Polecam, zdecydowanie polecam. Numer marcowy czasopisma "Arteon" może być niezłą inspiracją do różnego typu przemyśleń. Czy prawdziwa sztuka musi się buntować? Co sądzić o filmie Artura Żmijewskiego "80064", w którym artysta zmusza byłego więźnia Auschwitz do ponownego wytatuowania obozowego numeru? Czy należy nazywać to sztuką?
W numerze jest zamieszczona rozmowa
Piotra Bernatowicza, redaktora naczelnego
Arteonu właśnie z
Arturem Żmijewskim. Pojawia się w niej problem
piękna i kiczu. Oto jej fragment:
Piękno jest podejrzane
Z Arturem Żmijewskim rozmawia Piotr Bernatowicz
Piotr Bernatowicz: Jak rozumiesz piękno?
Artur Żmijewski: W ogóle nie myślę o czymś takim, jak piękno. Byłbym skłonny mówić bardziej o paradygmacie estetycznym, o strategiach porozumiewania się estetycznego, o kodach estetycznych, które powodują, że ludzie rozumieją się poprzez obrazy, które wzajemnie akceptują. Jeśli słucham muzyki, lubię raczej takie kiczowate kawałki. (...) Myślę, że ten kicz to kod estetyczny, którym ludzie się świetnie porozumiewają. Jest jednym z naszych wspólnotowych języków. To, że my to lubimy, nie tyle znaczy, że lubimy te dźwięki, ile że lubimy porozumienie. Przyjemność płynie ze zrozumienia innego. Wydaje mi się, że to na tym polega...
Piotr Bernatowicz: Ciekawe, że od piękna przeszliśmy prostą drogą do kiczu...
Artur Żmijewski: Kategoria piękna jest arystokratyczna, służy wykluczeniu, dzieleniu ludzi. Oddzieleniu ludzi pięknych od ludzi brzydkich, rzeczy pięknych od rzeczy brzydkich – dostęp do tych pięknych mają bardziej zamożni, to jest też sposób dyscyplinowania ludzi. Piękno można uznać za jedną z definicji podłości społecznej, oddziaływania jednych na drugich. Stoi za tym przemoc. Chodzi o dyscyplinowanie, dostosowanie wyglądu, nie tylko cielesnego, ale także miejsca, w którym żyjesz. (...)
Zachęcam również do odwiedzenia strony:
http://www.arteon.pl/
Marta Janik