Od lat tkwiłem w błogim przeświadczeniu, że nauka stoi po stronie postępu. Że przeświadczenie okazało się błędne, unaocznił mi brutalnie i pryncypialnie pewien polski akademik z tytułem profesorskim, nie kryjący się bynajmniej pod pseudonimem, lecz poglądy swe głoszący z odkrytą, by tak rzec, przyłbicą, w pewnym wywiadzie prasowym. Zacznę jednak od wprowadzenia w temat. Rzecz dotyczy badań amerykańskich naukowców, o których to badaniach szeroko informowały pod koniec grudnia polskie periodyki, również gazety codzienne. Otóż Amerykanie przebadawszy reprezentatywną grupę młodych szympansów zaobserwowali, że osobniki płci męskiej sięgały po zabawki dla chłopców, podczas gdy małe szympansice wybierały zabawki typowo „dziewczyńskie”. O czym to świadczy? „O tym, że cechy płciowe są wrodzone” – konkludują beztrosko badacze rodem z Ameryki. Cóż, im błądzenie po omacku można by jeszcze wybaczyć – w końcu cała historia nowożytnej Ameryki zaczęła się od wiadomej pomyłki Kolumba. Co gorsza jednak, wspomniany na początku polski uczony również powtarza za ignorantami z Ameryki: „Takiego wyniku badań można się było spodziewać. Płeć bowiem zdeterminowana jest hormonalnie, co wpływa na odmienne u chłopców i dziewczynek potrzeby”. (...) Zdecydowana większość dziewczynek sięga po lalki, a chłopców – po samochodziki”.
Hormony determinują płeć? Kiedy niemal już uwierzyłem w powtarzane od lat zaklęcia „spin doktorów” od politycznej poprawności, że różnice między płciami szczęśliwie uległy zatarciu, że w nowych, lepszych czasach wszyscy rodzimy się, żyjemy i umieramy zrównani również i pod tym względem, to ten wyskakuje mi z determinantami płci? Ciemnogród!
Na szczęście swoje wiem. Tylko za sprawą pokutujących jeszcze tu i ówdzie zabobonów nie każda kobieta gotowa się publicznie przyznać, że marzy o karierze spawaczki, hutniczki albo gwiazdy boksu. W świecie równych szans każmy chłopcom sięgać po lalki a dziewczynkom po rękawice bokserskie. W epoce parytetów każdy winien mieć równe szanse na złamane życie i poprzestawiane nosy.
Z ostatniej chwili: Pozostając przy temacie zabawek dla chłopców, odnotujmy wstrząsającą wiadomość z ostatnich tygodni, której światowe agencje poświęciły zadziwiająco niewiele miejsca: 28-letni Kim Dżong Un, Ukochany Syn Narodu Północnokoreańskiego a prywatnie potomek jeszcze bardziej ukochanego przez naród Kim Dżong Ila, nie otrzymał na czas prezentów urodzinowych, albowiem specjalny pociąg pełen podarków, głównie telewizorów i zegarków, uległ wykolejeniu. Wiadomo, jaką traumą tragizm takiego wydarzenia może się odcisnąć na umyśle wrażliwego chłopca. Swoją drogą zachodzę w głowę, po co mu aż tyle telewizorów i zegarków?
Autor zastrzega sobie hurtem wszelkie prawa do wszystkiego, oświadczając zarazem, że przedstawione tu poglądy i opinie niekoniecznie muszą odzwierciedlać jego prywatne opinie i poglądy.
no dobra
ale to dla kilkulatków, a co z tymi metrykalnie dalej posunietymi?
Rozumiem - kolekcjonerskei zapędy , gorzej jak to jest zestaw z najbliższego porno-shopu i to u dziewczynki, która jakby nie było 18-tkę miała dawno dawno temu.
Natomiast zapędy bokserskie mogły u kobietki ewoluować po tym jak walczyła z becikiem-wiadomo jak to wyglądało xxx lat temu. Rączki przy sobie, to teraz nimi macha. Niestety-mało kobiecy zawód.
I wreszcie która zbawka- wszystkie właściwie skatalogowane w filmweb.pl.Tylko tam filmów o zatrzymanych pociągach trzeba by nieźle sie naszukać.
Zapewne dojadą:)

Jeszcze zanim nastały czasy saskie, w których sztukę picia doprowadzono do doskonałości, wiele było uczt, które kończyły się tragicznie

Zajęcia jednoznacznego stanowiska ws. budowy Muzeum Sztuki Nowoczesnej w
Warszawie domagają się w liście do prezydenta Bronisława Komorowskiego, prezydent m.st. Warszawy
Hanny Gronkiewicz-Waltz i ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego reprezentanci środowiska
naukowego
