szukaj:
z ostatnich:
Słyszeliśmy lawę gotującą się pod naszymi stopami…
Słyszeliśmy lawę gotującą się pod naszymi stopami…

Późniejszy właściciel Wilanowa, Stanisław Kostka Potocki, podróżował do Włoch wielokrotnie, często odwiedzając Neapol, Herkulanum i Pompeje. Było to zrozumiałe wobec niemal powszechnej gorączki archeologicznej i kolekcjonerskiej, kierującej uwagę zbieraczy na dzieła sztuki antycznej – przede wszystkim na rzeźbę i wazy
dodane 2009-11-03 (10:05)
  A A A
 
Stanisław Kostka Potocki mal. Anton Graff z kolekcji Muzeum Pałacu w Wilanowie


Późniejszy właściciel Wilanowa, Stanisław Kostka Potocki, podróżował do Włoch wielokrotnie, często odwiedzając Neapol, Herkulanum i Pompeje. Było to zrozumiałe wobec niemal powszechnej gorączki archeologicznej i kolekcjonerskiej, kierującej uwagę zbieraczy na dzieła sztuki antycznej – przede wszystkim na rzeźbę i wazy. Wszelako zakupy waz etruskich i gemm antycznych dla żony Aleksandry, lub cennych obrazów szkoły włoskiej, nie odwiodły Potockiego od wycieczek na wulkan Wezuwiusz, którego wyjątkowa aktywność w XVIII wieku zapewniała niecodzienną porcję emocji (warto w tym miejscu dodać, iż lord William Hamilton brawurowo spacerował po wulkanie podczas erupcji lawy i popiołów, lekceważąc niebezpieczeństwo).

Podczas czwartego wyjazdu (1785 – 1786), w towarzystwie teściowej, księżnej marszałkowej Izabeli Lubomirskiej, hrabia kilkakrotnie wspinał się na Wezuwiusza, a swoje wrażenia relacjonował w listach pisanych z Neapolu. Po eskapadzie odbytej 16 grudnia 1785 r. rozchorował się, przy czym zastanawiał się, czy był to strach przed chorobą, czy była to choroba ze strachu. Kolejna wycieczka, zrealizowana w lutym 1786 r. w towarzystwie siostrzeńca, Eustachego Sanguszki, i przewodników, doczekała się bardziej szczegółowej relacji. „Wyobraź sobie stromą górę wysokości 3000 do 4000 sążni, pokrytą na kilka stóp popiołem zmieszanym z małymi usuwającymi się kamykami – pisał – w których grzęźnie noga usuwając się przy każdym kroku (...). Krater Wezuwiusza znajduje się pośrodku i tworzy małe wzniesienie stale w pewien sposób wyizolowane przez grubą warstwę dymu z płomieniami. Po najstraszniejszych hukach nastąpiła ponura cisza. Wkrótce góra podejmuje ponownie swe głuche jęki, hałas wzrasta i Wezuwiusz grzmiąc wyrzuca grad kamieni owianych gorącym dymem (...). Lawa, po której musieliśmy iść, była tak świeża i gorąca, że poparzyliśmy sobie ręce, czepiając się jej, aby przejść przez szczeliny, które wypełniała. Żywa lawa (...) płynęła pod spodem, słyszeliśmy ją gotującą się pod naszymi stopami (...)”. Ten kolejny kontakt z żywiołem wulkanu skłonił Potockiego do zaniechania próby utrwalenia go w przedstawieniu malarskim; w liście z marca tego roku hrabia orzekł : „Odrzuciłem widok Wezuwiusza, bo uważam, że nikt nie jest godny podejmować tego wzniosłego tematu”.

Hanna Widacka

oceń
0
0
Podziel się

Wiadomości powiązane

Karczma polska
Choroby króla Jana III Sobieskiego
Czy czekolada łamie post?
Król, który słuchał uczonych
Garnitur do jedzenia

Zobacz więcej w serwisach WP

Wikipedia WP

Film

Wiadomości

Turystyka



Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Ćwicz kicz

W dziedzinie wycinania osiągnął już chyba wszystko


Rozmowa z berlińskim artystą Timem Roeloffsem więcej

Moda i obyczaje

Tragiczny koniec uczty polskiej


Jeszcze zanim nastały czasy saskie, w których sztukę picia doprowadzono do doskonałości, wiele było uczt, które kończyły się tragicznie więcej