Święto Fotografii
po raz czterdziesty
do 13 września
Tego lata w prowansalskim Arles spotkałem nie tylko Willema, a mówiąc bardziej konkretnie - nie tylko jego niespokojnego ducha włóczącego się polnymi drogami nieopodal tego uroczego miasteczka. Tamtejsze 40-te już święto fotografiki światowej zgromadziło w tym roku wiele znakomitości i można było się doprawdy zagubić w całym tym ogromnym bogactwie tematów, technik i artystycznych intencji. Dlatego też dzisiaj zapraszam Państwa na parę tylko wybranych motywów – po całą resztę wypada niestety pojechać już do słonecznej Francji.
W podwójnej roli w tym roku – artystki i kuratora wystawy - wystąpiła w Arles Nan Goldin, jedna z najbardziej współcześnie cenionych mistrzyń fotografii. Jej znakomity cykl ‘Ballada o seksualnej zależności’ daje dużo do myślenia nie tylko samym swym tytułem: poszczególne fragmenty tej jakże szczerej i mądrej opowieści skłaniają do bardzo wnikliwego spojrzenia na damsko-męskie bycie razem. Scena z Brianem i Nan w łóżku, New York 1983 rok, powinna – jak sądzę - stanowić przedmiot bardzo uważnych i pogłębionych studiów na wszystkich psychologicznych uniwersytetach świata.
Faktycznie obrodziło psychologią tego roku w Arles: nie wiem, czy Państwo pamiętacie, kto to była w greckich mitach Jokasta i jakie były losy tej kobiety. Zapominalskich zapraszam do lektury Parandowskiego albo Graves’a, ale w Arles szczególnie do spojrzenia na Jokastę Lucien’a Clergue z tego roku: wykorzystanie słynnego obrazu Gustave Moreau sprzed półtora już wieku - daje tym razem efekt naprawdę wielki, godny co najmniej chwilowego zamyślenia…
Jest w Arles sporo scen miłosnych: i tych zupełnie zwyczajnych, choć trochę inaczej pokazanych ( Antoine D’Agata, Cykl ‘Agonia’) – i tych trochę inaczej zwyczajnych, choć tak przecież zupełnie normalnie pokazanych: Jim Goldberg, Hollywood et Highland, 1988. To chyba bardzo dobrze, nihil novi sub sole.
Ale mnie tym razem przyciągnęły inne sceny z życia Wyprostowanych: przejmujący moment składania sobie życzeń świątecznych przez ludzi oddzielonych od siebie MUREM. To Berlin Zachodni, jest grudzień 1961. Czy Ci Po Tej Stronie naprawdę mają nadzieję, że Ci Po Tamtej Stronie ich widzą, słyszą, jeszcze wciąż czują…? Czy wierzą, że dane im kiedyś jeszcze będzie spędzić jakieś święta razem? Te, czy inne, ruchome bądź nie: jakiekolwiek jeszcze kiedyś chwile wspólnego przeżywania..? A przecież to dylemat Wszystkich Rozdzielonych, nie tylko tych oddzielonych od siebie murem ze zbrojonego stalą betonu i kolczastego drutu..
A także motywy naszych czeskich braci: jak wspaniale jest zobaczyć Wielkiego Człowieka pijącego różne dobre rzeczy w towarzystwie Pięknej Kobiety: to było tak niedawno temu, zaledwie parę nocy świętojańskich wstecz i naprawdę nie wierzę, że to były tylko niewinne spotkania czeskich dysydentów.. (Bohdan Holomiček, Vaclav Havel z Pewną Panią ;-))
Ale również mroczne karty naszej polskiej historii: czołg na ulicach Trutnova. Jest rok 1968, pojazd ma na pancerzu godło polskich sił zbrojnych. Być może gdzieś w tle powiewa czeska flaga narodowa: ale to już Jan Saudek - artysta, który podobno wtedy vubec ne existoval. Ale Jana tym razem w Arles nie było.
JG, Fundacja Promethidion.eu
Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Jeszcze zanim nastały czasy saskie, w których sztukę picia doprowadzono do doskonałości, wiele było uczt, które kończyły się tragicznie

Nowa płyta "Siesta Festival 2012"
