Kliknij na linki w tekście, a zobaczysz nowe - powiększone obrazy
Dla wielu Sigmar Polke pozostał człowiekiem lat siedemdziesiątych: był to w Europie czas kultury hippisowskiej, ruchów zimnych i wyzwolonych kobiet, także czas terroryzmu, nieskrępowanego niczym seksu, narkotyków i dziecięcej niekiedy naiwności. Ale przedtem były lata sześćdziesiąte, czas
'realizmu kapitalistycznego', który dwudziestoparoletni Polke uprawiał namiętnie, między innymi z Gerhardem Richterem. A potem przyszły lata osiemdziesiąte i Polke objawił się być kimś znowu innym. Niełatwo opisać tego artystę. Jak wyjaśnia Goetz Adriani, kurator jednej z największych wystaw Sigmara Polke i znawca jego twórczości,
'(...) nie jest to proste, bo Polke jest jak kameleon, który zmieniał formy swej stylistyki: zaczynał od zrastrowanych obrazów i fotografii, które robił już w latach 60-tych we współpracy z Gerhardem Richterem. Z połowy lat 60-tych datowane są także tekstylne obrazy, gdzie łączył zupełnie zwyczajne materiały, obrusy, tkaniny przemysłowe – potem nakładając na nie farbę. W ten sposób banalne wzory tkanin stają się blejtramem – tą techniką artysta posługuje się po dziś dzień. Po collagach przyszedł w latach 80-tych czas na abstrakcję: czysty informel, struktura rozlanej farby, przypadkowość, nieco tylko sterowana. I wreszcie późniejsze prace: na tkaninie poliestrowej, półprzezroczyste obrazy w wyraźną strukturą, gdzie wierzchnia i spodnia część obrazu korespondują ze sobą.'
Sigmar Polke urodził się w 1941 roku w Oleśnicy, na Śląsku. Po wojnie jego rodzina przeniosła się do Turyngii, potem do Nadrenii, do Düsseldorfu - ale po drodze był jeszcze Berlin Zachodni. W Düsseldorfie, w latach 1959-60 Polke uczył się malowania na szkle, dwa lata później był już studentem Akademii Sztuk Pięknych tamże, w pracowni
Gerharda Hoehme i
Otto Goetla. Tu poznał
Gerharda Richtera. Z nim to właśnie i Konradem (Fischerem) Lueg’iem oraz trzecim z trójcy – Oskarem Kuttnerem - w 1963 roku zorganizował swą prowokacyjna wystawę pod tytułem
"Demonstracja na rzecz kapitalistycznego realizmu": zakwestionował w niej - wprost wyśmiał – wszechpanujący wtedy w Niemczech kult konsumpcji materialnej i ówczesne społeczne stereotypy.
Lata sześćdziesiąte to czas, kiedy Sigmar Polke wypracowuje swój indywidualny język malarski, eksperymentuje z różnymi materiałami, farbami i formami. Posługuje się przy tym cytatami z historii malarstwa. W roku 1972 bierze udział w
Documenta w Kassel, w 1975 roku wystawia i jest honorowany na XIII Biennale w Sau Paulo. Rok 1976 to data pierwszej, jeszcze bardzo wczesnej retrospektywy, która wznieciła wiele emocji w dostojnej Tybindze. Za to 10 lat później 45-letni Sigmar Polke jest już zdobywcą 'Złotego Lwa' w Wenecji i tworzy dalej: jeżeli nie jeździ po świecie - mieszka i pracuje w Kolonii.
W Kolonii, w Muzeum Ludwig, kończy się niebawem wystawa grafiki Sigmara Polke: finisaż 27 września, ale my zdążymy jeszcze pokazać Państwu w ciągu najbliższego miesiąca parę dobrych fragmentów tej wystawy. Prezentuje ona prawie 200 dzieł ze
zbioru Ulricha Reininghaus’a i
Anny Friebe-Reininghaus, kolońskich kolekcjonerów i miłośników twórczości Polkego, którzy w grudniu 2008 roku wspaniałomyślnie przekazali swą kolekcję w darze dla Museum Ludwig. Wystawione dzieła powstały w ciągu niemal 40 lat życia 68-letniego dziś artysty i ukazują w całej rozciągłości jego ogromny kunszt graficzny, kreatywność i pomysłowość w eksperymentowaniu z obrazem, o jakie nawet dzisiaj niełatwo - i to, co z przypadkowego oglądacza czyni prawdziwego mistrza: niezwykle wyostrzoną, wyczuloną do samych granic wyobraźni - tę cichą i pokorną umiejętność patrzenia.
Zapraszam dzisiaj Państwa do obejrzenia paru dzieł Sigmara Polke doprawdy chyba znakomitych i sporo do myślenia dających: oto
'Przyjaciółki' z 1967 roku. Czy pamiętacie Państwo jeszcze
'Przyjaciółki' Gustava Klimta?
Albo
'Kolońskiego żebraka' z 1972: to na pewno nie
książę, ale czy potrafimy sobie wyobrazić siebie samych w tej roli i takim w życiu miejscu? Czy to jest naprawdę niemożliwe, tak nieprawdopodobne, tak odległe?
A czy widzieliście kiedyś Państwo taki
'Grzyb', który może znaczyć wszystko? Którego roli nie rozumiemy i nie rozumiejąc – coś sobie mocno wyobrażamy i wierzymy, że to może jest właśnie to?
'Podwójny portret' sprzed 6 lat: niekiedy, gdy oglądamy jakieś wygrzebane skądś tam zdjęcia, stare i nieprawdziwe - ze zdziwieniem dostrzegamy zarysy dwojga sylwetek. Ale kiedy pochylamy się i staramy przywołać szczegóły - okazuje się, że wszystko staje się nieczytelne; zlewa się, traci sens i kontury, zanika.
Na koniec zapraszam Państwa na motyw nieśmiertelny: również i Sigmar Polke nie mógł go pominąć. To słynna scena, kiedy
zakochana Dalila i jej Mr S. czynią, co im widocznie było niegdyś pisane... (
A zostało to przez ARTYSTĘ uwiecznione zaledwie 20 lat temu !)
Ale za to w Hamburgu
Sigmar Polke kwitnie !!! I to nas bardzo cieszy, mamy dla Państwa szereg znakomitych obrazków z tej akurat też wystawy. Proszę mi wierzyć, połączenie dźwięku i obrazu jest wrześniowym wieczorem czymś wspaniałym. A jeżeli jeszcze dodamy do tego za chwilę dotyk gładkości i ciepła i dodamy też jeszcze ten właśnie zapach i ten jedyny w świecie najpiękniejszy smak wilgotności - to będziemy chyba już w niebie.
Już wkrótce
JG, Fundacja Promethidion.eu