Raj na ziemi
wystawa zakończona 7 lutego
Staatsgalerie Stuttgart
Esteta, nerwus i wiktoriański marzyciel uznawany dzisiaj - obok Johma M. Turnera i Johna Constable - za jednego z największych malarzy brytyjskich XIX wieku.
Edward Burne-Jones urodził się 28 sierpnia 1833 w Birmingham. Jeden z czołowych przedstawicieli kręgu Pre-Rafaelitów: malarz, ilustrator, wzornik przemysłowy i witrażysta. Podczas studiów w Kolegium Exeter w Oxfordzie poznaje Williama Morrisa – artystyczną duszę, odtąd swego dożywotniego przyjaciela i partnera w biznesie. W 1856 roku ci złaknieni piękna młodzi ludzie poznają słynnego malarza i poetę Gabriela Rossetti’ego: wkrótce zaczynają pracować pod jego kierunkiem. To artystyczne obcowanie wywiera zasadniczy wpływ na późniejszą twórczość Burne-Jonesa, choć w połowie lat sześćdziesiątych XIX wieku artysta rozluźnia nieco swe duchowe więzy z mistrzem. Maestrię dostrzega wtedy coraz częściej u wielkich mistrzów włoskiego renesansu: Botticelliego, Michelangela, Crivelliego i Giorgione. Jego malarstwo staje się wtedy odrobinę bardziej monumentalne i trochę jakby bardziej ożywione; być może ta przemiana miała jakiś związek z jedyną chyba w jego życiu przygodą pozamałżeńską - nieco ponad trzydziestoletni artysta przeżywa wówczas odważną chwilę fascynacji Marią Zambaco, piękną Greczynką zamieszkałą w Londynie: jej czarodziejska moc większa była ponoć niż samego nawet Merlina...
Równoległym torem jego artystycznej wypowiedzi – zapewniającym również Burne-Jonesowi materialną niezależność – było wzornictwo przemysłowe i projektowanie elementów dekoracyjnych dla firmy William Morris & Co, gdzie artysta pełnił funkcję jednego z dyrektorów. Stosunkowo rzadko zdarza się, aby artysta mógł spełniać się twórczo również jako człowiek biznesu. A już zupełnie rzadko zdarza się, aby honorowano go jeszcze na dodatek tytułem szlacheckim: jako jeden z największych artystów angielskich XIX wieku Edward Burne-Jones w 1894 roku otrzymuje tytuł baroneta. Nie można jednak powiedzieć, aby kiedykolwiek był tym zaszczytem jakoś szczególnie porażony.
Umiera w Londynie 17 czerwca 1898 roku, dosyć niespodziewanie. W Staatsgalerie Stuttgart zakończyła się właśnie bardzo piękna wystawa twórczości tego artysty. Przygotowałem dzisiaj dla Państwa parę obrazów, które zapewne warto zobaczyć i nie tylko: być może warto też przez chwilę posmakować klimatu tamtych czasów..
Zaczniemy od świetnego akcentu pomorskiego, Sidonii von Bork – Czarownicy Klasztornej. Ten piękny portret 20-letniej Sydonii Burne-Jones namalował na podstawie opowieści niemieckiego pastora Johanna Wilhelma Meinholda z pierwszej połowy XIX wieku, przetłumaczonej na język angielski w 1849 roku przez Lady Jane Wilde, matkę Oscara. To historia kobiety pięknej, mądrej i wrażliwej, której uczucie zostaje nagle podeptane. Odtąd ta sama kobieta staje się wiedźmą i jako też czarownica zostaje ostatecznie stracona. Na obrazie zachwyca jej suknia – Burne-Jones skopiował ja z portretu ‘Izabeli d’Este’ Giulia Romano.
Oto gobelin ‘Serce róży’ zaprojektowany przez Burne-Jonesa i wykonany już po jego śmierci, w 1901 roku.
Wspaniały Czarnoksiężnik z połowy lat 90-tych XIX wieku, obecnie w zbiorach Birmingham Museums and Art Gallery. Obok niego młoda kobieta w długiej, rytualnej szacie: kim ona jest, możemy się jedynie domyślać. Uczennicą, ofiarą, klientką ? Co widzi po odsunięciu przez mężczyznę zasłony?
Tajemnicza i złowieszcza ‘The Baleful Head’ z cyklu ‘Perseusz’. Czy rozpoznajecie Państwo głowę ‘Meduzy’ pomiędzy głowami tych Dwojga? Ale też, czy kobieta po prawej dobrze robi wpatrując się w lustro?
‘Księżniczka Sabra’ przywiązana do drzewa, jedna z wielu znakomitych scen cyklu ‘Świętego Grala’ . Czy nie uważacie Państwo, że Sir Edward Burne-Jones dosyć często pokazywał na swych płótnach ubezwłasnowolnione kobiety? Że lubił pokazywać walczących o ich cześć dzielnych rycerzy? I że lubił je wyzwalać? A czynił to znakomicie, niczym sam Święty Jerzy..
Życzę miłych chwil z Sir Edwardem.
Jan Guja, Fundacja Promethidion.eu
Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza! Dodaj opinię!


A kiedy przeczytałam w Super Expressie, że w jury, obok Ireny Santor, Tomasza Karolaka i Dody, zasiądzie jednak Edyta Górniak (j e d n a k, bo gwiazda najpierw zgodziła się jurorować w programie, potem się wycofała – podobno z obawy przed ciętym językiem Dody, żeby w końcu ,wysokością honorariów ,dać się przekonać) zapowiada się super show!

Jestem wędrowcem. Od zawsze. Wcześnie urodziłam dzieci ale nawet gdy były małe cały czas gdzieś podróżowaliśmy. Na plażach nad Atlantykiem rozkładaliśmy namioty, nie dbając o to, czy nie zmyją nas fale, z jednym dzieckiem w nosidełku przy piersi i drugim trzymanym za rączkę przemierzaliśmy nieznane miasta…

W dawnej Polsce, wśród najzamożniejszych warstw społeczeństwa, jadano bardzo obficie i wystawnie. Do dobrego tonu należało przygotowanie takiej uczty bądź bankietu, który przyćmiłby swoim blaskiem i ogromem wszystkie inne i pozostał w pamięci zamożnych na długie lata

3 nowe wystawy w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku
