Kliknij na linki w tekście, a zobaczysz nowe - powiększone obrazy
Wiek XX zawitał do Hagi już pod koniec ubiegłego roku i będzie trwał jeszcze do połowy września. To było szczególne stulecie: już dwudzieste z kolei po znamiennych wydarzeniach na Oliwnej Górze i bogate w niemal wszystko, co może przytrafić się światu: w prawdziwe piękno i dobro, w nieogarniony geniusz; w zło, kłamstwo i paragraf 22; w litość, mądrość i głupotę, w tajemnicze bawarskie zamki (Gerhard Richter,
Schloß Neuschwanstein, 1063:
czy pamiętasz?) i mroczne procesy, chwile wielkie i zimy czyjejś goryczy, w głód i powszechną historię nikczemności: w radość, rozpacz i współczucie. W zbrodnię i bezkarność. Tylu wielkich ludzi wtedy się narodziło i tylu już do dzisiaj przeminęło; tyle było uczuć i tyle lat samotności w czasach dżumy....
W Gemeentemuseum den Haag zobaczymy wiele z tej zmienności minionego już świata, z jego przeciwieństw i paradoksów, z krainy naiwności: zapraszam tam Państwa jeszcze dzisiaj. W sztuce znajdziemy przecież zawsze niemal wszystko. W haskim muzeum wystarczy przymknąć oczy, by usłyszeć oddech tamtych czasów: jest chyba z wolna cichnący, coraz mniej wyraźny i zrozumiały, ale przecież wciąż trwający, nie do przekreślenia, nie do zapomnienia .
W szczególności zapraszam do zobaczenia wspaniałych kwiatów
Glicynii Claude Monet’a, 1925 rok. To doprawdy niezwykle pnącze: jest zwykle ciężkie, wypełnione intensywnymi kolorami i tym zapachem, którego nigdy nie sposób zapomnieć po pierwszym spotkaniu.
Na bajecznego
Czardasza Ernsta Ludwiga Kirchnera, to chyba druga dekada tego wieku. Na radosny, przepięknie
Rozświetlony słońcem młyn Pieta Mondriana, to 1908 rok. Na portret zamyślonej kobiety
Pabla Picassa, to czas zaraz po jego kubizmie. To
Sybille.
Na wszystkie duchy i zjawy zgromadzone wokół swej Niezwykłej Bogini: to czarująca Panna
Sphinx Jana Tooropa, choć to przecież jeszcze XIX wiek, co prawda już jego schyłek. Na Kogoś, Kto
Grzebie i Miesza w Przeszłości (
Jörg Immendorff, 1994,
znaliśmy się wtedy jeszcze tak pobieżnie..)
Wreszcie, na dwa dziwne stwory grające nam swą pożegnalną pieśń: one mają na twarzach czarne maski, na sobie rytualne stroje i obok siebie - dzban z winem. To
Pulcinellas,
Gino Severini, 1922 rok. Czy tę samą muzykę pożegnania będziemy jeszcze słyszeć odchodząc dnia któregoś: jutro, za rok, za dziesięć? Przecież XX wiek już przeminął...
W Hadze są tego stulecia aż dwa piętra i wiele jeszcze innych pereł czystej i wielkiej sztuki.
Zapraszam: JG, Fundacja Promethidion.eu