szukaj:
z ostatnich:
Dvořák w Teatrze Wielkim w Łodzi
Dvořák w Teatrze Wielkim w Łodzi

Rusałka w Łódzkiej Operze
Fot. Michał Matuszak
dodane 2010-03-06 (10:05)
  A A A
 
RUSAŁKA Antonin Dvořák
opera
PREMIERA - 6 MARCA, godz. 19.00
PO RAZ PIERWSZY W ŁÓDZKIEJ OPERZE


Teatr Wielki zaprasza na premierę „Rusałki” Antonina Dvořáka, przedstawienia, do którego realizacji zaproszono młodych, ale uznanych już w świecie sztuki artystów. Jego reżyserię powierzyliśmy debiutantowi w tej dziedzinie - Tomaszowi Cyzowi – współczesnemu eseiście, muzykologowi i dramaturgowi, związanemu m.in. z Operą Narodową i pismem kulturalno-literackim „Dwutygodnik”. Kierownictwo muzyczne objął jeden z najwybitniejszych młodych dyrygentów w Polsce - Łukasz Borowicz, który pracował już z orkiestrą łódzkiego Teatru Wielkiego przy okazji premiery „Czarodziejskiego fletu” w grudniu 2008 roku. Scenografię do „Rusałki” (podobnie jak do następnej premiery TWŁ – „Damy pikowej”) przygotowuje – po raz pierwszy w Łodzi – światowej sławy scenograf Boris Kudlička, choreografię tworzy Jacek Przybyłowicz, (aktualny szef baletu Teatru Wielkiego w Poznaniu), a za reżyserię świateł będzie odpowiedzialny holenderski artysta Marc Heinz.

Prapremiera „Rusałki” w 1901 r. była triumfem. Od tego czasu należy do światowego kanonu najwybitniejszych dzieł operowych. Nigdy dotąd nie była prezentowana łódzkiej publiczności, a ostatnia jej realizacja w Polsce miała miejsce ponad pół wieku temu.

Cieszymy się, że właśnie w naszym Teatrze możemy przedstawić operową kompozycję Antonina Dvořáka, nazywanego nie bez powodu „czeskim Brahmsem”. Dziś, po ponad stu latach od prapremiery, realizatorzy - chcą na dzieło spojrzeć inaczej niż tylko na prostą baśń o miłości i nieszczęściu człowieka, widzianymi przez pryzmat życia rusałki. Postanowili poszukać w nim - w muzyce, słowach i przestrzeniach - nowych skojarzeń, ukrytych niepokojów i nierozpoznanych myśli. Ich „Rusałka” będzie blisko współczesnej kobiety i jej problemów.

OBSADA:
Książę - Krzysztof Bednarek, Peter Berger
Obca Księżna - Ewa Biegas, Katarzyna Hołysz
Rusałka - Violetta Chodowicz, Monika Cichocka, Dorota Wójcik
Wodnik - Grzegorz Szostak, Robert Ulatowski
Ježibaba - Jolanta Bibel, Agnieszka Makówka
Lovec - Borys Ławreniw, Dominik Sutowicz
Nimfa I- Jolanta Bobras, Patrycja Krzeszowska
Nimfa II - Anna Kalejta, Sylwia Połońska
Nimfa III - Małgorzata Kustosik, Agnieszka Białek
Mim - Jacek Krawczyk

SOLIŚCI, CHÓR, ORKIESTRA TEATRU WIELKIEGO W ŁODZI

dyrygent - Łukasz Borowicz

REALIZATORZY:
kierownictwo muzyczne - Łukasz Borowicz
reżyseria - Tomasz Cyz
dekoracje - Boris Kudlička
kostiumy - Ilona Majer, Rafał Michalak
choreografia - Jacek Przybyłowicz
reżyseria światła - Marc Heinz

tłumaczenie libretta - Jakub Pacześniak
współpraca muzyczna - Kazimierz Wiencek
asystent reżysera - Waldemar Stańczuk
asystent scenografa - Arkadiusz Chrustowski
inspicjent - Urszula Rybicka

Tomasz Cyz
Urodzony w 1977 r. w Tarnowie, muzykolog. W latach 2005-2006 dramaturg Teatru Wielkiego-Opery Narodowej w Warszawie. Współtwórca cyklu premier na Scenie Kameralnej Opery Narodowej pn. „Terytoria”. Autor libretta do opery „Fedra” Dobromiły Jaskot. Laureat Nagrody im. Józefa Czapskiego w dziedzinie eseistyki przyznanej w 2006 roku przez Redakcję Zeszytów Literackich. W 2007 r. jego książka pt. „Arioso” otrzymała Nagrodę Fundacji Kultury. Od 2007 r. jest członkiem redakcji „Zeszytów Literackich” a od kwietnia 2009 roku pełni funkcję redaktora naczelnego internetowego pisma kulturalno-literackiego Dwutygodnik. Ostatnio wydał książkę „Powroty Dionizosa”.

Łukasz Borowicz
Urodzony w 1977 r. w Warszawie, dyrygent. Studiował dyrygenturę symfoniczno-operową w klasie prof. Bogusława Madeya w Akademii Muzycznej w Warszawie. Był dwukrotnie stypendystą Accademia Musicale Chigiana w Sienie (gdzie studiował w klasie mistrzowskiej Gianluigi Gelmettiego) oraz wielokrotnie stypendystą Ministerstwa Kultury. Jest laureatem nagród na konkursach dyrygenckich: II nagroda na VI Międzynarodowym Konkursie Dyrygentów w Trento (1999), II nagroda na Międzynarodowym Konkursie Dyrygenckim „Maestro Silva Pereira” w Porto oraz na konkursach w Montreux, Atenach i Bambergu. W sezonie artystycznym 2000/2001 był asystentem dyrygenta Ivána Fischera przy Budapest Festival Orchestra, a w latach 2005-2006 asystentem Antoniego Wita w Filharmonii Narodowej w Warszawie. W roku 2008 otrzymał prestiżową nagrodę – „Paszport Polityki”. Współpracuje m.in. z Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Narodowej, Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia, Sinfonia Varsovia, Operą Narodową, a od 2007 r. jest dyrektorem artystycznym Polskiej Orkiestry Radiowej.

Boris Kudlička
Urodzony w 1972 r. na Słowacji, scenograf. Absolwent Wydziału Scenografii Akademii Muzycznej w Bratysławie. Studiował też w Akademii Sztuk Pięknych w Holandii. Debiutował scenografią do baletu „Od bajki do bajki” w Bratysławie. W1995 r. jako asystent Andrzeja Kreütz-Majewskiego rozpoczął pracę w Teatrze Wielkim-Operze Narodowej. Zaprojektował dla tej sceny dekoracje m.in. do spektakli Mariusza Trelińskiego: „Madame Butterfly”, „Król Roger”, „Otello”, „Oniegin”, „Dama pikowa” i „Don Giovanni”. Twórca scenografii m.in. w poznańskim Teatrze Wielkim, warszawskim Teatrze Powszechnym i Teatrze Narodowym. Jego realizacje wystawiane są m.in. w Waszyngtonie, Los Angeles, Moskwie, Petersburgu, Pradze, Berlinie i w Hong Kongu. Autor projektu scenografii do koncertu „Requiem dla mojego przyjaciela” Z. Preisnera oraz – wspólnie z Andrzejem Kreütz-Majewskim – oprawy plastycznej polskiego pawilonu na EXPO 2000.
oceń
0
0
Podziel się

Opinie

Ocena: 0 [0]
~hakuna matata [2010-03-07 16:11]

wielkie rozczarowanie
Najbardziej chyba rani niewykorzystany potencjał. Niesamowita oprawa muzyczna, dobra historia, świetni soliści, którym nie pozostało nic innego jak tylko śpiewać w pustym białym pomieszczeniu. I to właśnie charakteryzowało całą oprawę wizualną - pustka, ubogość, przez większość czasu na scenie nie działo się po prostu NIC! w pewnym momencie drugiego aktu autor oprawy wizualnej zrozumiał co zrobił i dwukrotnie próbował oślepić publiczność - najpierw błyskiem potężnych halogenów , a następnie za pomocą lusterek . niestety nie udało im się. Trzeba przyznać były dwie sceny gdzie coś się działo. nawet ciekawego i interesującego, ale może takim się tylko wydawało dlatego że przez 2,5 godziny wcześniej nie pozostawało nie pozostawało nic innego jak tylko zamknąć oczy i rozkoszować się muzyką. Tylko że to miała być opera nie koncert! wielka szkoda.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~joanna [2010-03-08 19:23]

Zgodne opinie publiczności
Nieczęsta bywa podobna jednomyślnośc wśród publiczności: cudowna muzyka, piękny śpiew i niesmaczna wręcz wizja reżysera i scenografa. Rusałka na wpół sparaliżowana, na wpół nacpana, Wodnik w podkoszulku, zamiast Leśnych Boginek chyba pielęgniarki, Jeżibaba- skrzyżowanie kosmetyczki z salową. Wszystko w zimnej scenerii szpitala, w jakim nikt z nas nie chciałby się znaleźc. Ta opera prosi się o piękne sceny baletowe: tańczące leśne duszki, gości na balu u Księcia. Zamiast tego zaserwowano nam postaci w nocnych koszulach snujące się z kroplówkami i,o zgrozo,papierosami. Szkoda wysiłku orkiestry i cudownie śpiewających wykonawców. Wydaje mi się, że kanał orkiestry to najlepsze miejsce do "podziwiania" tego spektaklu. Z łezką w oku wspominam "Rusałkę", którą miałam okazję oglądac ok. 20 lat temu w Slovenskym Narodnym Divadle w Bratysławie, mimo że pod względem muzycznym to Łódź jest górą. Z lekkim przerażeniem oczekuję premiery "Damy Pikowej".

odpowiedz