Obraz Jerzego Eleutera Szymonowicza-Siemiginowskiego, nadwornego malarza Jana III Sobieskiego, przedstawia wzruszającą rodzinną scenę, której znaczenie wybiega jednak daleko poza życie codzienne i odnosi się do planów dynastycznych Jana III. Obraz można interpretować według kilku kluczy. Spójrzmy na wizerunki zwierząt – orła, lwa i delfina, tradycyjnie łączonych z godnością królewską. Jan III, „patronujący” scenie pod postacią marmurowego popiersia, widzi w dzieciach swoich następców. Maria Kazimiera jest więc uosobieniem bogini Wenus-Genetrix, czy też Gei-Rhei, rodzicielki bogów. Równocześnie wspomniane zwierzęta są alegoriami żywiołów: orzeł – powietrza, lew – ziemi, delfin – wody. Czy ogień to
czerwona szata królewicza Jakuba Ludwika, w którym król upatrywał następcy na tronie polskim? Choć portret przesiąknięty jest skomplikowaną, typową dla baroku symboliką, można w nim znaleźć coś więcej: uczucia, obce na innych dworach europejskich. Sobiescy to przecież ród szlachecki, wyniesiony demokratycznie na tron. Żyją więc jak rodzina szlachecka, w której uczucia między rodzicami a dziećmi są silne i naturalne, choć nie da się przecież, będąc królem i królową, uniknąć i w tym wypadku wielkiej polityki.
Chcesz wiedzieć więcej o obyczajach szlacheckich ? czytaj: www.wilanow-palac.pl/silvarerum
Konrad Pyzel