Argentyński malarz Alberto MONTOREANO - Z miłości do nieba - w Galerii Schody
Alberto MONTOREANO – Z miłości do nieba
17.11 - 03.12.2009 r.
Alberto MONTOREANO urodził się w Buenos Aires, w Argentynie. Mieszka i pracuje w dzielnicy Palermo w Buenos Aires. Będąc przez wiele lat cenionym fotografem, malarstwo odkrył, kiedy został uczniem Victora Chaba, autora szkoły „automatyzmu abstrakcyjnego”.
Swoje prace prezentował na wystawach indywidualnych i zbiorowych w takich galeriach jak: Galerie Lagard (Buenos Aires), Meeting Point Art Center (Coral Gable, USA), Galeria Rodolfo Cascales, Salon Credicoop Primavera, Lirolay Gallery, Galeria Praxis, Galeria Stowarzyszenia Argentyńskich Artystów Plastyków (Sociedad de Artistas Plasticos Argentinos SAAP), Centro de Arte de Alto Palermo i in.
Wystawy w sezonie 2008/2009:
2008 – Galeria Centoira, Buenos Aires
2009 – „Divina Dualidad” – Galeria Palermo H, Buenos Aires
2009 - Galeria Schody, Warszawa
2009 - Galeria Palermo H, Buenos Aires
MOJE MALARSTWO - MOJE ZASKOCZENIE
Malowanie jest dla mnie zaskoczeniem. W miarę, jak obrazy nabierają kształtów, ogarnia mnie entuzjazm, podniecenie, uczucie zaskoczenia, a czasem na koniec się wzruszam. Mówię o „zaskoczeniu”, ponieważ kiedy zaczynam malować, nigdy nie wyobrażam sobie tego, co z czasem powstanie. Nieraz, kiedy podziwiam ukończone dzieło, doznaję uczucia ulgi: oto coś, co było wewnątrz mnie, właśnie przelało się na płótno albo na papier. Czasami wyrażam przez to moją radość i moje miłości, kiedy indziej czuję się wyzwolony z jakiegoś koszmaru, snu, zagrożenia czy lęku. Uczucie zaskoczenia nie opuszcza mnie, kiedy obserwuję nieplanowany wcześniej rezultat. To zaskoczenie towarzyszy mi i jest źródłem mojej prawdziwej przyjemności.
Z MIŁOŚCI DO NIEBA
Niebo to mądry nauczyciel. Patrząc w nie i podziwiając je, można dostrzec odbicie życia.
Są w nim różnorodne formy i barwy konfliktów, rozwiązań, spotkań i nieporozumień, namiętności, lęków i radości, błędów i aluzji; są kształty przerażające, jak ze snu, licznie nagromadzone, ulotne, a przede wszystkim nieprzewidziane i zaskakujące.
Choćbym nawet chciał, nie potrafiłbym usunąć nieba z moich obrazów. Po prostu się pojawia. Nieraz robi to, zachowując niejakie podobieństwo do swoich zwykłych różnorodnych form, kiedy indziej zaś udając, że go nie ma, chociaż jest, jako wymykające się wyobraźni aluzje podobne do tych, jakie zwykle narzuca nam życie.
Galeria Schody
ul. Nowy Świat 39
00-029 Warszawa
www.galeriaschody.pl
Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Jeszcze zanim nastały czasy saskie, w których sztukę picia doprowadzono do doskonałości, wiele było uczt, które kończyły się tragicznie

Nowa płyta "Siesta Festival 2012"
