szukaj:
z ostatnich:

Kobieta na pier…wszym planie

dodane 2010-01-21 (14:19)
  A A A
 
Zawód reżyser daje wielką władzę. Oznacza kierowanie ekipą ludzi, odpowiedzialność twórczą i intelektualną za powstające dzieło. A we współpracy z aktorami – pozwala „grać” cudzymi emocjami. Małgorzata Szumowska przekonuje, że kobieta może i potrafi być wodzem

Anna Bimer – Jak często słyszałaś: „to nie jest zawód dla kobiety”?
Małgorzata Szumowska– Na początku mojej drogi – dziesięć, 15 lat temu – dość często. Zwłaszcza od ekip technicznych pracujących przy filmach. Te ekipy są złożone z samych facetów – specyficznych, powiedziałabym, hardcorowych. Z niejednego pieca chleb jedli i na niejednym planie byli. Od nich słyszałam różne uwagi. Zdarzało się to do momentu, kiedy w pełni zrozumiałam, o co chodzi w pracy na planie, czyli przy ostatnim moim filmie „33 sceny z życia”. Teraz chyba już nikt nie miałby odwagi powiedzieć mi czegoś podobnego.

A. B.– Krzysztof Kieślowski przestrzegał córkę Martę, że reżyseria jest ciężkim, niekobiecym zawodem.
M.S.– Mój ojciec mówił tak samo. To jakiś stereotyp.

A. B.– Miał na myśli wysiłek fizyczny? Godziny spędzone na planie, czasem w trudnych warunkach?
M. S.– Nie. Zawsze byłam dużą, dorodną osobą, pełną energii, silną. Miał na myśli koszt psychiczny. Uważał, że kobiety są bardziej delikatne w sferze emocjonalnej, trudniej im znosić odpowiedzialność, stres, a zwłaszcza krytykę. Sądził, zresztą moim zdaniem niesłusznie, że kobiety bardziej przejmują się tym, co o nich mówią inni, biorą sobie to do serca. Podczas gdy mężczyźni są na tyle ambitni i ukierunkowani na sukces, że nie zwracają uwagi na komentarze za ich plecami. Tata był z innej epoki, wtedy głos kobiet dochodził słabiej niż dziś, inaczej patrzyło się na kobiety. Teraz bardzo powoli coś się zaczyna zmieniać. Stereotypy upadają jeden po drugim. Dla mnie w ogóle rozmowa o kobiecych cechach, zachowaniach itd. jest śmieszna. Nie kupuję pojęcia „cechy kobiece”; są cechy ludzkie, a kobiety dają sobie radę często lepiej niż mężczyźni. Choć do dziś pamiętam, że gdy koleżanka na studiach, reżyserując etiudę, rozpłakała się na planie, zostało to uznane za niedopuszczalne, pewnie w wypadku faceta patrzono by na to z większą wyrozumiałością. A prawda jest taka, że niezależnie od płci własny plan filmowy to nie miejsce na sentymenty.

A. B.– Dlaczego? Bezbronna, zagubiona kobietka, nawet najbardziej twórcza, zginie w konfrontacji ze zgrają facetów noszących kable?
M. S.– Na pewno poważania u nich nie zyska. Wielu z nich jest szowinistami. To zdeklarowani macho, faceci wielcy, silni, obsługujący wózek, noszący lampy... Wyrażają się mocnym językiem, potrafią być chamscy i traktują kobietę w sposób przedmiotowy, czyli myślą i mówią o niej w kategoriach „o, ładna dupa”. Taka jest smutna prawda.

A. B. – Jak się opanowuje taką „ludożerkę”, bo rozumiem, że to ten kaliber?
M. S.– Tak, to jest ludożerka. Ale ja to nawet lubię, lubię sobie z nimi radzić i wspólnie pracować. Przy pierwszym filmie miałam doświadczoną ekipę, a drugi reżyser, ok. sześćdziesiątki, otoczył mnie opieką i starał się mi pomagać. Ale był tam też słynny „tyczkarz”, bodajże Druś, który bywał w ekipach Kieślowskiego i Holland. Na planie miała miejsce jakaś ostra sytuacja konfliktowa, gdzie ja się stanowczo postawiłam. I wtedy właśnie Druś powiedział: „Widzę, pani Małgosiu, że pani będzie reżyserem”.

A. B. – Byłaś stanowcza i ostra, również w słowach?
M. S.– Też, oczywiście, ja potwornie klnę. Ale bywam także bezwzględna. Podczas kręcenia „Ono” miałam zgrzyt z ekipą, wyczułam, że oni coś tam gadają sobie po zdjęciach, w hotelu, że może ja sama nie wiem, czego chcę, może nie umiem... Zaczynałam to czuć i nie wiedziałam, jak zareagować. Miałam wtedy 27 czy 28 lat. Ale robiłam swoje. W pewnym momencie, to chyba był dziesiąty dzień zdjęciowy, przedłużała się praca i ktoś nagle przez radio powiedział, że zdjęcia się przeciągają, bo reżyser nie wie, czego chce. Krew mi trysnęła do twarzy i zrozumiałam, że jeśli w tym momencie nie zareaguję, to polegnę. Zwołałam całą ekipę przez radio i oświadczyłam tej osobie, że jeszcze jeden podobny komentarz i się rozstajemy. I byłam bardzo ostra. Tylko że mnie to strasznie dużo kosztowało. Teraz myślę, że ojciec właśnie takie sytuacje miał na myśli, przestrzegając przed zawodem reżysera – nieważne, czy dla kobiety, czy mężczyzny.

A. B. – Odchorowałaś tę scysję? Nie spałaś w nocy?
M. S.– Tak. To był dla mnie duży ubytek energii.

A. B.– W takim razie jesteś ostra z natury czy to wypracowana postawa?
M. S.– Ja taka jestem. Długo nie zwracam uwagi na coś, bo mi szkoda energii, ale jak następuje przekroczenie granicy, zawsze sięgam po środki ostateczne. I zwykle robię sobie wrogów, bo wtedy nie jestem już dyplomatą. Dlatego przed kręceniem „33 scen z życia” zebrałam ekipę dzień przed zdjęciami i wygłosiłam mowę o moich zasadach: jak chcą komentować, to tak, żebym nie słyszała. Jak usłyszę, wyrzucam z pracy. Bo może im się wydawać, że pracuję nieprofesjonalnie, ponieważ stosuję niekonwencjonalne metody. Ale wiem po co i dlaczego. Efekt był taki, że miałam ekipę bardzo zdyscyplinowaną. Wtedy uznałam, że nie ma innej drogi, jak wziąć sprawy od początku w swoje ręce.

1 2 3 z 3
oceń
0
0
Podziel się

Wiadomości powiązane

W Galerii Starej ZPAF

Zobacz więcej w serwisach WP

Teleshow.pl

Pytamy.pl

Moto

Wiadomości



Opinie (0)

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Blogi

Świąteczne aukcje w DESIE Unicum


XXI Aukcja Sztuki Współczesnej oraz 172 Aukcja Dzieł Sztuki odbędą się 15 grudnia (czwartek) o g. 19, natomiast 11 Aukcja Młodej Sztuki odbędzie się 20 grudnia (wtorek) o g. 19. Wszystkie licytacje będą miały miejsce w siedzibie domu aukcyjnego DESA Unicum, ul. Marszałkowska 34-50 więcej

Moda i obyczaje

Ślub sprzed dwustu lat


W środowisku arystokratycznym ślub poprzedzony był wręczeniem pannie młodej przez pana młodego podarunków weselnych: najmodniejszych materiałów na suknie, efektownych szali, pięknych fute więcej