Pocałunek w Tate
Sen nocy wiosennej
Sala Artystów
Kiedy wpadłam na chwilę do Tate Gallery - to był mokry, piątkowy wieczór i w zasadzie cała byłem już tylko czekaniem na ten nasz wspólny, cudowny i nieoczekiwany wybuch Etny – i wszystko nagle zaczęło mi się wydawać zupełnie inne, niż jeszcze przed paroma dniami. Zobaczyłam Damiena Hirsta, tego jednego dzisiaj z najdroższych i najmodniejszych twórców na świecie: jego ‘Owcę odłączoną od stada’ (1995) i ‘Białą Martwą Twarz’. Obydwie te sceny przestałam lubić natychmiast po ich zobaczeniu – jeszcze bardziej niż Ty, a może nawet jeszcze znacznie wcześniej i znacznie bardziej. Zachwyciły mnie za to od razu biało-błękitne góry Eda Ruschy (2003), nie musieliśmy płacić za nic aż do kwietnia, a może nawet jeszcze dłużej, pamiętasz..? W foyer posłuchałam też przez moment muzyki Jannisa Kounellisa, która nie była nikomu zatytułowana; ale jego wiolonczela była z każdą chwilą coraz bardziej niepokojąca, coraz głośniejsza: a przecież wiedziałam od razu, że usłyszę tam również niezwykły ‘Kanon D’ Pachelbela… i zaraz jeszcze potem, kiedy zapadł we mnie głęboko jeden z brandenburskich koncertów Mistrza Bacha – o jego ciszy opowiadały mi potem jeszcze długo Twoje wielkie i rozmarzone oczy, oczy Rafaela, tego wspaniałego kochanka La Fornariny: mówiły mi wtedy o słodkim karmelu, o spojrzeniu pachnącym niespotykanymi o tej porze roku kwiatami…
Była też szczególna półnaga para Rona Mueck’a, o wiele bardziej znakomita od okrzyczanych wizji Andy Warhol’a. Ale z Sali Artystów przeszłam szybko już potem do Niezwykłe Zawiedzionego Satyra Johna Hayls’a; do teraz nie rozumiem, dlaczego tam go wtedy znalazłam i co miał dla mnie oznaczać. Czy Ty to wiesz, Kochany? Ty, który go tam umieściłeś u początku wiosny swojej goryczy, na kolejne niekończące się nigdy stulecie?
A przecież jest teraz też w Tate i Lord Frederick Leighton i jakże urokliwy Edward Burne-Jones: wkrótce zobaczę tam przecież ‘Flaming June’ tego pierwszego z 1895 roku.. Ale zobaczyłam także ‘Rzekę Życia’ Williama Blake’a. To aż 7 niezwykłych obrazów, a wśród nich jest też słynna ‘Drabina Jakuba’ z przełomu XVII i XVIII wieku. Po niej każda z nas czasami stara się dotrzeć do samego nawet szczytu…
Ale to jeszcze nie wszystko. Aż do 29 marca były tam dwie doprawdy niezwykłe rzeźby, które co najmniej raz w życiu zobaczyć musi chyba każda z nas: 14-letnia tancereczka Edgara Degasa i POCAŁUNEK Auguste Rodin’a. To niesamowite, jak nagle można się zatracić w pocałunku, jeżeli tylko jest prawdziwy. Całą sobą. Niezrozumiale i pięknie, w nadziei i pragnieniu. W niecierpliwości, w kochaniu, cichym marzeniu. We wszystkim…
Hey you J., ale może to wszystko nieprawda ?Obudź się, to był tylko dziwny Twój sen.
JG, Fundacja Promethidion.eu

Jeszcze zanim nastały czasy saskie, w których sztukę picia doprowadzono do doskonałości, wiele było uczt, które kończyły się tragicznie

Nowa płyta "Siesta Festival 2012"
