![]() |
| youtube |
12 lutego w gdańskiej Galerii Gablotka odbył się nietypowy wernisaż. Dlaczego? Bo wystawiającym artystą był goryl o pseudonimie Ebola Ape, pochodzący z Kongo. Kim jest tajemniczy peformer, nie wiedzą nawet kuratorzy wystawy. Małe też szanse, że kiedykolwiek się dowiedzą, bo artysta bardzo konsekwentnie ukrywa swoją tożsamość.
W Gablotce Ebola Ape pokazał kilkadziesiąt płyt CD ozdobionych oryginalnymi kolażami i zaprezentował swoją muzykę. Wystąpił oczywiście w stroju goryla. Po zakończeniu wernisażu wyszedł, nie rozmawiając z nikim. Można by powiedzieć - prawdziwie dzikie zwierzę.
Człowiek - małpa o sobie mówi tak:
"Pod pseudonimem ∑B❍L▲ ▲P∑ kryje się goryl o imieniu Ebo, pierwszy człekokształtny producent muzyczny spoza gatunku homo-sapiens! Historia Ebo jest poruszająca. Urodził się i wychował w pięknej i cieplej Kongijskiej dżungli. Ale jego młodość nie była łatwa. Zabójczy wirus ebola pozbawił go wielu bliskich, a spalenie i wycięcie przez ludzi jego domu, lasu tropikalnego pod uprawy zmusiło jego rodzinę do ucieczki w nieznane rejony pełne kłusowników. Ebo został schwytany, zamknięty w klatce i przetransportowany do Europy. Zamówiło go Oliwskie Zoo by stał się atrakcją głodnych wrażeń turystów i rozkapryszonych dzieci. Polskie służby sanitarne podejrzewały go jednak o nosicielstwo wirusa ebola i tak trafił do ściśle tajnego laboratorium Instytutu Chorób Tropikalnych w okolicach Gdyni. Okazało się, że goryl był zdrów jak ryba, a rzekomy wirus był tylko wyrafinowanym pretekstem by przeprowadzić na nim tajemnicze eksperymenty medyczne. W ich wyniku Ebo zyskał niezwykłe zdolności, w tym umiejętność tworzenia muzyki! W ciągu jednej nocy udało mu się uciec z laboratorium, ukraść laptopa i keyboard, a następnie wprowadzić się po kryjomu do opuszczonej, nadmorskiej willi w Sopocie. Tam zaczął tworzyć swoją muzykę nasyconą tropikalną melancholią i trybalistycznymi rytmami."
Z niecierpliwością czekamy na kolejne dokonania kontrowersyjnego artysty.
Czy chodzi o te malpe...@ tak wlasnie Polacy nazywaja ten znak "et"...wystarczy ogonek a Polak ma juz skojazenia.

Jeszcze zanim nastały czasy saskie, w których sztukę picia doprowadzono do doskonałości, wiele było uczt, które kończyły się tragicznie

Nowa płyta "Siesta Festival 2012"
