Kliknij na linki w tekście, a zobaczysz nowe - powiększone obrazy
16 października 1553 roku - 455 lat temu - zmarł jeden z największych niemieckich artystów XVI wieku:
Lucas Cranach I, zwany
'Starszym'. Stworzył wiele wspaniałych dzieł na drewnie i płótnie. Pokazywał świat, krajobrazy i ludzi. Ich ciała. Twarze.
Widziałem już sporo obrazów tego Twórcy i niemal wszystkie były dla mnie ogromnym przeżyciem. Zapamiętałem też prawie wszystkie.
Zapamiętałem
twarz Chrystusa z cierniami rozrywającymi skórę jego głowy.
(...) Samo unicestwienie to chyba trochę za mało; cóż to jest zabić życie w człowieku, zabrać mu oddech i pozbawić czucia. Wystarczy na to zwykle krótka chwila, jeżeli wiemy, jak to robić. Ale właśnie ta krótkotrwałość zabijania - to, że zabijany przez nas człowiek tak szybko zwykle traci czucie i nie będzie już potem reagował na nasze słowa i dotknięcia, nie będzie już na nic reagował i przestanie być uczestnikiem tej zabawy - ta nasza ludzka mądrość sprawia, iż najczęściej proces unicestwiania czyjegoś życia staramy się rozciągnąć czasie. Chcemy dać szansę odczuwania życia dłużej. Bólu.
A więc najpierw zadajemy ból: a jest na to tyle sposobów i tak niewyczerpana jest w tym względzie ludzka wyobraźnia - że nawet nie silę się wymieniać pierwszych stu najbardziej dotkliwych. Zresztą nie ma bólu uniwersalnego: każda istota żyjąca, póki żyje - odbiera ból po swojemu. Dlatego też najlepiej dobierać sposób i narzędzia bardzo indywidualnie - a najlepiej jest znać psychikę, marzenia i lęki zabijanego: im lepiej go znamy, tym większy ból mamy szansę mu zadać.
Zapamiętałem też twarz pięknej
Wenus.
Twarz jakże sprawiedliwego
Parysa.
Twarz Zwycięskiej
Salome.
Twarz Jana.