W mijającym tygodniu, podobnie zresztą jak w k a ż d y m, nie mogło, oczywiście, zabraknąć najnowszych wiadomości z życia naszych największych gwiazd. Aktorki Katarzyny Cichopek i piosenkarki, Dody Rabczewskiej.
Pierwsza otóż, ku zdziwieniu tabloidu, który doniósł o tym na pierwszej stronie, kupiła…nocnik. Niebieski. Zdziwienie gazety wzięło się stąd, że synek gwiazdy ma dopiero pół roku, a zatem na nocnik jest podobno jeszcze za mały.
Nie znam się na tym, ale myślę, że inwestowanie w p r z y s z ł o ś ć dziecka nie powinno budzić zdziwienia, bo to jedna z najlepszych inwestycji.
Ma tego świadomość również Doda, która, jak doniósł (też na pierwszej stronie) Super Express, kupuje…wózek dla dziecka..
Wprawdzie na 2-ej stronie okazuje się, że jeszcze nie kupuje, tylko ogląda, ale już i to daje do myślenia. Przynajmniej gazecie. Cytuję: ‘To już nie przelewki! Instynkt macierzyński dał o sobie znać. (….)Gwiazda, w towarzystwie swego narzeczonego, Nergala, wybrali się do ulubionej galerii. Oczywiście, handlowej. Nogi same im się rwały do sklepu z artykułami dla dzieci. Doda wprost w nim oszalała! Pisków, zapewnia gazeta, było co niemiara! Pluszaki, grzechotki i kolorowe ubranka. Jej oczy biegały jak pędzący królik. Przepraszam. Pędzący królik to kawiarnia, a Doda i Tergal byli w galerii Mokotów. No więc jej oczy biegały z półki na półkę. Aż wreszcie spoczęły na wózkach dziecięcych. A i
Nergal przy ich oglądaniu się ożywił. Wręcz oczy mu się zaświeciły! Osobiście świeciłam parę razy oczami, więc mogę to sobie wyobrazić! Sprawdzał, jak prowadzi się takie cudo, i czy dobre ma resory.
Czyżby – zastanawia się gazeta – lider Behemothu, który jeszcze niedawno o żeniaczce nie chciał słyszeć, został na dobre przekonany?”
Nie wiem, czy na dobre. I złe. Bo wedle mojej wiedzy wózek dziecięcy kojarzy się głównie z dzieckiem. A nawet, jeśli para myśli o dziecku, co wcale nie jest takie pewne, to w dzisiejszych czasach, droga od dziecka do ślubu, bywa daleka.
Czego najlepszym dowodem może być oświadczenie mamy Alicji Bachledy- Curuś dla poniedziałkowego Faktu: „Ślubu nie będzie.”
Otóż, jak przypomina gazeta, kilka dni temu amerykański magazyn Star poinformował o rychłym ślubie naszej rodaczki z Colinem Farrelem.
Mama Alicji, Lidia Bachleda - Curuś nic o ślubie nie wie i dodaje z przekąsem, że widocznie
oni wiedzą lepiej. Ale jej rodzina ma już dość kolejnych, nieprawdziwych informacji, które pojawiają się na temat Alicji i, żeby je ukrócić, na dniach otwiera agencję, która będzie się zajmowała sprawami jej córki.
I bardzo dobrze, bo wszystkim nam chyba brakuje pełnego serwisu p r a w d z i w y c h wiadomości o polskiej gwieździe w Hollywood.
A propos…”Hollywood – mówi bez ogródek inna polska gwiazda, Agnieszka
Włodarczyk – mnie rozczarowało.”
Agnieszka przed kilkoma dniami wróciła z podroży swojego życia – relacjonuje Fakt – Razem z narzeczonym nie mogli sobie również odmówić w Hollywood.
Ale słynna Fabryka Snów, która jest marzeniem każdej aktorki, na naszej artystce nie zrobiła wrażenia.
Aleja Gwiazd – mówi
Włodarczyk – jest po prostu przereklamowana. (Fakt, skoro nie ma na niej nawet odcisku jej dłoni…) Ale nic to. Jeszcze bardziej niemiłe zaskoczenie spotkało gwiazdę w solarium. Otóż gdy jego pracownik dowiedział się od n i e j, że jest aktorką, spojrzał na nią jak na jedną z wielu dziewczyn, które przyjeżdżają do Hollywood robić karierę.
„Kiedy na pożegnanie - kontynuuje Agnieszka – życzył mi powodzenia, grzecznie podziękowałam, ale w głębi duszy pomyślałam, że Hollywood nie jest miejscem dla mnie.”
Ja natomiast pomyślałam, że dobrze się stało, że nie powiedziała tego na głos. Hollywood byłoby z pewnością też rozczarowane.
Z innych złych wiadomości. Anna Guzik, sprzedała swoje czerwone porsche boxter, które wygrała w VI-tej edycji „Tańca z gwiazdami”. Piękne auto od początku sprawiało problemy. Żeby je odebrać, aktorka musiała wpłacić ponad 20 tys. zł. podatku! Ale to jeszcze nic. Samochód jest, niestety, bardzo kosztowny w utrzymaniu. Pali (nawet w miejscach publicznych) bardzo dużo, ubezpieczenie też jest drogie. A ponieważ aktorka, mimo wygrania
trzy lata temu ‘Tańca z gwiazdami”, nie została zarzucona nowymi propozycjami zawodowymi, zdecydowała się auto sprzedać. I wprawdzie nawet za trzyletnie mogła ponoć dostać nawet 130 tys. zł., zawsze przykro.
Może więc, w przyszłych edycjach „Tańca z gwiazdami” zwycięzcy powinni wygrywać samochody t a ń s z e w utrzymaniu?
Spoko. Maluchów już od dawna się nie produkuje. Więc obciachu nie będzie.
I nie będzie trzeba sprzedawać.
Choć, jak wiadomo skądinąd, wszystko jest na sprzedaż. Udowodnili to między innymi
państwo Isabel i Kazimierz Marcinkiewicz. Już przed ślubem, a także po, prasa kolorowa i
tabloidy okrzyknęły ich najgorętszą parą.
Niestety. Jak wynika z relacji faktu, w ostatni weekend małżonkowie się pokłócili i wszystko ponoć wskazuje na to, że w ich związku nastąpiło może nie globalne, ale radykalne ochłodzenie klimatu.
Skąd – pyta gazeta – wziął się chłód w ich wzajemnych relacjach? I wyjaśnia. Wszystko zaczęło się od meczu koszykówki, podczas którego Isabel zbyt często uśmiechała się, do siedzącego obok młodego człowieka. Co nie spodobało się jej 51-letniemu mężowi.
Siedzącemu z jej drugiej strony. Może więc dlatego, kiedy później poszli do dyskoteki, ona była rozbawiona, on nastroju do zabawy raczej nie miał i zarządził powrót do domu.
Co z kolei jej popsuło nastrój.
Do tego stopnia, że w swoim blogasku zacytowała nazajutrz aforyzm Władysława Grzeszczyka: „w życiu najpierw na wszystko jest zawsze za wcześnie, a później, jak zwykle, na wszystko za późno”.
Co w tej sytuacji – pyta znów gazeta – ma zrobić Kazimierz?
„Powinien się liczyć – radzi psycholog Stanisław Dulko – że młoda żona zachowuje się czasem inaczej, niż sobie wyobrażał.”
I, myślę sobie – vice versa. Młoda żona powinna się liczyć, że starszy mąż zachowuje się czasem inaczej, niż sobie wyobrażała.
I kiedy mówi jej np. że ją kocha, niech się nie przyznaje, że myślała, że stać go na więcej.
I to by było na tyle. Do usłyszenia za tydzień.