Wirtualna Polska Wirtualna Polska - kultura
szukaj:
z ostatnich:
Leonardo da Vinci
Leonardo da Vinci

Trzy portrety (1)
Cecylia Gallerani
Budapest
dodane 2009-11-19 (11:27)



Kliknij na linki w tekście, a zobaczysz nowe - powiększone obrazy


Ten pełen ukrytej głębi portret młodej kobiety ze zwierzątkiem na ręku prezentowany jest obecnie w Muzeum Sztuk Pięknych w Budapeszcie - Szépművészeti Múzeum, jak mawiają nasi bratankowie. Od dwóch tygodni trwa tam właśnie bardzo bogata i wysmakowana wystawa największych arcydzieł sztuki włoskiej epoki renesansu i baroku: ‘Od Botticelli’ego do Tycjana’. Będzie ona trwała aż do połowy lutego 2010.

Wkrótce zaprosimy Państwa na znakomite fragmenty tego wielkiego artystycznego wydarzenia u stóp Góry Gellerta, ale rozpoczniemy akcentem bardzo szczególnym: drugim - w kolejności chronologicznej - z trzech najważniejszych portretów kobiecych Leonarda da Vinci w jego twórczości.

Portret ‘Damy z gronostajem’, znany bardziej jako ‘Dama z łasiczką’, namalowany został przez Leonarda da Vinci pod koniec lat osiemdziesiątych XV wieku. To jedyne dzieło tego artysty w polskich zbiorach: od 1800 roku stanowi ono własność rodu Czartoryskich, obecnie we władaniu Fundacji Czartoryskich; na co dzień jest chlubą Muzeum Narodowego w Krakowie. Wartość tego obrazu szacowana jest - oczywiście tylko dla celów ubezpieczeniowych - na nie mniej niż 300 milionów euro, ale dla świata sztuki nie ma on w rzeczywistości żadnej rozsądnej ceny: jest po prostu bezcenny.

Wbrew protestom krakowskich muzealników i konserwatorów sztuki, mocą decyzji właściciela – Fundacji Czartoryskich – ‘Dama z łasiczką’ została wypożyczona do lutego 2010 Muzeum Sztuk Pięknych w Budapeszcie, aby uświetnić otwartą tam 28 października wielką wystawę renesansowej sztuki włoskiej.

Ten wielki portret Mistrza Leonarda przedstawia niespełna 17-letnią Cecylię Gallerani, wschodzącą gwiazdę mediolańskich salonów, kobietę piękną i wszechstronnie utalentowaną: oprócz urody, znana była wtedy ze swej biegłości w posługiwaniu się greką i łaciną, ze swych poezji i filozoficznych dysput w kręgach mediolańskich elit intelektualnych. Ale przede wszystkim w Mediolanie stała się znana za sprawą swej grzesznej i odważnej miłości do najpotężniejszego wówczas człowieka w Mediolanie: Lodovica Sforzy. dla swej śniadej cery zwanego ‘Il Moro’, a przez innych jeszcze – ‘Ermellino’, ‘Gronostajem’; w czasach, kiedy młodziutka Cecylia Gallerani pozowała Mistrzowi Leonardo do tego obrazu – Lodovico Sforza sprawował niepodzielną władzę w Mediolanie jako regent małoletniego bratanka Gian Galeazzo Sforzy (ojca Bony Sforzy): po jego śmierci, w 1494 roku, został już udzielnym Księciem Mediolanu. Był to zapewne bardzo przystojny mężczyzna, pełen szerokich horyzontów myślowych i wielkich ambicji, twardy i bezwzględny w swych zamysłach i czynach - ale takoż niespodziewanie rozmiłowany w pięknie. A widział je przecież li tylko w dwóch ziemskich obszarach: w kobietach i w sztuce. I w obu tych obszarach z ochotą wielką i znawstwem udzielać się był raczył…

Szczególna symbolika tego obrazu związana jest ze stanem ducha i ciała modelki: Cecylia Gallerani jest już w ciąży z przyszłym Księciem Mediolanu, wkrótce urodzi mu syna, Cesare. Wydaje się być szczęśliwa i rozkochana, dumna ze swego wyboru i pełna nadziei. Zwierzątko – jedni mówią, że to naprawdę gronostaj, inni twierdzą, że łasiczka – a jeszcze inni doszukują się w nim cech albinotycznej fretki – osłania jej kształty zmienione ciążą: proszę zwrócić uwagę na ułożenie ciała tego czujnego stworka i na pieszczotliwe palce kobiety. Inaczej zresztą być nie mogło: wierny kochanek i dzielny ojciec dziecka przygotowywał się już do zaręczyn ze swą przyszłą żoną, szlachetnie urodzoną Beatrice D’Este – i żaden najmniejszy ślad jego ubocznej jurności nie mógł być przecież publicznie pokazany...

Ale najbardziej interesujące w tym obrazie jest chyba to, czego w nim nie ma: albo przynajmniej nie można tego dostrzec gołym okiem i żadnym innym zwykłym ludzkim sposobem. To skrycie nienamalowany przez Mistrza fragment z namiętną, miłosną sceną kobiety i mężczyzny w marmurowej pałacowej łaźni, scena zakończona niespodziewanym jej wykrzyczeniem: ‘- Ermellino, Ty Mój Najdroższy (…): chyba mnie teraz nie zostawisz..? ‘ Pomimo wielokrotnych prób podejmowanych w Waszyngtonie z użyciem najnowszych technik radiologicznych – jakichkolwiek śladów tego fragmentu na obrazie Leonarda da Vinci nigdy niestety nie odnaleziono. Opowiemy o tym jeszcze kiedyś.

Botticelli to Tatian
Masterpieces of Two Centuries of Italian Art
Szépművészeti Múzeum
28 October 2009 – 14 February 2010

JG, Fundacja Promethidion.eu

Wiadomości powiązane

Łzy Erosa
Leonardo da Vinci
Koninklijke Musea voor Schone Kunsten van België
Pigmalion i Galatea
Edvard Munch und das Unheimliche

Zobacz więcej w serwisach WP

Książki

Muzyka

Polska jest fajna

Wiadomości

Film


REKOMENDACJA
Polecam wiadomość:
 
Rekomendowana:
bardzo
A TERAZ...
wyslij znajomym  Wyślij znajomym
drukuj  Drukuj

 
 

Opinie: 2 beta

  • 2009-11-24 20:04
    ~jj

    ....

    gdzi jest tło? Dołożyli ale nic wartego uwagi

  • 2009-11-24 12:57
    ~Uczeń

    światełko

    Moje odczucie jest takie : Ktoś po Leonie dołożył tam swego pędzla . Pod prawą ... »

Masz swoje zdanie? Przedstaw je! Komentuj zgodnie z Zasadami Opinii.
Więcej różnych opinii i komentarzy znajdziesz na forum.wp.pl.

Patronaty

Migrena Antoniny Grzegorzewskiej w Teatrze Współczesnym

Dramat inspirowany jest opowiadaniem „Macierzyństwo” norweskiej noblistki Sigrid Undset więcej

Ćwicz kicz

Kicz językowy


Kicz językowy w prasie kobiecej jest absolutnie bezwartościowy - pisze Magda Wosiek więcej

Moda i obyczaje

Metody konserwacji win


Zanim nadeszła epoka pasteryzacji, przechowywanie żywności stanowiło nie lada wysiłek. Mięso i ryby można było konserwować przy pomocy soli więcej