szukaj:
z ostatnich:
Miasto na Piaskach
Miasto na Piaskach

Tel Aviv lat 30. w obiektywie Zewa Aleksandrowicza
dodane 2009-06-28 (10:49)
  A A A
 

W pracach krakowskiego fotografa Tel Awiw uchwycony jest w momencie przeistaczania się z małego prowincjonalnego przedmieścia Jaffy w biznesową i kulturalną stolicę współczesnego Izraela. Wystawa upamiętnia 100. rocznicę powstania miasta.

Pod honorowym patronatem Ambasady Izraela w Warszawie. We współpracy z Festiwalem Kultury Żydowskiej.

Wernisaż wystawy:

Niedziela, 28 czerwca, godz. 16.30
Wernisaż z udziałem rodziny Aleksandrowiczów. Wstęp wolny

Na początku był piasek. Potem było „U wrót nowego życia” Teodora Herzla. A następnie narodziło się marzenie, utopijne marzenie, aby wybudować żydowskie miasto na ziemi Izraela. Potem już budowano ulice, domy, ogrody. Najpierw prowincjonalne z charakteru, przytulne, ale monotonne, później odważniejsze, łączące w sobie sprzeczności. Od początku swojego istnienia Tel Awiw był miastem, które rozkwitło gdzieś pomiędzy obietnicami a ich realizacją, marzeniami a rzeczywistością.

W 1909 roku Tel Awiw był jeszcze niezapisaną „białą kartą”, ale już od lat 30. zamienił się w wielki plac budowy. Były to decydujące dni w historii miasta. Pod koniec trudnego okresu, kiedy w 1936 roku zmarł burmistrz Meir Dizengoff, Tel Awiw był już ukształtowanym bytem. Z małego, przybrzeżnego miasteczka z ambicjami, przeistoczył się w głośną metropolię, znaną na całym Bliskim Wschodzie.

Pierwsze „miasto żydowskie” przyciągało niekończącą się rzeszę imigrantów, którzy pomimo syjonistycznej anty-urbanistycznej propagandy, układali swoje nowe życie na kształt tego, które prowadzili w europejskich miastach. Zamiast wpajanej ideologii postawilli na improwizację i spontaniczność, dzięki czemu narodziło się zróżnicowane i unikalne miasto.

Zew Aleksandrowicz, syn handlarza papieru z Krakowa i entuzjastyk ruchu syjonistycznego, dał się ponieść duchowi czasów. Swoje pierwsze podróże do Izraela odbył w latach 1932 – 1935. Wtedy zadecydował się zamienić ulice Krakowa na ulice Tel Awiwu. W 1936 roku osiadł w mieście i założył rodzinę. Pomimo (a może właśnie z powodu) różnic pomiędzy jego miastem rodzinnym a nową ojczyzną, został na stałe w Tel Awiwie.

Na pierwsze wyprawy do Palestyny Aleksandrowicz zawsze zabierał aparat fotograficzny. Wpasowywał się w uliczny tłum oblężający miasto i rejestrował swoje wrażenia. Tel Awiw był wtedy młodym miastem o wielu twarzach, powstającym dosłownie na oczach mieszkańców. Miastem, które stało się schronieniem dla wielu kultur żyjących ze sobą na zwartym i dość niewielkim obszarze. Fotografowi udało się uchwycić ducha pluralizmu na ekspresyjnych czarno-białych fotografiach.

Aleksandrowicza pociągało unikalne połączenie bogactwa kultury żydowskiej, widocznego na każdym rogu – na reklamach i słupach ogłoszeniowych, w nagłówkach gazet i na afiszach kin, i nieskrępowanej swobody, która dominowała na ulicach – krótkie spodenki, bose stopy, zwierzęta na ulicy. Na jego fotografiach widoczny jest kontrast pomiędzy zorganizowanym życiem miejskim (nowoczesne domy, wybrukowane ulice) a wolną przestrzenią, która nie poddała się procesowi urbanizacji (wydmy, plaża, bezgraniczne morze).

Tel Awiw na fotografiach Aleksandrowicza jest młodym miastem z domami uformowanymi przez słońce, piasek i morze, którego rozwojowi towarszyszył nieograniczony optymizm. Miastem, którego istotą jest obietnica nieustannej zmiany, rozkwitu, ciągłego wzrostu. Aleksandrowicz upamiętnił moment, w którym ludzkie aspiracje, chęci i marzenia materializują się w miejskim pejzażu.

Żydowskie Muzeum Galicja
ul. Dajwór 18
31-052 Kraków

1 2 z 2
oceń
0
0
Podziel się

Wiadomości powiązane

Oblicza oporu. Wojenne fotografie Faye Schulman, żydowskiej partyzantki
Nazywali mnie Majer Lipiec...
Festiwal Kultury Żydowskiej
Aleksandrowicz Zew (Wilhelm)
Schuman Faye

Zobacz więcej w serwisach WP

Wikipedia WP

Wikipedia WP

Film

Film



Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Wywiady

Przed premierą Arabeli


Wywiad z reżyserem Pawłem Aignerem, reżyserem "Arabeli" więcej

Moda i obyczaje

Tragiczny koniec uczty polskiej


Jeszcze zanim nastały czasy saskie, w których sztukę picia doprowadzono do doskonałości, wiele było uczt, które kończyły się tragicznie więcej