Łzy Erosa (2)
Museo Thyssen-Bornemisza
Madryt
Wśród wiodących motywów madryckiej wystawy znajdziemy między innymi NARODZINY WENUS: jak powszechnie wiadomo owa piękna kobieta, φροδίτη – prawdziwa grecka bogini miłości - wyłoniła się o wschodzie słońca u brzegów cypryjskiej wyspy Paphos, chociaż niektórzy upierają się, iż było to w Cytherze. Tym niemniej jednak niemal wszyscy znawcy tematu zgodni są co do jednego: była ona owocem nagłego porannego zetknięcia się obciętych, boskich genitaliów Uranosa - z morską pianą: ciepłą i o odcieniach delikatnego niewinnego różu. Taką ją przecież pokazał Botticelli i nie ma chyba żadnych podstaw, aby po tylu latach nie wierzyć Mistrzowi. A ponieważ w podobnym tonie wypowiedział się Tiziano Vecellio prawie pół wieku potem – wydaje się, iż dzisiaj możemy przyjąć za pewnik, że obok tej boskiej kobiety żaden męski śmiertelnik nie miał nigdy szansy przejść zupełnie obojętnie.. W każdym razie w Madrycie dzisiaj nie zobaczymy ani Sandra Botticelli’ego, ani Tycjana – zobaczymy za to cudowne kształty tego bóstwa w wydaniu dwóch znakomitych XIX-wiecznych akademików francuskich: Adolphe William’a Bouguereau i Amaury-Duval’a. Oprócz tych dwóch znakomitości tematu - w Madrycie będziemy mieli też szansę zbliżyć się rzeźby Auguste Rodin’a, fotografii autorstwa Rineke Dijkstry ( to ta wersja bardzo przyzwoita) i obrazu Johna Currin, na którym z łatwością dostrzeżemy wilka w owczej skórze. Zapraszamy więc na ten fragment wystawy.
Drugim ważnym leitmotivem ekspozycji w Museo Thyssen-Bornemisza jest urocza kobieca postać, którą chyba wszyscy znają od co najmniej stu lat, a może i więcej: Ewa i jej wierny rajski adorator - wąż. Owego KUSICIELA, jakże pięknego agenta, wysłannika Szatana - w Madrycie reprezentują wizje sporządzone doskonałymi rękami Franza von Stuck’a, Paula Gauguin, Henri de Toulouse-Lautrec’a – i jeszcze jedna bardzo szczególna: słynny obraz ‘Zaklinającej węże’ Henri Rousseau, Celnika. One wszystkie korespondują jakże znamiennie w Muzeum ze współczesnymi fotograficznymi wizjami ‘Nastassii Kinski’ Richarda Avedon’a i perwersyjnymi zdjęciami James’a White, żeby tylko ich wspomnieć.
O innych motywach i innych jeszcze wizjach opowiemy jednak dopiero w następnym odcinku..
JG, Fundacja Promethidion.eu
Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Jeszcze zanim nastały czasy saskie, w których sztukę picia doprowadzono do doskonałości, wiele było uczt, które kończyły się tragicznie

Nowa płyta "Siesta Festival 2012"
