![]() |
W Wiedniu zobaczyłem znowu wspaniałe portrety kobiet i mężczyzn. Sztuka portretowania to coś bardzo szczególnego: mamy do czynienia z kimś bardzo konkretnym i nieomal namacalnym; z kimś, kogo widzimy przed sobą w jakiejś niedużej odległości – takiej, która w swym zamyśle umożliwia nam oddanie wszystkiego, co oddać właśnie chcemy. Ona może być bardzo bliska, ale też ta bliskość może być w takiej sytuacji jedynie optycznym złudzeniem. Różnie to przecież bywa w tworzeniu. Inaczej też portret przedstawia się zaraz po swym spełnieniu, a zupełnie inaczej może on wyglądać po chwili. Po minucie, po godzinie: albo po miesiącach i latach. Niektóre portrety nie są prawdziwe, bo prawdziwe nie były nigdy – i takie być nigdy nie mogły. Ale to jakby nieco inny temat - i w Wiedniu teraz go na pewno nie uświadczymy.
‘(…) Ale kiedy będziemy go już naprawdę doświadczali – pamiętajmy, że prawdziwość i wiarygodność nigdy nie są mocnymi stronami naszego widzenia. Odbierania. Rozumienia. Po prostu nie ma czegoś takiego, jak portretowanie prawdziwości: są tylko próby uchwycenia chwili. Bardzo konkretnej i doraźnej, nastawionej na osiągnięcie jakiegoś celu. Cała reszta jest zazwyczaj milczeniem: glos pojawia się potem (…). Czasami to jest czyjś nieopatrzny, niestłumiony do końca krzyk - a czasami nierozważne, ciche wypowiedzenie jakichś paru słów. Niektóre z nich w naszym świecie pozostaną bardzo piękne, a niektóre już po bardzo krótkiej chwili w rzeczywistości okażą się zupełnie niepoważne. Śmieszne i zabawne, niewiarygodne, nieprawdziwe i zwodnicze - szczególnie w kontekście swego oryginalnego brzmienia.’
Tako chyba rzecze Albrecht Dűrer w Kunsthistorisches Museum w Wiedniu: dzisiaj, 500 lat po. Zapraszamy Państwa na jego Autoportret w wieku lat 22. To rok 1493. Na Autoportret Albrechta Dűrera cztery już lata starszego. Na jego cudowny Portret Młodej Wenecjanki. To rok 1505. Twarz tej szlachetnej damy przypomina mi inne jeszcze wielkie kobiece portrety owych czasów. Botticelliego.
Na Portret Osiemnastolatka. W tym wieku nie ma dla mężczyzny rzeczy niemożliwych. Na Portret Słoweńskiej Wieśniaczki. Proszę zwrócić uwagę, jak cudownie śmieje się ta kobieta do 34-letniego Dűrera i jak na niego patrzy: jak drażniąco odsłania przed nim swe kształtne powaby. Ta scena zdarzyła się naprawdę: w 1505 roku, w małej słoweńskiej wiosce nieopodal Friuli. Młody artysta zawitał tam na nocleg podczas swej drugiej podróży do Wenecji. Ale został tam chwilę dłużej, niż pierwotnie zamierzał. Tak się to dzieje niektórym do dzisiaj: i tym drażniącym i tym drażnionym.
I ostatecznie: znakomity, nowatorski – jak na swoje czasy – portret Johannesa Klebergera z 1526 roku. Jak mawiają ludzie starzy i mądrzy, był to bardzo dobry Niemiec, pracowity i bogaty. Prawdziwy ulubieniec losu. Ale też podobno strasznie był niewierny. Cóż, niektórzy tak wtedy mieli: ogromne były ich serca i całkiem niestałe.
Jan Guja, Fundacja Promethidion.eu
Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Jeszcze zanim nastały czasy saskie, w których sztukę picia doprowadzono do doskonałości, wiele było uczt, które kończyły się tragicznie

Nowa płyta "Siesta Festival 2012"
