szukaj:
z ostatnich:

Robinson i prężne ciało

dodane 2009-01-09 (10:00)
  A A A
 
Mój poczciwy Robinson powitał wschód słońca okryty jeno przepaską na biodra, pokazując nieprzygotowanemu światu owłosiony tors, koślawe nogi tudzież resztę anatomicznych przyległości, które zwykle litościwie skrywa pod spodniami i kaftanem z koziej skóry.
- Pięknie, panie – pochwaliłem szczerze. – Przez myśl mi nie przeszło, że ledwo po trzech miesiącach noszenia kaftana, z własnej woli zechcesz go wyprać.
- Durny Piętaszku! – wycedził – człowiek szlachetnie urodzony nie przyodziewek, lecz ciało stawia na pierwszym miejscu.
- Czyżby? – mruknąłem zgryźliwie, nadto świadom, jak bardzo u Robinsona deklaracje rozmijają się z faktami.
- Skoro Bóg stworzył nas na Swoje podobieństwo, winniśmy jak najdłużej zachować boskie kształty.
- Coś mi się widzi, że wasz anglikański Bóg jedzenia sobie nie odmawia.
- Bluźnisz! – Zamachnął się na mnie ręką, w porę jednak uskoczyłem. – Owszem, to i owo może należałoby poprawić... Otóż właśnie dążenie do doskonałości wyznacza granicę między wysublimowanym porządkiem świata Robinsona a tępotą Piętaszka.


1 2 z 2
oceń
0
0
Podziel się


Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Moda i obyczaje

Tragiczny koniec uczty polskiej


Jeszcze zanim nastały czasy saskie, w których sztukę picia doprowadzono do doskonałości, wiele było uczt, które kończyły się tragicznie więcej