Zacznę od zdementowania wiadomości, którą, za jednym z tabloidów, podałam tydzień
temu. Otóż, jak doniósł w t y m tygodniu magazyn Show, nieprawdą jest, że prowadzący polsatowski program „Tylko nas dwoje” Katarzyna
Cichopek i Mariusz
Kałamaga do tego stopnia rozczarowali stację, że po pierwszym odcinku zostali wysłani na szkolenie konferansjerskie. Wiadomość tę zdecydowanie zdementował mąż i menedżer aktorki, Marcin Hakiel. Zaprotestował również Mariusz
Kałamaga zapewniając, że nikt nie wysalał ich na żadne szkolenie.
A szkoda.
A skoro już o tym programie…Okazuje się, że zawsze uśmiechnięta Kasia
Cichopek podczas prowadzenia show przeżywa prawdziwe katusze. W szpilkach na 10-cio centymetrowych obcasach, przed każdym pojawieniem się na antenie (a pojawia się co i rusz) musi pokonywać prawdziwy tor przeszkód, schodami w dół i w górę. Jak informuje Fakt, doszło ponoć do tego, że w drugim odcinku mało brakowało, a gwiazda nie zdążyłaby na czas dobiec przed kamerę, by pożegnać się z widzami. Siłą woli, dosłownie w ostatniej chwili, pojawiła się przy Mariuszu Kałamadze, by wyksztusić jedno zdanie.
I całe szczęście. Nie, że tylko jedno, tylko, że zdążyła. Bo, zdaniem anonimowego informatora z ekipy produkującej show – kamera ją lubi, ludzie też.
Z innych dobrych wiadomości o Kasi
Cichopek…Z magazynu „Świat&Ludzie”:
Aktorka ma, wbrew pozorom, głowę na karku. Potrafi dobrze negocjować i walczyć o swoje.
W to akurat wierzę.
I jeszcze przypomnienie z Newsweeka: ”Jakiś czas temu
Cichopek wsławiła się stwierdzeniem, że jest telewizyjną ikoną. Zapracowała na to rolą w serialu „M jak miłość” i prowadzeniem, obok Ibisza, programu „Jak oni śpiewają”. Teraz (Newsweek cytuje za Pudelkiem) aktorka idzie jeszcze dalej i zaznacza, że dzięki zawodowemu rozstaniu z Krzysztofem Ibiszem nie zostanie zapamiętana jako ozdoba przy nim.”
I rzeczywiście zapamiętana nie zostanie – prorokuje Newsweek.
Z kolei Super Express zastanawia się :”Czy to już koniec pięknego romansu aktora Piotra Gąsowskiego i tancerki, Anny Głogowskiej?
Bo wydaje się – zauważa gazeta – że ich związek chyli się ku upadkowi.
Widzów „Tańca z gwiazdami” coraz bardziej ponoć razi brak zaangażowania „Gąsa” w życie rodzinne. (P o n o ć bo mnie osobiście nie razi) Jedyne, na co go stać – kontynuuje Super Express – to wygłaszanie mimochodem pytań do swojej partnerki – Aniu, co tam słychać w domu?
Moim zdaniem, jeśli pyta, to znaczy, że jest zaangażowany.
A propos pytań…We wspomnianym już dziś magazynie SHOW, Joanna Łazarz pyta Kubę Wesołowskiego (gwiazdę serialu „Na Wspólnej”) czy nie żałuje, że nie poszedł do szkoły aktorskiej?
- W Stanach – odpowiada
Wesołowski – ludzie dostają Oscara bez szkoły aktorskiej. Mówi się, że dobry aktor zawsze się obroni.
W tym momencie już chciałam życzyć Kubie wyjazdu do Stanów, ale, jak wynika z dalszej części wywiadu, aktor nie zamierza wyjeżdżać z Polski.
- Mam świadomość – mówi – że jak wyjadę, mogę wiele tutaj stracić. Co roku przybywa młodych aktorów, z którymi muszę rywalizować o role.
No cóż…Oscar musi, niestety, poczekać.
Z bardziej budujących wiadomości…Zdaniem Joanny
Brodzik, którą w telewizji poznajemy teraz „Od kuchni” – „zapachy i smaki potraw mogą zdziałać bardzo wiele. Jeśli brakuje między ludźmi bliskości - mówi gwiazda - powinni może wspólnie zająć się wyrabianiem ciasta drożdżowego. I zobaczyć, co z tego wyniknie.
- Drożdżowiec – zadziwia się przeprowadzający wywiad dla Gali dziennikarz – może uratować rozpadający się związek…A – szybko dopytuje – jaka potrawa jest miłością?
-Rosół, bulion, wywar – wyjaśnia
Brodzik – Jest sokiem życia. Dobrze zrobiony może postawić na nogi nieboszczyka, usunąć kaca i uleczyć złamane serce.
- Myślisz seks – dociska dziennikarz – i co widzisz w kuchni?
- Białe szparagi. Uwielbiam ten moment – ekscytuje się gwiazda – Czerwiec. Kiedy się
pojawiają. Te wszystkie, bezkarne myśli, które można mieć w głowie, wybierając pęczek złożony z tych właśnie, a nie innych szparagów. Prawdziwe kobiety powinny to zrozumieć.
Chyba, myślę, nie jestem prawdziwą kobietą Bo nie rozumiem. Może dlatego, że nie kupuję białych, ani jakichkolwiek szparagów w pęczkach, tylko w słoiczkach?
W pęczkach natomiast kupuje marchewkę. Dlaczego o tym mówię?
Bo, jak dowiedziałam się z wczorajszego Faktu, Ola Kwaśniewska na przykład jest piękna i zgrabna bo je marchewki. Było zdjęcie…faktycznie. Piękna i zgrabna. Na mnie marchewki tak nie działają, ale spróbować warto.
A poza tym… smacznego jajeczka i wesołego zajączka!.
.
.