szukaj:
z ostatnich:

Czy to naziści ukradli “Mona Lisę”?

dodane 2013-11-15 (13:04) 8 miesięcy 15 dni 2 godziny i 4 minuty temu
  A A A
 

AFP


To było zdarzenie bez precedensu. Miliard dolarów w formie dzieł największych mistrzów malarstwa został odnaleziony w jednym z monachijskich mieszkań. Szybko wyszło na jaw, że naziści byli odpowiedzialni za kradzież około 5 mln prac z największych muzeów i galerii świata – Luwru w Paryżu czy Uffizi we Florencji, a także niezliczonej ilości kościołów czy domów prywatnych.

Więcej: http://kultura.wp.pl/gid,16162382,title,Zagrabione-przez-III-Rzesze-obrazy-ujawnione,galeria.html).

Wśród obrazów znajdują się takie perełki, jak „Madonna z Brugii” Michała Anioła czy „Adoracja mistycznego baranka” Jana van Eycka. Historia zagrabienia dzieł podczas II wojny światowej jest jak drzewo z niezliczoną ilością korzeni. Każda praca ma własną intrygującą historię, kilka z nich zostało już opowiedzianych, większość wciąż czeka na swoje pięć minut.

Wśród nich jest ta, w której główną rolę gra najsłynniejsza kobieta w historii sztuki. Okazuje się bowiem, że „Mona Lisa” Leonarda da Vinci była jednym z obrazów znalezionych w kopalni Altaussee w austriackich Alpach - tej, z której naziści uczynili swój sekretny magazyn, w którym mogli przechowywać skradzioną przez nich sztukę.

Obraz tylko pozornie miał zostać odnaleziony właśnie tam. Sprzeczne informacje pojawiały się na przestrzeni lat, jednak w żadnym z dokumentów z czasów wojny, zarówno tych przechowywanych przez nazistów, aliantów, jak i innych nie było czarno na białym napisane, żeby „Mona Lisa” miała być kiedykolwiek przechowywana w austriackiej kopalni.

Czy to rzeczywiście możliwe zatem, żeby obraz Leonarda był tam w którymś momencie ukrywany?

To pytanie pojawiło się tylko raz - gdy naukowcy badali powojenne raporty Kierownictwa Operacji Specjalnych (Special Operations Executive) na temat aktywności austriackich podwójnych agentów pracujących dla aliantów przy ochronie kopalni.

W raporcie była między innymi mowa właśnie o tym, że zespół „ocalił tak cenne obiekty, jak Mona Lisa". Drugi dokument, pochodzący z austriackiego muzeum niedaleko Altaussee, datowany na 12 grudnia 1945 roku, informował z kolei, że dzieło przewożone było z Paryża przez całą Europę w jednym z 80 wagonów pełnym obrazów oraz innych obiektów kulturowych, a następnie umieszczone w kopalni.

Przedstawiciele Luwru przemilczeli jednak sprawę dotyczącą tego, co działo się z jego skarbami podczas wojny. Po latach nie wypowiadania się na ten temat, w końcu przyznali, że „Mona Lisa” rzeczywiście była przechowywana w rzeczonej kopalni. Ale dlaczego nie ma żadnych konkretnych danych na ten temat?

Jedyne dostępne dokumenty wojenne dotyczące obrazu mówią, że 27 sierpnia 1939 roku został on spakowany w specjalną drewnianą paczkę oraz wraz z innymi dziełami wysłany do przechowalni, najpierw w Chambord Castle w Dolinie Loire, a następnie w 1940 roku do Chauvigny (w dość nietypowy sposób, bo na noszach pneumatycznych w karetce pogotowia w celu utrzymania odpowiedniego poziomu wilgotności powietrza – osoba, która pilnowała obrazu prawie się udusiła z braku cyrkulacji powietrza w pojeździe).

We wrześniu obraz znów został przeniesiony, tym razem do Muzeum Ingresa w Montauban, zanim ostatecznie umieszczono go w 1942 roku w Montal. Według przedstawicieli Luwru, „Mona Lisa” nigdy nie należała do kolekcji przechowywanej w Château de Pau w Pirenejach.

Ostatni dokument, którym podzielili się oni z naukowcami, mówił o bezpiecznym powrocie „Mony Lisy” do Paryża 16 czerwca 1945 roku (czyli z 42 roku nagle przeskoczyliśmy do 45). Tego samego dnia pierwszy ze skarbów Altaussee został wyniesiony z kopalni. Nie jest jednak możliwe, aby ten konkretny obraz dotarł do Paryża już 16 czerwca, chyba że został on potajemnie wyniesiony z kopalni wcześniej. Bez względu na to, czy był w Altaussee czy też nie, ta dziura w postaci trzech lat pomiędzy rokiem 42 i 45 pozostaje nieudokumentowana.

Przedstawiciele największego muzeum w Paryżu następnie zmienili swoje zeznania i stwierdzili, że „Mona Lisa”, która została przewieziona z kopalni, była tylko idealną kopią oryginalnego obrazu, wykonaną jednak nie przez Leonarda da Vinci, ale namalowaną w ciągu jednego pokolenia po jego śmierci. Istnieje kilka takich kopii. Czy to możliwe, aby jedna z nich została znaleziona właśnie w kopani, ale nikt tego po prostu nie udokumentował?

Przedstawiciele Luwru obecnie twierdzą, że kopia „Mony Lisy” znaleziona w Altaussee była wśród kilku tysięcy obrazów zebranych w Muzeum Nationaux Récupération – prac, których właściciel zaginął bez śladu.

Ta wersja obrazu była oznaczona numerami MNR 265 na liście. Po pięciu latach, podczas których nikt się po nie nie zgłosił, kopia została przekazana Luwrowi na czas nieokreślony. Od 1950 roku aż do teraz, wisiała na zewnątrz biura dyrektora muzeum.

Łącząc wszystkie fakty razem, spróbujmy przeanalizować, co naprawdę się stało. „Mona Lisa” bez wątpienia była głównym celem nazistowskich złodziei sztuki – ERR (Einsatzstab Reichsleiter Rosenberg), Hitlera we własnej osobie oraz Hermanna Goringa. Naziści szukali „Mony Lisy” bez opamiętania, żądając, aby została ona im przekazana, gdy tylko przyjadą do Paryża. W przeciwnym razie, sami by ją sobie wzięli.

W sytuacji, w której dwie identyczne kopie „Mony Lisy” wciąż istniały, byłoby to strategicznie wskazane, żeby jedna z nich została umieszczona w rzeczonej drewnianej paczce z etykietką „Mona Lisa”, a następnie przewieziona do przechowalni, podczas gdy oryginał zostałby schowany gdzie indziej.

EER ścigałoby wtedy to, co wierzyło, że było oryginałem obrazu w odpowiednio oznaczonej paczce i w momencie jej przechwycenia wysłałoby do Altaussee. Gdyby tak było, okazałoby się, że przez ten czas oryginał był w ukryciu, prawdopodobnie nigdy nie opuścił Paryża, a oficjalnie światło dzienne ujrzał 16 czerwca 1945 roku.

Tylko w ten sposób można wyjaśnić, jak “Mona Lisa” z numerami MNR 265, która teraz wisi w biurach administracji Luwru, rzeczywiście została przywieziona z Altaussee. To również tłumaczy, dlaczego obraz nie był odnotowany w żadnych dokumentach związanych z Altaussee – niektórzy urzędnicy rozpoznali, że dzieło z kopalni to kopia, inni z kolei myśleli, że to oryginał.

Wniosek z tego śledztwa jest bardzo pozytywny - porwanie kopii ocaliło prawdziwą „Mona Lisę” przed nazistowskimi złodziejami sztuki, którzy uczyniliby ogromną szkodę, gdyby zdecydowali się na poszukiwania ukrytego oryginału.

Źródło: The Guardian

oceń
6
1
Podziel się


Opinie

Ocena: 0 [0]
~Wpatrzcie się [2013-11-16 21:04]

A jesteście pewni że ta Mona Lisa co wisi w Luwrze jest oryginałem? Bo ja w to mocno wątpię. Ta w Luwrze jest taka... zbyt zielona. Większość zdjęć oryginału jest bardziej wrzosowa w kolorze.

odpowiedz

Ocena: +2 [2]
~jojo [2013-11-16 19:55]

Mona Lisa z lewej strony tak ! oglądałam obraz nie jeden raz i wydaje mi się, że po prawej jest nieprawdziwy...

odpowiedz