanny, zażywający wywczasów niedostępnych rybiej tłuszczy, otoczony luksusem różowych kafelków. Ja, jedyny właściciel sączących przyćmione światło białych kinkietów i lustra okolonego pozłacaną ramą – zbytek jakże godny królewskiego karpia!

Tymczasem kończę, drzwi łazienki otwierają się bowiem i w uroczystym skupieniu pochyla się nade mną twarz pana domu. Czuję, że chwila już bliska.

Z ostatniej chwili: Doświadczenie uczy, że po lekturze powyższego tekstu odezwą się znawcy zoologii, ichtiologii tudzież spece zgłębiający psychologię, fizjologię oraz socjologię rybich organizmów, gotowi stawiać autora do kąta za płynące rzekomo z ignorancji domniemanie, że karp, choćby i królewski, jest obdarzony słuchem, węchem oraz umiejętnością ubierania myśli w słowa. Choć szanuję wagę twardych naukowych dowodów, pozwolę sobie nadmienić, że odkąd Lukian z Samosat na potrzeby fabuły zamienił człowieka w osła, wszystko w świecie fikcji jest możliwe. Skoro zaś od kilkuset lat karp towarzyszy nam wiernie w Boże Narodzenie, zwykła przyzwoitość nakazuje, by choć raz w roku pozwolić mu zabrać głos.

Autor zastrzega sobie hurtem wszelkie prawa do wszystkiego, oświadczając zarazem, że przedstawione tu poglądy i opinie niekoniecznie muszą odzwierciedlać jego prywatne opinie i poglądy.

TAGI: Gortat
oceń
0
0
Podziel się

Wiadomości powiązane

Chińczyki trzymają się mocno
Pomniki wzniecają sylwestrową rebelię
Kolumb z polskim paszportem
Llosa kontra Larsson, czyli pochwała fikcji (wyłącznie) literackiej
Przed użyciem zapoznaj się


Opinie

Ocena: 0 [0]
~erjot [2010-12-25 16:52]

to jest to
Świetny portret królewskiego Meganarcyzmu. Jak na okładce. Bez selera. W porach i w porę na stół podany - pyszny jest. Jeszcze tylko łazienkę wysprzątać i ...można się znowu kąpać. Do następnego razu - roczna tabula rasa.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~jr [2010-12-22 16:37]

no proszę
chce przemówic... Nie no ...wystraszy wszystkich. W każdym razie co na prysznic? Jak deszczyk ?Ryby lubić winny deszczyk , zawsze wówcza niepokój widać na powierzchni. Ale żeby zaraz kamufkowac sie do postaci osła? Chyba dużo sie pozmieniało. PS Uprzedzić warto, że rybka schwytana może byc niewdzieczną...tak to jest z tymi wielbicielami wolności. ...ograniczonej. PS Prawda , ze spojrzenie jak sie zajmuje komuś łaźnię- bezcenne.

odpowiedz

Moda i obyczaje

Tragiczny koniec uczty polskiej


Jeszcze zanim nastały czasy saskie, w których sztukę picia doprowadzono do doskonałości, wiele było uczt, które kończyły się tragicznie więcej