szukaj:
z ostatnich:

Animator 2013: Design i polityka. Relacja z pierwszego dnia festiwalu

dodane 2013-07-15 (09:42) 4 lata 4 miesiące 29 dni 21 godzin i 45 minut temu
  A A A
 
(fot. K.Pictures)































Na starcie poznańskiego Animatora spotkały się ze sobą dwa różne podejścia do animacji. Pierwsze z nich zaprezentował duet młodych Polaków Kijek/Adamski. Z wykształcenia projektanci, swoimi filmami reprezentują wśród animatorów skrzydło eksperymentatorów, dla których najważniejsza jest oryginalna strona wizualna, doskonałość wykonania i techniczna biegłość. Natomiast dwa najciekawsze filmy z dzisiejszych pokazów konkursowych – „Bendito Machine IV” i „Reality 2.0” – wykorzystały animację jedynie jako użyteczne narzędzie do opowiedzenia o niezwykle skomplikowanych problemach współczesnego świata. Umowność rysunkowego obrazu umożliwiła im łatwiejsze dotarcie do sedna dzisiejszych społeczno-politycznych konfliktów.

Mało kto może pochwalić się retrospektywą swojej twórczości, nie skończywszy nawet 35. roku życia. Takiego zaszczytu dostąpiła właśnie dwójka naszych rodzimych animatorów – Katarzyna Kijek i Przemysław Adamski – którzy przedstawili poznańskiej widowni skromny ilościowo, ale bardzo różnorodny zestaw dotychczasowych dokonań. Film traktują oni jako medium w pełni audiowizualne. Równie ważny co obraz jest dla nich dźwięk – wszystko, co najciekawsze w ich twórczości znajduje się na przecięciu muzyki z wizualnością.

Właśnie dlatego najczęściej sięgają po teledysk. Jeden z nich znalazł się również w konkursie filmów krótkometrażowych tegorocznego Animatora. „Katachi” to wizualne opracowanie piosenki japońskiego piosenkarza Shugo Tokumaru. Tytuł piosenki znaczy po polsku „kształt”, co znakomicie koresponduje z pomysłem animatorów na teledysk. Posłużyli się oni ponad dwoma tysiącami kolorowych płytek PVC, które uformowały dwudziestometrowego węża następujących po sobie, często abstrakcyjnych figur. Ten niecodzienny i czasochłonny pomysł na zilustrowanie popowej piosenki ożywili tradycyjną metodą poklatkową.

„Katachi” jest dziełem znamiennym – bardzo dobrze ukazuje skłonność duetu do eksperymentu, którego raczej nie oczekiwalibyśmy od twórców współpracujących z artystami popowego mainstreamu (m. in. Moniką Brodką, zespołem Royksopp czy Pezetem). W swojej pracy nie szukają jednak łatwych i standardowych rozwiązań, wręcz przeciwnie, każda kolejna ich realizacja jest oryginalna i stanowi wyrafinowany dialog z popularną ikonografią, kojarzoną z estetyką MTV.

(fot. K.Pictures)


Najlepszym przykładem ich autorskiego podejścia do spuścizny popu jest teledysk do piosenki Pezeta „Nie muszę wracać”. Wykorzystali w nim jeden z najbardziej ogranych rekwizytów hip-hopowej semiosfery – siatkę ogradzającą koszykarskie boisko. Klip rozpoczyna się jak setka jemu podobnych – Pezet rapuje zza metalowego ogrodzenia. Duet Kijek/Adamski wykorzystał kraciastą fakturę obrazu, by zamienić ekran w mozaikę kolorowych elementów. Charakterystyczne romby zamieniły się w coś na kształt niezależnych pikseli, rozczłonkowujących stabilną do tej pory wizualną płaszczyznę. Podobnych, równie zaskakujących realizacji, znajdziemy w ich dorobku naprawdę sporo, że wspomnę jedynie o teledysku do piosenki zespołu Oi Va Voi wykonanym przy pomocy niszczarki do papieru!

Zupełnie inaczej animacje wykorzystał Jossie Mails. Jego „Bendito Machine IV” nie odznacza się wyjątkową wizualną oryginalnością, ani eksperymentatorskim zacięciem. Jego siłą jest pomysł na poruszenie niezwykle palących problemów współczesnego świata. To dzieło polityczne, nie kryjące swojego społecznego zaangażowania i krytycznego stosunku do wielkich korporacji wykorzystujących naturalne zasoby i zasypujących nas stertami śmieci.

Niejako rykoszetem oberwało się również przemysłowi turystycznemu, w podobnym stopniu odpowiedzialnemu za postępującą degradację naturalnego środowiska. Posiada on ponadto piętno nowego kolonializmu, wykorzystującego ekonomicznie kraje rozwijające się. Podobnie używa kulturowego dziedzictwa, sprowadzając je do przejażdżki rollercoasterem. Główny bohater filmu odbywa podróż różnymi środkami lokomocji po zasypanej odpadkami Ziemi, by dotrzeć do obcej planety, w celu zwiększenia terenów eksploatacji. Mails wydaje się być pesymistą – wykreowana przez niego postać przypomina Mario z popularnej gry komputerowej, który może poruszać się tylko w jedną stronę. Razem z nim również planeta zwraca się ku jasno określonemu kierunkowi – coraz bardziej zdegradowanego środowiska.

Niewiele więcej nadziei daje widzom Victor Orozco Ramirez, który w animowanym dokumencie „Reality 2.0” rozprawia się z meksykańskim narkobiznesem. Punkt wyjścia stanowi dla niego artykuł znaleziony w niemieckiej gazecie o egzekucji gangu handlującego w Meksyku narkotykami. Ramirez przenosząc się na Stary Kontynent chciał uciec od swojej środkowoamerykańskiej przeszłości, lecz za sprawą odnalezionego materiału na film zaskakująco szybko do niej powrócił. W 2006 roku Meksyk w wolnych wyborach wybrał dwóch prezydentów kraju, co bardzo szybko podzieliło społeczeństwo. Jedni zjednoczyli się w zdecydowanej walce z narkotykowymi przestępcami, a drudzy próbowali być bardziej ugodowi.

Ramirez przyrównuje meksykańską walkę z dilerami do bushowskiej krucjaty przeciwko światowemu terroryzmowi. Odznacza się ona podobnym szaleństwem bezkompromisowości, któremu brakuje szerszego spojrzenia, obejmującego skutki i konsekwencje własnych czynów. Reprezentanci narkobiznesu odpowiadają w ten sam sposób jak członkowie Al-Kaidy – dzięki temu wzajemna przemoc potęguje się, aż osiąga stan 2.0 – przyjmuje wzorce płynące z rzeczywistości wirtualnej, którą wykorzystuje również jako nowe pole walki.

(fot. K.Pictures)


Rzadko zdarza się, żeby animacje znajdowały się blisko realności, a przy tym odznaczały taką formalną jakością, jak filmy Mails’a i Ramireza. Na szczególną uwagę zasługuje przede wszystkim „Reality 2.0”, w którym skrupulatnej analizie społeczno-politycznej rzeczywistości współczesnego Meksyku towarzyszy znakomita warstwa wizualna. Ramirez wykorzystał technikę rotoskopową, dzięki której rysunkowy obraz zbliżył się do klimatu współczesnej wideosfery i naszego wysoce zmediatyzowanego świata.

U Ramireza spotkały się ze sobą design z polityką, udowadniając, że komentowanie palących, współczesnych problemów nie musi odbywać się kosztem jakości obrazu. Niemniej jednak niebaczące na rzeczywistość zewnętrzną, bezpretensjonalne eksperymenty duetu Kijek/Adamski są dowodem, że również koło napędowe animacji, czyli ruch, wyobraźnia i plastyka, nadal są w formie i odznaczają się niesłabnącą żywotnością, co zwiastuje niesamowicie ciekawe kolejne dni poznańskiego święta animacji.

Autor tekstu: Michał Piepiórka

oceń
0
0
Podziel się


Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!