szukaj:
z ostatnich:
Jules Pascin
Jules Pascin

Artysta o bułgarsko-żydowskim pochodzeniu
Książę Trzech Wzgórz
1885 – 1930
dodane 2009-03-30 (10:59)
  A A A
 


Kliknij na linki w tekście, a zobaczysz nowe - powiększone obrazy


W styczniu zeszłego roku na portalu Fundacji Promethidion.eu pokazałem galerię życia i twórczości mężczyzny bardzo szczególnego: Julesa Pascina. To całkiem bogata prezentacja faktów, fikcji i przemyśleń związanych z jednym z najciekawszych artystów przełomu XIX i XX wieku. Znajdziemy tam słowa Modiglianiego, Hemingway’a i Picassa, słowa samego Pascina i paru jego kochanek: wielu jeszcze innych jego przyjaciół. Zapraszam Wszystkich, którzy mają ochotę i czas spędzić parę chwil z Tym Czlowiekiem. Tych, którzy czasu nie mają - zapraszam na impresję o tworzeniu tej galerii.

JG, marzec 2009

‘(…) Po paru dniach pracy w Akademii Matisse’a Lucy zauważyła, że wszystkie sesje, w których ona pozowała – cieszą się ogromnym i coraz bardziej rosnącym zainteresowaniem studentów i profesorów. Zaczęło się zdarzać, że na sali brakowało już miejsca dla wszystkich chętnych i Mistrzowi Matisse zaczęło to dawać sporo do myślenia. Lucy też o tym myślała: z jednej strony była jeszcze trochę zakłopotana i zawstydzona mając świadomość, że ci wszyscy mężczyźni przychodzą, aby oglądać jej nagość – ale z drugiej strony odczuwała też dumę: już nie dziewczęcą, już bardzo kobiecą. Szybko nauczyła się tej pracy, już bez wahania potrafiła pokazywać swoje ciało tak, jak sobie tego ci mężczyźni życzyli - i w przerwach umiejętnie podtrzymywała ich zapał lekkim, dyskretnym, jakby jeszcze dziewczęco nieśmiałym uśmiechem. A oni snuli się wtedy po kątach dziwacznie i pomrukiwali coś, czego udawała, że nigdy nie rozumie.

Kiedy pojawił się tam kiedyś Pascin, Lucy wiedziała już, kim jest i z czego słynie w całym Paryżu. Od razu poczuła, że jest kimś zupełnie innym w tym artystycznym towarzystwie: nigdy jeszcze żaden mężczyzna w Akademii tak się na nią nie patrzył i nigdy jeszcze tak się przed nikim nie spłoniła. Nie patrząc na niego wiedziała, że obserwuje ją uważnie, bada wzrokiem każdy jej kształt i odcień na skórze i że ten wzrok bezlitośnie i precyzyjnie rozbiera ją dalej, mimo że nic już na sobie nie miała. Mimowolnie zmieniła pozycję na inną i poczuła się znowu tak, jak czuła się parę tygodni wcześniej, kiedy po raz pierwszy stanęła nago przed kilkoma mężczyznami. – ‘Panno Lucy’ – usłyszała wtedy głos Profesora. – Proszę nie zmieniać pozycji, pracujemy dalej.’

W przerwie uciekła szybko do garderoby i okryła się szczelnie płaszczem. Po zajęciach nie udało jej się nie spotkać Pascina: czekał na nią przy schodach i powitał ją słowami, których nie pamiętała, ale po których znowu natychmiast poczuła na swej twarzy bezlitosny rumieniec.

Pascin przychodził potem już codziennie. Lucy przyzwyczaiła się już trochę do jego wzroku i potrafiła już odmawiać mu stanowczo za każdym razem, kiedy proponował jej prywatną sesję w jego własnej pracowni. – Czy ja wyglądam niebezpiecznie, czy Pani się mnie boi? – pytał z tym swoim czarującym uśmiechem. – Jest Pani najpiękniejszą dziewczyną, jaką kiedykolwiek widziałem, a widziałem już sporo. Proszę zrozumieć, że tak naprawdę artystę inspirują pewne tylko doskonałe cechy piękna i każdy z nas rozumie je inaczej. A ja dostrzegam te moje właśnie w Pani i marzę, żebym mógł popracować tylko z Panią. Zapłacę z góry i będzie Pani mogła wyjść, kiedy tylko zechce. Tak Panią proszę!

Lucy długo odmawiała: myślała wciąż o tym, że ma 14 lat, że jej rodzina jest uboga i musiała przerwać szkołę, aby zarabiać na życie. Myślała o tym, że ten młody i przystojny mężczyzna jest znanym malarzem, jest wykształcony i na pewno dobrze wychowany; że najwyraźniej dostrzega w niej to piękno, o którym tak pięknie mówi. Że na pewno nie ma wobec niej złych zamiarów. Myślała też o tym, że przecież była już kiedyś z mężczyzną i że nie powinna się obawiać być z nim sam na sam – nawet jeżeli jej rodzina uznałaby to za coś skandalicznego.

Kiedy Lucy Vidil zgodziła się wreszcie przyjąć propozycję Julesa Pascina – nie przypuszczała, że w efekcie jej paru sesji z tym mężczyzną powstanie szereg wspaniałych, niezwykłych obrazów jej piękna: że po 11 latach dla tego mężczyzny zdecyduje się na coś dla wielu ludzi niewyobrażalnego. Że spędzi z tym mężczyzną najpiękniejsze chwile swego życia - najcudowniejsze, często tak bolesne, jakich nie sposób przetrzymać nie krzycząc w całkiem pustej przestrzeni świata. Nie przypuszczała wtedy, że jeszcze parę lat potem wejdzie do pracowni, którą tak dobrze poznała. Że zobaczy na ścianie swoje imię wypisane w krwistej czerwieni.

Zapraszamy do Galerii Julesa Pascina na portalu Fundacji Promethidion.eu.
To prawdopodobnie najbogatsza impresja o tym Artyście w światowym Internecie. Obcowanie z tym Mężczyzną w Labiryncie wymaga jednak trochę czasu i ochoty. Pozwalam sobie przypomnieć jeszcze raz: jeżeli nie macie Państwo wolnego czasu, ani ochoty - proszę tam nie wchodzić. Proszę tam również nie wchodzić, jeżeli nie macie Państwo co najmniej 18 lat. To rzecz tylko dla Dorosłych.

JG, Fundacja Promethidion.eu
2009-03-29

TAGI: Guja
oceń
0
0
Podziel się

Wiadomości powiązane

Tiziano Vecellio
Edgar Degas
Museo Thyssen - Bornemisza
Ariadna i Bacchus
Hamburger Kunsthalle

Zobacz więcej w serwisach WP

Wikipedia WP



Opinie

Ocena: 0 [0]
hipcia [2009-03-31 08:24]

ale mnie ten artykuł
wciągnął, na chwilę ziemia przestała sie kręcić.

odpowiedz

Moda i obyczaje

Tragiczny koniec uczty polskiej


Jeszcze zanim nastały czasy saskie, w których sztukę picia doprowadzono do doskonałości, wiele było uczt, które kończyły się tragicznie więcej